Polska chce odrzucenia styczniowego wniosku Komisji Europejskiej o zastosowanie środka tymczasowego. Warszawa zwróciła się o to do Trybunału Sprawiedliwości UE w stanowisku przekazanym w zeszłym tygodniu. Bruksela chce zawieszenia działalności Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego do momentu wydania przez TSUE orzeczenia. Ale rząd w Warszawie uważa, że stałoby to w sprzeczności z zasadą nieusuwalności sędziów i niezawisłości SN.

Teraz trybunał przejdzie z etapu pisemnego do ustnego. 9 marca dojdzie do wysłuchania stron przed Wielką Izbą. Dopiero potem zapadnie decyzja. Podejmie ją wiceprezes TSUE Rosario Silva de Lapuerta, która już raz zdecydowała się na środek tymczasowy wobec Polski. W 2018 r. hiszpańska sędzia przychyliła się do wniosku KE o wstrzymanie przepisów nowej ustawy o SN, obniżającej wiek emerytalny sędziów. Sędziowie mogli wówczas powrócić do pracy.

Dalsze postępowanie TSUE rodzi dwa pytania: kiedy decyzja zapadnie i czy będą nam groziły kary finansowe za niezastosowanie środka tymczasowego. Osoby w rządzie wskazują, że postanowienie o środku tymczasowym może być nawet na początku kwietnia, bo KE nie wnioskowała o tryb pilny, a wysłuchanie stron – do którego w takim przypadku powinno dojść – znacząco wydłuży procedowanie.

Bruksela nie zwróciła się również o kary finansowe, o czym informowała w zeszłym tygodniu Polska Agencja Prasowa w reakcji na wcześniejsze informacje „Rzeczpospolitej” o grożących Polsce sankcjach w wysokości 2 mln euro dziennie. – To nie przesądza jednak, że kary już nam nie grożą. TSUE co prawda sam nie może w swoim postanowieniu zdecydować o ewentualnych karach, ale potem będzie mogła o to wnieść Komisja Europejska – tłumaczy prof. Robert Grzeszczak, specjalista od prawa europejskiego z Uniwersytetu Warszawskiego.

Tak to zresztą wyglądało do tej pory. KE już dwukrotnie decydowała się na wniosek do TSUE o zastosowanie środka tymczasowego wobec Polski. W pierwszym chodziło o Puszczę Białowieską. 27 lipca 2017 r. TSUE wezwał do wstrzymania wycinki. Ale ponieważ Warszawa nie zaniechała ścinania drzew, Komisja Europejska 15 września złożyła do trybunału w Luksemburgu wniosek o nałożenie na Polskę kar finansowych. W tamtym wniosku Bruksela również nie określiła ich wysokości. 20 listopada TSUE zdecydował, że za każdy dzień zwłoki rząd będzie płacił kary w wysokości 100 tys. euro dziennie. Dopiero widmo sankcji finansowych sprawiło, że rząd PiS wstrzymał wycinkę.

W przypadku wieku emerytalnego sędziów SN o karach również nie było mowy, bo KE także nie wnioskowała o nie w pierwszym wniosku. Potem nie było już potrzeby wnoszenia drugiego, bo Warszawa zastosowała się do postanowienia z Luksemburga o zastosowaniu środka tymczasowego. Polska bije rekordy pod względem liczby środków tymczasowych. Nigdy wcześniej wobec żadnej stolicy nie stosowano ich tak wiele razy. Tak naprawdę to właśnie w sprawach prowadzonych wobec Polski KE i TSUE mogą przetestować to narzędzie w praktyce.

>>> Czytaj też: Ministrowie z Polski, Niemiec, Francji i Włoch piszą wspólny list do europejskiej komisarz ds. konkurencji