Wideokonferencja została wcześniej umówiona za pośrednictwem poczty elektronicznej. Na początku rozmowy Giffey została zapytany przez "Kliczkę", ilu ukraińskich uchodźców Berlin już przyjął i jak funkcjonuje wsparcie finansowe - opisuje dziennik "Bild".

Nieco później jednak rozmowa przybrała nieoczekiwany obrót: "Kliczko" poprosił Giffey, aby z pomocą policji odesłał wszystkich ukraińskich mężczyzn na Ukrainę. To sprawiło, że ludzie w Berlinie stali się bardzo podejrzliwi. "Przebieg rozmowy i temat wywołały nieufność po stronie berlińskiej. Rozmowa została przerwana przedwcześnie" - poinformowała Kancelaria Senatu.

Reklama

"Nic nie wskazywało na to, że wideokonferencja nie jest prowadzona z prawdziwą osobą. Wygląda na to, że to deep fake" - napisano na Twitterze kancelarii. https://twitter.com/RegBerlin/status/1540402071551332358

Deep fake to "zmanipulowane obrazy, filmy lub nagrania dźwiękowe stworzone przy użyciu sztucznej inteligencji. Można je bardzo łatwo wyprodukować, na przykład za pomocą aplikacji - bardzo znaną i popularną formą deepfakes jest +podmiana twarzy+" - wyjaśnia portal telewizji ZDF.

Według informacji portalu rbb24 wideorozmowa została zaplanowana kilka tygodni temu. Tematem przewodnim miała być współpraca między Berlinem a stolicą Ukrainy - Kijowem.

Witalij Kliczko potwierdził w piątek wieczorem "Bildowi": "Nie rozmawiałem dzisiaj z burmistrz Berlina".

Natychmiast po tej wideokonferencji Kancelaria Senatu poinformowała ambasadę Ukrainy w Berlinie. Stamtąd też przyszło potwierdzenie: Witalij Kliczko nie rozmawiał z Giffey.

Z Berlina Berenika Lemańczyk