Szczyt NATO w Madrycie wykazał, że Sojusz pozostaje niezbędnym bastionem obrony Starego Kontynentu i rozwiał wątpliwości niektórych partnerów europejskich co do przydatności tej organizacji. Wraz z przyszłym przystąpieniem do NATO Finlandii i Szwecji, 97 proc. ludności UE zostanie objęte tarczą wojskową i jądrową Sojuszu. Obecność w Europie sił USA odnotowuje wzrost nieznany od czasu zimnej wojny.

Według ekspertów, na których powołuje się dziennik, to Putin zburzył dotychczasowy schemat bezpieczeństwa w Europie, a nowa sytuacja zmusiła UE do poszukiwania innych ram bezpieczeństwa, które mogą zaoferować natychmiast tylko NATO i jego główny sojusznik, USA.

Reklama

Przez lata NATO wydawało się zbędne

„Przez lata UE uważała bezpieczeństwo za rzecz oczywistą, a NATO wydawało się zbędne - stwierdziły źródła, na które powołał się +El Pais+. - Wydawało się, że integracja polityczna i gospodarcza UE była procesem autonomicznym, ale rosyjska inwazja na Ukrainę położyła kres tej mrzonce. Teraz stało się jasne, że autonomia Europy opiera się na architekturze bezpieczeństwa, której podstawowym filarem jest NATO”.

Dotychczasowy rozwój polityki obronnej UE opierał się na stabilnych ramach bezpieczeństwa, w których Rosja nie była zagrożeniem. Obecność sił amerykańskich w Europie zmniejszyła się z ponad 400 tys. żołnierzy w czasie zimnej wojny do 60 tys. w 2021 r. (obecnie - 100 tys.) - przypomniał dziennik.

Wojna w Ukrainie wzmocniła Sojusz Północnoatlantycki

Jednak agresja Rosji przeciwko Ukrainie - największa od zakończenia II wojny światowej, po raz kolejny wzmocniła NATO, skazując UE na odroczenie, a może nawet zaniechanie wysiłków w celu zrezygnowania z ogromnego arsenału USA, gwarantującego ochronę kontynentu poprzez NATO - stwierdził "El Pais".

Dodatkowo NATO przypomniało, że partnerzy UE (21, a wkrótce 23 z 30 tworzących organizację) mają tylko 20-procentowy wkład w wydatki obronne Sojuszu. Pozostałe 80 proc. zapewniają sojusznicy spoza UE - USA, Wielka Brytania, Kanada, Norwegia i Turcja.

Zdaniem ekspertów, UE potrzebowałaby dwóch lub trzech dziesięcioleci na rozwinięcie zdolności do samodzielnego radzenia sobie z ewentualnymi konfliktami w sąsiedztwie. Tymczasem, gdy na kontynencie szaleje wojna i wobec gróźb Putina, UE musi wzmocnić swoje bezpieczeństwo w ciągu kilku lat, a może miesięcy czy tygodni.

Jak powiedział amerykański prezydent Joe Biden w czasie szczytu NATO w Madrycie: „Putin chciał finlandyzacji (neutralności) Europy, a osiągnął jej natoizację”.

Grażyna Opińska (PAP)