Z najnowszych doniesień medialnych wiadomo, że Fico żyje, ale w nocy ze środy na czwartek przeszedł dwie poważne operacje w szpitalu w Bańskie Bystrzycy. Robert Kaliniak, minister obrony Słowacji na czwartkowej konferencji podał, że lekarzom udało się ustabilizować stan premiera, mimo to „jest on nadal poważny”.

Śmierć dziennikarza, która zmieniła wszystko

Kariera polityczna Fico nie zawsze była pasmem sukcesów. Po zabójstwie w 2018 roku dziennikarza śledczego Jana Kuciaka i jego narzeczonej fala masowych protestów zmusiła go do ustąpienia ze stanowiska premiera. Składając rezygnację z funkcji, zapowiedział ówczesnemu prezydentowi Andrejowi Kisce i jednocześnie jednemu z wielu swoich wrogów politycznych, szybki powrót. "Nigdzie nie idę. Nie martw się” – miał wówczas powiedzieć.

Reklama

Fotel premiera Słowacji nie był zbyt długo pusty. Miejsce Fico zajął jego partyjny protegowany Peter Pellegrini, a sam Fico wydawał się zmierzać w stronę politycznego niebytu. W wyborach parlamentarnych w lutym 2020 roku partia Fico SMER zdobyła zaledwie 38 mandatów w 150 osobowej Radzie Narodowej, jednoizbowym słowackim parlamencie. Po przegranej Pellegrini porzucił partię oraz jej przywódcę i utworzył nową centrolewicową partię Hlas.

Trybun ludowy na antyrządowych protestach

Fico długo nie musiał czekać na kolejną okazję, by się wybić. Pomógł mu w tym Covid. Były premier zaczął pojawiać się na masowych protestach przeciwko ograniczeniom covidowym wprowadzonym przez ówczesny rząd. Demonstracje eskalowały, a stojący na ich czele były premier przez megafon podburzał wściekły tłum. W pewnym momencie Fico przesadził i został nawet aresztowany.

Dotrzymana obietnica i antyukraińska narracja

Kiedy największe obostrzenia pandemiczne poszły w niepamięć Fico nalazł nowego konika: Ukrainę. Partia SMER zwyciężyła w kolejnych wyborach parlamentarnych we wrześniu 2023 roku. Jednym z jej głównych zapowiedzi była obietnicy, że Słowacja nie wyśle „ani jednej partii amunicji” do Kijowa. Po utworzeniu koalicyjnego rządu Fico jeszcze mocniej zaostrzył antyukraińską narrację, stając się obok premiera Węgier Wiktora Orbana, jedynym przyjacielem Władimira Putina i Rosji w Unii Europejskiej. Postawę Fico docenił sam Putin, który powiedział, że słowacki premier jest „niesłusznie demonizowany” przez Zachód.

Reforma wymiaru sprawiedliwości

W ciągu sześciu miesięcy sprawowania urzędu koalicja rządowa, na której czele stał Fico rozpoczęła demontaż słowackiej demokracji. Na pierwszy ogień poszła reforma wymiaru sprawiedliwości. Zlikwidowano Prokuraturę Specjalną badającą nadużycia poprzednich rządów Ficy. W ten sposób premier Słowacji dąży do całkowitego przejęcia władzy, przy okazji chroniąc przed wymiarem sprawiedliwości osoby ze swojego najbliższego otoczenia. Nowe przepisy nie spodobały się wielu Słowakom. Protesty przeciwko rządowej reformie gromadziły tłumy porównywalne z tymi, jakie w marcu 2018 roku organizowano po zabójstwie Kuciaka.

Fico na wojnie z publicznymi mediami

Podobne nastroje budziły też palny likwidacji publicznego nadawcy radiowego i telewizyjnego RTVS. W jej skład wchodzą dwie odrębne organizacje: Telewizja Słowacka i Radio Słowackie. W czerwcu RTVS ma być zamknięte i zastąpione nową instytucją, którą pokieruje nowy dyrektor.

Fico twierdził, że RTVS nie może być obiektywny, ponieważ jest w stałym konflikcie z jego rządem. A tę „niezrównoważoną” sytuację można naprawić jedynie poprzez wymianę jej kierownictwa. Zdaniem opozycji, Komisji Europejskiej i Europejskiej Unii Nadawców, takie działanie będzie miało negatywny wpływ na wolności mediów na Słowacji.

Zamach na premiera Fico przerwał dyskusje nad zmianami, jakie miały dotknąć słowackie radio i telewizję. Pierwsze doniesienia medialne dotyczące zamachowca zawierały informację, że zatrzymany Juraj C. nie zgadzał się z polityką rządui projektem zamknięcia RTVS. Na razie jednak nie udało się w żaden sposób potwierdzić tych słów.

Od prounijnego polityka, do prorosyjskiego poplecznika

Przez wielu komentatorów Fico jest uważany za wyjątkowo elastycznego polityka. Przez 30 lat swojej politycznej kariery Robert Fico przeszedł od pro unijnej narracji do wygłaszania antyzachodnich poglądów, cały czas budując swój publiczny wizerunek człowieka z ludu. Poglądy, jakie Fico głosił przed zamachem, świadczą o tym, że i tym razem słowacki premier wyczuł polityczny klimat. Wielu Europejczyków podąża za nową falą nacjonalistycznych nastrojów i jak wielu populistów postanowił ją wykorzystać, by utrzymać się u władzy.

"Wojna polityczna" wywołana przez media

Ceną za to jest ogromna polaryzacja Słowaków. Widać to po reakcjach samych polityków na postrzeleniu Fico. Według internetowego dziennika "SME”, przywódcy koalicyjnej partii Hlas-SD i opozycji studzili emocje i nawoływali do zjednoczenia. Po drugiej stronie skali znaleźli się politycy współrządzących Słowackiej Partii Narodowej (SNS) i partii Smer-SSD premiera Ficy.

Ci dla odmiany rozpoczęli atak na media i opozycję, obarczając ich współodpowiedzialnością za próbę zabójstwa premiera. Andrej Danko oświadczył, że „dla SNS na tym etapie zaczyna się wojna polityczna”, która skończy się „zmianami w mediach”. Polityk dodał również, że sytuacja, w jakiej znalazł się premier Fico to wynik konfliktu społecznego.

W podobnym tonie wypowiedział się również wicemarszałek Rady Narodowej Ľuboš Blaha. „Wy, liberalne media, opozycja polityczna, jaką nienawiść zaszczepiliście w stosunku do Roberta Fico, zbudowaliście dla niego szubienicę” – oświadczył Blaha cytowany przez portal sme.sk.

Spokój ponad podziałami na Słowacji

Gest pojednania wykonali natomiast obecna prezydent Słowacji Zuzana Czaputova i prezydent elekt Peter Pellegrini. Na wspólnej konferencji wydali oświadczenia, w których nawoływali do pojednania i zachowania spokoju. „Stoimy tu razem, bo chcemy wysłać sygnał zrozumienia w tej napiętej sytuacji. Różne opinie są naturalne, my też mamy różne opinie. Ale oboje jesteśmy ludźmi, politykami, którzy są zgodni co do tego, co jest teraz najważniejsze dla społeczeństwa. I to jest potrzeba uspokojenia sytuacji.”- powiedziała Czaputova.

Wtórował jej Pellegrini: „Jeśli mamy się pogodzić jako naród i jeśli takie zamachy na demokrację nie mają się już nigdy więcej powtórzyć, wszyscy muszą wykazać się ogromną odpowiedzialnością: politycy, decydenci, grupy społeczne i media. Próba zabójstwa zasługuje na wspólne i jednoznaczne potępienie. Za takim krokiem może nastąpić pojednanie narodu i uspokojenie namiętności. To nasza jedyna nadzieja na przyszłość – dziś Słowacja musi wybrać drogę pokoju i tłumienia emocji.”

Czekając na rozliczenia "winnych"

59-letni Fico przeżył zamach, chociaż jego stan nadal jest ciężki. Kiedy wróci do czynnej polityki trudno na razie wyrokować. Jedno jest pewne: Fico jak tylko stanie na nogi wykorzysta atak na siebie, by dalej mamić i przyciągać do siebie wyborców. I zacznie rozliczać „winnych”, których zapewne będzie upatrywał w wolnych słowackich mediach. Bardzo wiele wskazuje na to, że mogą one podzielić los swoich węgierskich odpowiedników i zostać podporządkowane władzy, albo będą zlikwidowane. Trzeciej drogi nie będzie.

Parząc na to co dzieje się obecnie na Słowacji, Węgrzech czy Gruzji możemy się jedynie cieszyć, że polski „skręt na prawo” nie skończył się tak jak u naszych sąsiadów. Każdy, niezależnie od swoich poglądów i przekonań znajdzie prasę, radio i telewizję z przekazem, jaki mu najbardziej pasuje.

Jak w każdym społeczeństwie i u nas w kraju znajdą się osoby o skrajnych poglądach, czy ludzie niezadowoleni z decyzji podejmowanych przez polityków. Ważne, aby każda ze stron politycznego sporu nie eskalowała go, by zachowywano szacunek dla oponenta. Agresji nie wyeliminujemy całkowicie z życia publicznego, ale możemy starać się jej niepotrzebnie nie karmić nieodpowiedzialnymi słowami i zachowaniami.