Emmanuel Macron. Kapitan tonącego statku

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
7 lipca 2024, 07:00
Emmanuel Macron przez lata budował wizerunek silnego lidera, który w pojedynkę rozwiązuje problemy Francji. Dziś, kiedy jego obóz polityczny znalazł się w największym od początku swojej historii kryzysie, stał się dla niego dodatkowym obciążeniem.

Przychodził do władzy jako najmłodszy przywódca państwa od czasów Napoleona i z iście napoleońskim rozmachem rozpoczął drogę na szczyty władzy. „To, co daje Francji jedność, polega na akceptacji i na niezgodzie: akceptacji różnego pochodzenia i różnych losów, niezgodzie na fatalizm. Stąd nasza wola, żeby dać wszystkim obywatelom autonomię, żeby każdy mógł znaleźć dla siebie miejsce. Jest to marzenie o narodzie składającym się z ludzi niepodobnych, ale równych w prawach. Ta praca zabierze 10 lat. Trzeba ją rozpocząć już teraz” – pisał w 2016 r. Macron w swojej książce „Rewolucja” i jak na razie wiele wskazuje na to, że swoje dziesięcioletnie dzieło dokończy, choć chyba nie o takim końcu myślał.

CAŁY TEKST W PAPIEROWYM WYDANIU DGP ORAZ W RAMACH SUBSKRYPCJI CYFROWEJ »

 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj