Władze w Ankarze uważają YPG za organizację terrorystyczną z powodu jej powiązań ze zdelegalizowaną w Turcji separatystyczną Partią Pracujących Kurdystanu.

Turcja zawarła w sprawie YPG dwa porozumienia - z USA i z Rosją. Zgodnie z nimi kurdyjscy bojownicy mieli się wycofać z szerokiej na 30 km strefy przygranicznej w północno-wschodniej Syrii. Turcja planowała utworzyć tam strefę bezpieczeństwa.

Rosja i USA informowały, że kurdyjscy bojownicy opuścili strefę; Erdogan twierdzi jednak, że wciąż się w niej znajdują. "Terroryści nie zniknęli ani z Tel Rifaat, ani z Manbidżu" - powiedział w parlamencie. Dodał, że milicja YPG pozostaje też na terenach na wschód od Ras al-Ajn. Erdogan podkreślił, że Turcja będzie respektowała porozumienia, o ile USA i Rosja również będą je respektować.

Reklama

Erdogan dziennikarzom w parlamencie powiedział, że siły USA wciąż przeprowadzają wspólne patrole z YPG na terenie, z którego milicja miała się wycofać. Dodał, że po rozmowie telefonicznej z Donaldem Trumpem podejmie decyzję, czy zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami spotka się w Waszyngtonie z prezydentem USA.

Tureckie i rosyjskie ministerstwa obrony podały, że siły turecko-rosyjskie we wtorek po raz drugi przeprowadziły patrol wzdłuż granicy na północy Syrii, według tureckiego komunikatu w rejonie Ajn al-Arab (kurd. Kobane).

Pierwsze patrole złożone z funkcjonariuszy tureckiej służby ochrony granic i rosyjskiej policji wojskowej rozpoczęły patrolowanie granicy Syrii 1 listopada. Wspólne patrole są realizacją porozumienia zawartego w październiku w Soczi przez prezydentów Erdogana i Władimira Putin, a ich celem ma być oczyszczenie strefy przygranicznej z bojowników YPG.

>>> Czytaj też: Turcja: Dostawa drugiej partii S-400 może się opóźnić