Jak pisze dziennik, Biden podjął decyzję po "serii spotkań na wysokim szczeblu i wewnętrznej debacie" na temat tego, jak sprostać potrzebom Ukrainy w sprawie obrony powietrznej bez narażania gotowości bojowej USA. Ostatecznie ustalono, że system zostanie przesunięty z Polski, gdzie - jak twierdzi gazeta - "chronił rotacyjne siły amerykańskich żołnierzy, którzy wrócą do Stanów Zjednoczonych". Nie jest jasne, czy chodzi o powrót obecnej zmiany żołnierzy. Pytany o to rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego John Kirby odmówił potwierdzenia doniesień.

"NYT" donosi, że głównym problemem dla administracji był wybór, skąd wysłać system na Ukrainę, bo potrzebują ich m.in. wojska USA na Bliskim Wschodzie, zaś Pentagon nie chciał przesuwać tych rozmieszczonych w Ameryce. Sprawa ma być przedmiotem rozmów podczas spotkania ministrów obrony NATO w Brukseli w przyszłym tygodniu.

Jak dotąd USA wysłały na Ukrainę jeden system Patriot, podobnie jak Niemcy i Holandia. Kanclerz Niemiec Olaf Scholz zapowiedział jednak wysłanie kolejnej, która trafić ma do Ukrainy do końca czerwca. Waszyngton ma nadzieję, że ogłoszenie to zainspiruje kolejne kraje do podobnych działań, bo obrona powietrzna od dawna należy do najpilniejszych potrzeb Ukrainy. O tym, że USA prowadzą rozmowy w sprawie przekonania innych krajów do darowania swoich systemów Ukrainie mówił otwarcie szef Pentagonu Lloyd Austin. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski mówił, że Ukraina potrzebuje co najmniej siedem kolejnych baterii, by chronić swoje miasta i infrastrukturę przed rosyjskim bombardowaniem.

Reklama

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński