Ten odcinek autostrady miał być ważnym szlakiem komunikacyjnym z Ukrainą. Mowa o fragmencie A4 pod Przemyślem. Według Generalnego Pomiaru Ruchu w ciągu doby przemieszcza się po nim zaledwie 2,5 tys. pojazdów. To wskaźnik porównywalny z drogami lokalnymi - podaje portal Interia. Wschodni odcinek autostrady A4 należy zatem do najmniej uczęszczanych tras w Polsce.
Pomiary na tym odcinku autostrady są właściwie niezmienne od lat i wyraźnie odbiegają od natężenia ruchu w centralnej i zachodniej części kraju.
Ruch znacznie niższy od oczekiwań
Budowa wschodniego fragmentu A4 miała ułatwić ruch tranzytowy z Ukrainą. Kierowcy mają jednak na ten temat inne zdanie i wschodni fragment A4 omijają szerokim łukiem. Jak wyjaśnia portalsamorządowy.pl, dzieje się tak, bo kierowcy znacznie częściej i chętniej wybierają inne przejścia graniczne niż Korczowa, która znajduje się na końcu wschodniego fragmentu autostrady A4.
Najpopularniejszym przejściem granicznym nadal pozostaje Medyka.
Niskie natężenie ruchu to także problem innych dróg szybkiego ruchu przy wschodniej granicy. Wpływa na to z pewnością sytuacja geopolityczna. Przy drodze S22, prowadzącej w stronę Rosji, notuje się natężenie ruchu sięgające ok. 1290 pojazdów. Podobnie wygląda sytuacja na S19 przy granicy z Białorusią, gdzie odnotowuje się ok. 1,5 tys. pojazdów na dobę. To aż o połowę mniej niż w 2020 roku.
Na zachodzie kraju natężenie ruchu nieporównywalnie większe
Generalny Pomiar Ruchu jasno pokazuje, że sytuacja ma się zgoła inaczej w zachodniej i centralnej części Polski. W rejonie największych aglomeracji dobowe natężenie ruchu jest niewyobrażalnie większe niż na wschodnich fragmentach autostrad i tras szybkiego ruchu.
Tylko wokół Warszawy liczba pojazdów przekracza 100 tys. na dobę, a na najbardziej uczęszczanych fragmentach nawet 200 tys. Także wielokrotnie większe natężenie ruchu odnotowano wokół innych aglomeracji. W okolicach Katowic, Krakowa czy Trójmiasta dziennie podróżuje niemal 100 tys. kierowców.
