Podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy przedstawiciele branży kolejowej dyskutowali o tym, jakie powinny być dalsze etapy rozwoju polskiego transportu szynowego oraz w jaki sposób uczynić go bardziej dostępnym dla osób z mniejszych ośrodków i osób o ograniczonej mobilności.

Wiceminister infrastruktury Andrzej Bittel zadeklarował, że jednym z priorytetów obecnego rządu jest rozwój kolei – odtwarzanie dawnych linii i unowocześnienie taboru, tak aby mogło z niego skorzystać jak najwięcej obywateli. – Czas, w którym polska kolej się zwijała, odchodzi do niebytu – zapewniał. Wyraził też zadowolenie z dobrych wyników finansowych spółek zajmujących się transportem szynowym. – Wyniki przewozowe całego rynku kolejowego są bardzo dobre, a PKP Intercity w szczególności – oceniał przedstawiciel rządu. Przypomniał, że kolej zarówno korzysta z ogólnego wzrostu gospodarczego kraju, jak i sama tworzy wartość dodaną. – Im większy rozwój, tym częściej ludzie korzystają z transportu – tłumaczył. Zaznaczył, że Polska już teraz przygotowuje dokumentację przetargową pod kątem nowej unijnej perspektywy finansowej. – Nie chcemy luki w projektowaniu usług – mówił. – Wyciągnęliśmy wnioski z błędów z lat 2013–2015, kiedy nie przygotowaliśmy się do nowej perspektywy – dodawał.

200 dworców jak nowe

Krzysztof Mamiński, prezes zarządu PKP SA przedstawił plany spółki dotyczące renowacji dworców w całej Polsce. Do 2023 r. ok. 200 obiektów zostanie odnowionych bądź wybudowanych od początku. Oznacza to inwestycje o wartości 1,5 mld zł. Jak powiedział Mamiński, 105 budynków to zabytki. – W ubiegłym tygodniu podpisaliśmy umowę na renowację dworca w Gdańsku na kwotę 100 mln zł – mówił.

Prezes PKP dodał, że spółka podjęła się też budowy czterdziestu innowacyjnych dworców systemowych. Docelowo mają one zawierać szereg proekologicznych elementów – np. wykorzystywać panele fotowoltaiczne czy zapewniać zamknięty obieg wody. Nowe budynki mają spełniać oczekiwania pasażerów i mieszkańców miejscowości, w których zostaną ulokowane. – Spotykamy się z klientami, chcemy wiedzieć czego oczekują. Powstaną na przykład dworce z pomieszczeniami dla matek z dziećmi, będą też pełniły dodatkowe funkcje, których oczekuje lokalna społeczność. W naszych obiektach mogą powstawać chociażby czytelnie – kontynuował Krzysztof Mamiński. – Dworzec ma być miejscem, które żyje, dokąd będzie chciało się iść – stwierdził. Grupa PKP nie będzie wspierać budowy dużych centrów handlowych przy samych dworcach. – Nie chciałbym, żebyśmy wracali do modelu, w którym przy dworcu jest duży obiekt, w którym poświęca się 40 minut na znalezienie kasy – stwierdził.

W kontekście inwestycji kolejowych paneliści zaznaczali, że warto zauważyć różnicę między modernizacją a remontem. – Remont to przewrócenie stanu istniejącego, modernizacja oznacza podwyższenie standardów. Remonty stanowią znikomy procent inwestycji, przede wszystkim prowadzimy gruntowna modernizację linii kolejowych i poprawiamy parametry linii – mówił Ireneusz Merchel, prezes PKP Polskich Linii Kolejowych S.A., spółki odpowiedzialnej za zarządzanie infrastrukturą kolejową.

Prezes zdementował pogłoski jakoby jego spółka miałaby mieć problemy z wykorzystaniem wszystkich środków z Krajowego Programu Kolejowego. Jak powiedział, realizacja KPK idzie zgodnie z założeniami.

– W tej chwili mamy inwestycje zakończone – czyli te które są już rozliczone, po certyfikacji i rozliczeniu unijnych środków – na ok. 10 mld zł. Następne 10 mld zł to są prace de facto zakończone i rozliczane. Do połowy roku 2020 zakładamy, że będziemy mieli już zakończonych inwestycji i rozliczonych na kwotę 20 mld zł., czyli około 1/3 Krajowego Programu Kolejowego – mówił Merchel. Obecnie na placach budowy są w realizacji projekty na kwotę około 40 mld zł. W procedurach przetargowych na końcowym etapie jest następnych 6–7 mld zł., prowadzone dokumentacje projektowe warte są 7 do 8 miliardów. Więc jak to zsumujemy, to jest ponad 60 mld zł. Czyli mamy 90 proc. inwestycji zakończonych, w realizacji lub będziemy rozpoczynać do końca tego roku lub w pierwszym półroczu 2020 r. Jesteśmy spokojni o to, że te środki wykorzystamy. Chcemy pozyskać także dodatkowe środki finansowe, mamy nadzieję, że będą takie możliwości – deklarował Ireneusz Merchel.

Prezes PLK tłumaczył, że czas trwania wielu projektów spowodowany jest dążeniem do jak najwyższej jakości. – Obecnie prace realizujemy tak, aby nie trzeba było naprawiać linii przez przynajmniej kolejnych 20 lat – podkreślił Merchel. Jako przykład podał trasę Warszawa – Poznań, która wcześniej często była poprawiana, a po obecnej gruntownej przebudowie ma nie wymagać w najbliższym czasie kolejnych ulepszeń. Niekiedy realizowane już projekty są rozszerzane o dodatkowe elementy, takie jak np. wzmacnianie podtorza. Docelowo spółka chce zmodernizować prawie 9 tys. kilometrów torów, czyli jedną trzecią dotychczasowej sieci. – PLK dotychczas wymieniły 2,5 tys. km torów, a w tym roku wymienia kolejne 1,3 tys. km. – opisywał Merchel.

Szybciej i bliżej ludzi

Wszystkie te inwestycje mają na celu zwiększenie dostępności i atrakcyjności transportu kolejowego. Dzięki modernizacjom czas najszybszych połączeń między Warszawą a Lublinem czy Białymstokiem skróci się do mniej niż dwóch godzin. – Niebawem 18 największych miast będzie połączonych ruchem z prędkością powyżej 100 km/h – zapowiedział prezes PLK. Część największych ośrodków, takich jak Katowice, Gdańsk czy Kraków, już korzysta z tych możliwości. Radom czy Lublin będą je miały wkrótce. Jak mówił Merchel, istotną rolę w zakresie rozwoju kolei mają odegrać inwestycje realizowane w ramach budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego.

Ireneusz Merchel zwrócił uwagę, że wiele mniejszych ośrodków, takich jak Jastrzębie Zdrój czy Sokołów Podlaski, wciąż pozostaje poza zasięgiem linii kolejowych, co koniecznie trzeba zmienić. – Kolej powinna wrócić w te obszary – stwierdził. Zauważył, że objazd przez Lubartów, spowodowany remontem na trasie Warszawa–Lublin przyczynił się do wzrostu liczby pasażerów, co świadczy o tym, że Polacy chętnie korzystają z podróży koleją. Dlatego spółka będzie nadal rozwijać sieć kolejową. Dowodem na to jest m.in. powrót po wielu latach kolei do Lubina czy modernizacja obwodowej linii Warszawy, gdzie mieszkańcy korzystają z zupełnie nowych i przebudowanych przystanków – Koło, Młynów i Wola.

Mirosław Antonowicz z zarządu PKP S.A., wyróżnił trzy główne wymiary dostępności. Jego zdaniem pierwszym jest infrastruktura techniczna pobudzająca inwestycje w danym regionie, drugi to zorganizowany system dojazdów do stacji kolejowych, a trzeci stanowi cyfryzacja i komunikacja z klientem.

Wiceminister Bittel przypomniał, że kolej oprócz swojego potencjału gospodarczego musi pełnić funkcję społeczną. – Jest częściowo komercyjnym przedsięwzięciem, które jednocześnie będzie realizowane w ramach służby publicznej w powiązaniu z innymi środkami transportu – zapowiedział. To sposób przeciwdziałania wykluczeniu komunikacyjnemu, które dotyka 30 proc. polskiego społeczeństwa. Dlatego tak ważne jest, aby infrastruktura kolejowa była uzupełniana połączeniami drogowymi. Między innymi w tym celu powołano fundusz autobusowy. – Mamy szansę stworzyć system spełniający społeczną funkcję łączności. Gdy to się uda, będziemy mogli powiedzieć, że łączymy Polskę – oceniał.

Wiceminister wyraził nadzieję, że zainteresowanie obywateli koleją zwiększy przepustowość polskich dróg. – Dostępność to inwestycja w rozwój gospodarczy – dodał. Jak stwierdził, postawienie na kolej wpisuje się w istotne trendy społeczne, bo młodzi ludzie często wybierają komunikację zbiorową ze względu na możliwość korzystania ze smartfonów w trakcie podróży.

Poprawa dostępności oznacza również dostrzeżenie potrzeb osób, którym podróżowanie przysparza sporo trudu. Dlatego, jak zapewnił Ireneusz Merchel, wszystkie stacje dzięki windom, schodom ruchomym czy pochylniom, są przystosowywane do potrzeb osób o ograniczonej możliwości poruszania.

Prezes PLK przyznał też, że niekiedy spółka realizując inwestycje, zmienia zakres rzeczowy projektów, a to oznacza poprawę jakości inwestycji lub konkretne korzyści np. dla pasażerów i lokalnych społeczności. Korekty w planach dotyczą najczęściej budowania nowych przejść i wiaduktów. Przykładem może być połączenie Warszawa – Otwock, przy którym w ramach korekty utworzone zostanie jedenaście dodatkowych przejść podziemnych. – Nie chcemy, by linia kolejowa dzieliła, lecz łączyła – deklarował. – To efekt oczekiwań społeczeństwa – dodał.

Z tym stanowiskiem zgodził się wiceminister Bittel, który zauważył, że podczas tworzenia linii kolejowych ważne jest spojrzenie przez pryzmat samorządu. Argumentując swoje zdanie, również powołał się na przykład trasy Otwock–Warszawa. Bittel, który przez lata pełnił funkcję burmistrza dzielnicy Wawer przyznał, że podczas tworzenia obwodów szkolnych istotnym czynnikiem było, by dzieci nie musiały przechodził przez tory kolejowe.

O tym, jak ważny jest dialog z samorządem, mówił też Piotr Podgórski, prezes XCity Investment. Jego zdaniem dzięki takiej współpracy inwestycje podejmowane na kolei mogą być bardziej przyjazne mieszkańcom. Jako przykład przywołał pomysł na zagospodarowanie Międzytorza w Gdyni. – Miejsce między portem a śródmieściem jest idealne na nowe otwarcie – mówił.

Będzie wygodniej

Dla PKP Intercity wzrost dostępności to więcej stacji na trasach. – W rozkładzie jazdy z lat 2015–2016, pociągi spółki zatrzymywały się w ponad 300 miejscowościach, teraz będzie ich ponad 400. To przykład na to, jak chcemy zadbać o dostępność – mówił Adam Laskowski. Jak oceniał, potencjał przewozowy będzie jeszcze wzrastał wraz z rozwojem sieci kolejowej. – Z roku na rok z naszych usług korzysta więcej pasażerów – kontynuował. Przypomniał, że spółka jest partnerem rządowego projektu „Dostępność plus”. – Zwracamy uwagę na osoby z niepełnosprawnością, które wybierają nasze pociągi. Chcemy zapewniać im odpowiednie warunki do komfortowej i bezpiecznej podróży – deklarował Laskowski.

Udogodnieniem dla klientów jest także Wspólny Bilet, dzięki któremu możemy z jednym blankietem podróżować pociągami wielu przewoźników przy degresywnej taryfie (im dalej jedziesz, tym mniej płacisz) – podkreślał Adam Laskowski.

Artur Resmer z zarządu PKP Intercity mówił o sukcesywnej wymianie taboru należącego do spółki. – Program inwestycyjny zakłada, że zmodernizujemy ponad 700 wagonów. Wszystkie będą dostosowane do wysokich wymagań. Do 2023 roku 80 proc. naszych składów będzie zestawianych z nowego lub zmodernizowanego taboru. 94 proc. będzie wyposażone w klimatyzację, a 77 proc. będzie posiadało bezprzewodowy internet – podkreślił. Zapewnił, że problem braku Wi-Fi w pociągach Pendolino został już rozwiązany – do listopada znajdzie się ono na wyposażeniu wszystkich 20 składów jeżdżących po Polsce. – Myślimy też o nowych udogodnieniach przeznaczonych dla osób z niepełnosprawnościami czy pasażerów podróżujących np. z rowerami – dodawał.

Częścią planu PKP Intercity jest także ulepszanie lokomotyw. Spółka chce zakupić 118 nowych maszyn oraz zmodernizować 200 spalinowych i elektrycznych. Wartość całego planu inwestycyjnego to 7 mld zł. Do dziś zrealizowano bądź podpisano umowy na realizację inwestycji w kwocie 4 mld zł.

Członek zarządu PKP Intercity mówił o bliskiej kooperacji z firmami produkującymi w Polsce. – Współpracujemy z nowosądeckim Newagiem, podpisaliśmy umowę na dostawę bardzo chwalonych lokomotyw Griffin. Dwie z tych lokomotyw znajdą się w naszym taborze do końca tego roku – opisywał. Spółka jest też w kontakcie z bydgoską Pesą, z którą podpisała umowę na modernizację 245 wagonów. Jak zapewniał Resmer, przeprowadzona zostanie na bardzo wysokim poziomie. Członek zarządu mówił również o konsekwentnym podnoszeniu standardów wagonów restauracyjnych.

Na tym zakupy Intercity się nie kończą. – Podpisaliśmy umowę ze Stadlerem na 12 nowych elektrycznych zestawów trakcyjnych – opowiadał Artur Resmer. Jak tłumaczył, całość zamówienia zostanie zrealizowana w ciągu czterech lat, ale już za 18 miesięcy mają zostać dostarczone dwa pierwsze składy w ramach eksploatacji nadzorowanej – będą sprawdzane i oceniane przez spółkę. Uzyskane wyniki pozwolą producentowi na wyeliminowanie potencjalnych niedoskonałości. Takie działanie znacznie minimalizuje ryzyko ewentualnych kłopotów technicznych nowych egzemplarzy.

Dworzec nowych możliwości

Zdaniem uczestników debaty, polska kolej powinna zadbać o kompleksowość swoich usług. – Patrząc z perspektywy klienta, wydaje się, że takie pomysły jak bikesharing, czyli wynajmowanie rowerów przy dworcach, doskonale zwiększa dostępność kolei – ocenił Mirosław Gilarski, prezes PKP Telkol przedstawił wyniki badań, z których wynika, że przeciętnie pasażer idący pieszo jest w stanie pokonać odległość dwóch kilometrów do najbliższej stacji, poruszający się rowerem może przejechać do czterech kilometrów, zaś ktoś, kto dysponuje rowerem elektrycznym, dojedzie nawet z odległości ośmiu kilometrów.

Paneliści zapewniali, że również dlatego przy dworcach powstaną inne nowoczesne udogodnienia dla pasażerów. Mirosław Antonowicz wskazywał, że warto instalować stacje ładowania pojazdów elektrycznych, a w przyszłości nawet uruchomić carsharing. Jego zdaniem należy zmienić swój sposób postrzegania współczesnych dworców – dziś nie służą one jedynie połączeniom kolejowym, ale stanowią hub przesiadkowy łączący wiele środków transportu. Podobnie jak pozostali prelegenci, gość podkreślał wagę dworców dla lokalnych społeczności – stąd pomysł na tworzenie przy nich bibliotek, ośrodków kultury czy innych instytucji organizujących życie małych ojczyzn. – Dzięki temu powstaje nić między przedsiębiorstwem i lokalnym życiem – uzasadniał.

Towary na tory

Unowocześnienia dotyczą nie tylko przewozów pasażerskich, ale również towarowych. Opowiadali o tym Czesław Warsewicz, prezes PKP Cargo, oraz Zbigniew Tracichleb, prezes PKP Linia Hutnicza Szerokotorowa (LHS). Pierwszy z nich zwrócił uwagę na fakt, iż jakość przewozu towarów nie może być oceniana jedynie przez pryzmat prędkości. Ocenił, że niekiedy, gdy firmy mają zmagazynowane materiały, sama prędkość nie jest decydującym czynnikiem, a nie wszystko jest zależne od przewoźnika, zwłaszcza przy transporcie międzynarodowym. – Chcielibyśmy pełnić pełną usługę drzwi-drzwi włącznie z przeładunkiem – mówił.

Osiągnięcia czasowe mają jednak ogromne znaczenie. Prezes Warsewicz zapowiedział, że po zakończeniu inwestycji prowadzonych przez PKP PLK, składy PKP Cargo osiągną średnią prędkość handlową na poziomie 40 km/h, co dorównuje standardom państw Europy Zachodniej. – Przyspieszenie będzie ważnym czynnikiem konkurencyjnym – prognozował panelista. – Szybkość przewozu spowoduje, że klienci będą chcieli chętniej lokować w naszym kraju swoje bazy przeładunkowe, bo z Polski będzie łatwiej dostać się do ostatecznego klienta. To duża szansa i wyzwanie dla naszej gospodarki – dodał. Skrócenie przewozu będzie oznaczało zysk dla klienta, ale też przewoźnika, który tym samym zmniejszy koszty jednostkowe. Do 2023 r. zysk EBITDA ma wynosić 0,5 mld zł. – Będzie to wynikało z efektywności całego systemu – tłumaczył Warsewicz.

Witold Bawor, członek zarządu PKP Cargo, mówił o dostępności rozumianej jako budowanie szerokiej oferty logistycznej dla końcowego odbiorcy. Jego zdaniem kluczową rolę odgrywa spójne zarządzanie siecią terminali kontenerowych, ujednolicanie standardów oraz sukcesywne unowocześnianie lokomotyw. Jak wskazywał Bawor, działania te przyczynią się do zyskania nowych klientów oraz łatwiejszego nawiązywania współpracy zagranicznej.

Zbigniew Tracichleb opisywał jak poprawiały się parametry jego spółki, która zarówno zarządza infrastrukturą, jak i odgrywa rolę przewoźnika. Linia LHS przebiega przez pięć województw, więc ma duży wpływ na funkcjonowanie gospodarki w tej części kraju. – W 2001 r. stan infrastruktury był opłakany, maksymalna prędkość transportu nie przekraczała 30 km/h. Dziś po prawie 20 latach osiągnęliśmy prędkość rzędu 60–80 km/h – powiedział. Zapewnił, że spółka osiąga dodatni wynik finansowy, a zmodernizowane ponad 70 lokomotyw stanowi prawie 100 proc. taboru. Kolejnym etapem jest wymiana urządzeń ręcznego sterowania na automatyczne. – Do 2025, na unowocześnienia przeznaczymy około 0,5 mld zł. – opisywał Tracichleb. Ma to zwiększyć przepustowość i obniżyć koszty. Firma analizuje również potencjalne korzyści z przeprowadzenia elektryfikacji linii – dziś jest ona bowiem napędzana spalinowo. – Temu będziemy chcieli poświęcić kończący się rok – mówił.

Z europejskiej perspektywy

Paneliści zwrócili uwagę na fakt, że dalszy rozwój kolei w Polsce jest w dużej mierze zależny od sytuacji międzynarodowej. Europoseł Prawa i Sprawiedliwości Bogdan Rzońca opowiadał o tym, iż w Unii Europejskiej wciąż trwają negocjacje dotyczące nowej perspektywy finansowej. Jak mówił, obecny projekt przygotowany przez Komisję Europejską został powszechnie skrytykowany, m.in. ze względu na cięcia w zakresie polityki spójności, która dotychczas przyczyniała się do rozwijania mniej zamożnych obszarów w państwach tzw. nowej Unii. Polityk opowiedział się też za koniecznością przeznaczenia większych środków na dalszy rozwój infrastruktury. Wyraził przy tym nadzieję, że interesujące projekty z pewnością otrzymają finansowanie. – Unia Europejska jest racjonalna – gdy się przedstawi dobry pomysł, to można dla niego szukać pieniędzy – przekonywał.

– Mam nadzieję, że sektor kolejowy zajmie należne miejsce, bo jako ekologiczny środek transportu dobrze wpisuje się w działania Unii Europejskiej – dodawał Andrzej Bittel mówiący również o małej emisyjności transportu szynowego i niskim natężeniu hałasu.

Adamas Ilkevicius, zastępca dyrektora generalnego Kolei Litewskich, zaapelował o poprawę infrastruktury kolejowej łączącej Polskę z jego krajem. Jak zaznaczył, jest to jeden z priorytetów tamtejszych władz, zainteresowanych stworzeniem płynnego transportu towarów koleją. – Pracujemy nad tym, chcemy inwestować w ten projekt – deklarował. Przypomniał, że z perspektywy polskiego pasażera szybkość podróży do Wilna czy Kowna jest bardzo ważna ze względu na atrakcyjność turystyczną. Wyraził też nadzieję na zbudowanie efektywnego połączenia kolejowego między Warszawą a stolicami państw bałtyckich. – Zrozumienie potrzeb pasażerów jest kluczowe – mówił gość z zagranicy. Stwierdził też, że rozwój transportu szynowego zwiększa szanse na odkorkowanie dróg. Jak dodawał, na Litwie również trwają prace nad wkomponowaniem kolei w cały system komunikacyjny. Podkreślił przy tym istotność zmian zachodzących w postrzeganiu dóbr materialnych przez młodych ludzi. Obecnie nie chcą oni posiadać samochodów na własność, lecz wolą korzystać z nich w wybranym przez siebie momencie poprzez carsharing. Podobnie jest z innymi usługami, dlatego – zdaniem panelisty – należy dostosować się do tych trendów.

>>> Polecamy: Czekasz na pociąg? Sprawdzisz, gdzie utknął na aplikacji mobilnej PKP