To nowy kłopot dla próbującej wyjść z dużych problemów finansowych bydgoskiej spółki. Odstąpienie od umowy wiąże się także z naliczeniem kar. Wynoszą one 20 proc. całkowitego wynagrodzenia netto, który w tym wypadku miało wynieść 310 mln zł.

Jak informuje rzecznik Szybkiej Kolei Miejskiej, Kamil Migała, powodem odstąpienia od umowy było niewywiązywanie się przez producenta z przyjętych w harmonogramie terminów dostaw. Jak czytamy w oświadczeniu spółki „termin dostawy pojazdów był jednym z ważniejszych kryteriów oceny ofert projektu SKM pod względem pozyskania dofinansowania z Unii Europejskiej. Ze względu na wielkość projektu, jak i kwotę dofinansowania, podlega on bezpośredniemu nadzorowi i kontroli Komisji Europejskiej w Brukseli. Harmonogram umowy przewidywał, że do końca 2019 r. PESA powinna wyprodukować i dostarczyć 10 z 13 zamówionych przez SKM pojazdów”.

Władze Szybkiej Kolei Miejskiej podkreślają, że „spółka może odstąpić od umowy w całości lub w części, jeżeli zwłoka z wykonaniem któregokolwiek z pojazdów objętych przedmiotem umowy, trwa dłużej niż 30 dni w stosunku do harmonogramu dostaw zawartego w umowie. W chwili obecnej Pesa ma opóźnienia w dostawach: pierwszego pojazdu – 87 dni, drugiego – 56 dni, trzeciego pojazdu – 25 dni.”

Pierwszy skład miał dotrzeć do Warszawy w lipcu, ale dotąd producent nie dostarczył go.

Warszawski przewoźnik dodaje, że został poinformowany przez Centrum Unijnych Projektów Transportowych (CUPT), że zmiana terminów dostaw pojazdów i niektórych innych warunków umowy, może się wiązać z zatrzymaniem dofinansowania unijnego dla 25 proc. wartości kontraktu. Mogło to oznaczać dla spółki wstrzymanie ponad 100 mln zł dofinansowania. Dodatkowo, mogłoby to także powodować konieczność zwrotu przez SKM 20 mln zł ze środków unijnego dofinansowania w ramach tego projektu. „W tej sytuacji zarząd SKM musiał wziąć pod uwagę przede wszystkim potencjalne straty finansowe spółki”- czytamy w oświadczeniu.

Przewoźnik zaznacza, że analizuje teraz „najskuteczniejsze warunki i możliwości do przeprowadzenia postępowania o udzielenie zamówienia publicznego na dostawę nowych pojazdów.”

Tymczasem Pesa wyraziła zaskoczenie zerwaniem kontraktu przez warszawskiego przewoźnika. – Decyzję przyjęliśmy z ubolewaniem – twierdzi Maciej Grześkowiak, rzecznik producenta. – W tej chwili trwa produkcja tych pojazdów, a pierwszy rozpoczął właśnie testy. Pomimo opóźnienia pierwszych planowaliśmy dostarczenie ostatnich egzemplarzy przed terminem. Zaskoczenie jest tym większe, że przez ostatnie miesiące intensywnie pracowaliśmy nad wspólnym rozwiązaniem sytuacji, które byłoby korzystne dla obu stron – dodaje Grześkowiak.

Spór o pociągi dla Warszawy i ewentualna konieczność zapłacenia kar może utrudnić firmie wychodzenie na prostą. Prezes Pesy Krzysztof Sędzikowski przyznawał niedawno, że ten rok spółka będzie miała kilkadziesiąt mln zł straty. Zapowiadał jednak, że w przyszłym roku firma powinna wyjść na plus. Pesa w tym roku wciąż miała jednak problemy z płynnością, co m.in. utrudniało zamawianie komponentów i powodowało nowe opóźnienia w dostawach pojazdów, czego właśnie doświadczyła stołeczna SKM-ka. Nowy właściciel Pesy, Polski Fundusz Rozwoju zapewnił niedawno spółce 260 mln zł w ramach tzw. finansowania faktoringowego.

>>> Czytaj też: Niższa akcyza na hybrydy. Porsche tańsze o 40 tys. zł, ale Toyota zaoszczędzi miliony