Dziennik Gazeta Prawna informował dziś, że rząd rozważa nawet 300 mln zł pomocy dla PKP, ale pod warunkiem znalezienia oszczędności w spółce oraz obniżenia cen biletów jeszcze w styczniu.

Premier pytany o to, czy będzie interweniował ws. obniżenia cen biletów kolejowych po styczniowej podwyżce, odpowiedział, że ceny biletów kolejowych nie pozostaną na tym poziomie, na jakim dziś są. "Jesteśmy w okresie wysokiej inflacji i nie chcę, żeby różne części gospodarki narodowej, w tym przypadku bardzo ważna część, jaka wiąże się z komunikacją kolejową, dokładały cegiełkę do tej inflacji" - powiedział.

Reklama

"Będę domagał się od kierownictwa Ministerstwa Infrastruktury zdecydowanych działań oszczędnościowych we wszystkich spółkach PKP, po to, aby doprowadzić do jak najniższych cen biletów" - poinformował Mateusz Morawiecki. Podkreślił, że nie przesądza o tym, na ile one będą niższe. Dodał, że decyzja zapadnie po dyskusji z kierownictwem MI.

Premier dodał, że rząd robi wszystko, by inflację zdusić. Wymienił zamrożenie cen energii elektrycznej na poziomie z zeszłego roku, zamrożenie cen gazu i ciepła na pewnym poziomie oraz zamrożenie cen paliw.

5 stycznia PKP Intercity poinformowało, że od 11 stycznia zacznie obowiązywać nowy cennik biletów. Ceny bazowe biletów jednorazowych w pociągach Pendolino wzrosną średnio o 17,8 proc., w pociągach EIC o 17,4 proc., a w pociągach TLK/IC średnio o 11,8 proc. Zapowiedzianą podwyżkę cen biletów uzasadniono wzrostem cen prądu.(PAP)