To wotum nieufności wobec kolejowych fachowców. Koleją zarządzają dziś wyłącznie bankowcy, którzy – jak mówią złośliwi – częściej niż pociągami podróżują samolotami. Zmiany zaczęły się w 2012 r. za ministra Sławomira Nowaka. Teraz odbywa się druga tura roszad personalnych.

Wojciecha Boronia, który wprowadzał PKP Cargo na GPW, zastąpił w ubiegłym tygodniu na fotelu prezesa Adam Purwin. Ten przez 15 lat pokonał w bankowości drogę od obsługi klienta firmowego po dyrektora. – W bankach już wiele nowego w najbliższym czasie się nie wydarzy. A kolej to wyzwanie, bo jest na takim etapie jak banki 15–20 lat temu – mówi Purwin.

Pochodzi z Białegostoku. Kiedy ukończył prawo na tamtejszym uniwersytecie, przeniósł się do Warszawy. – Jestem klasycznym słoikiem – mówi o sobie.

W bankach już wiele nowego się nie wydarzy. A kolej to wyzwanie

Karierę zawodową rozpoczynał w 1999 r. w BRE Banku. Cztery lata później trafił do Pekao, a od 2009 r. w PKO BP nadzorował projekty inwestycyjne, m.in. nabycie pakietu 25 proc. akcji PKO TFI od Credit Suisse. Szefem PKO TFI był wtedy Jakub Karnowski, obecny szef Grupy PKP.

Adam Purwin

Adam Purwin

źródło: Materiały Prasowe

W 2012 r. Karnowski ściągnął Purwina na stanowisko dyrektora zarządzającego w kolejowej grupie. Purwin odpowiadał za nadzór nad prywatyzacjami, m.in. za sprzedaż za 215 mln zł Polskich Kolei Linowych. W lutym 2013 r. zasiadł w fotelu członka zarządu do spraw finansowych. To on przygotowywał strategię sprzedaży 49 proc. akcji PKP Cargo za ponad 1,4 mld zł.

Ma dwójkę dzieci. Biega w maratonach. Trenuje nawet zimą. W spółce skupił wokół siebie nieformalną grupę biegaczy.

5,2 mld zł to przychody PKP Cargo w 2013 r.; spółka jest numerem dwa w Europie (za DB Schenker)

PKP Cargo ma ponad 900 mln zł żywej gotówki, którą chce wydać na akwizycje. Nie jest tajemnicą, że ma chrapkę na przejęcie spółki Lotos Kolej oraz przewoźników na południu Europy. Purwin przychodzi więc do sprawnie funkcjonującej firmy i musi dbać głównie o to, żeby niczego nie zepsuć.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja nowego szefa Przewozów Regionalnych Tomasza Pasikowskiego (też bankowca). Bo ten wszedł do stajni Augiasza. Jako prezes będzie musiał balansować między oczekiwaniami minister infrastruktury a 16 marszałkami województw, z których każdy ciągnie w swoją stronę. Zastąpił Ryszarda Kucia, który nie palił się do planów podziału spółki lansowanych przez wicepremier Bieńkowską.

Tomasz Pasikowski tego się podjął, co znaczy, że dostał zadanie zlikwidowania własnego stanowiska pracy. – To człowiek nastawiony zadaniowo. Zlikwiduje spółkę w obecnym kształcie i jako ostatni zgasi światło. Jak terminator – usłyszeliśmy w branży.

20 mln pasażerów straciły łącznie Przewozy Regionalne i PKP Intercity w 2013 r.; to najwięksi przegrani kolei w ub.r.

Pochodzi z Grudziądza. Ukończył prawo i ekonomikę transportu morskiego na Uniwersytecie Gdańskim. Od 1990 do 1994 r. był wiceprezydentem Grudziądza odpowiedzialnym m.in. za prywatyzację przedsiębiorstw komunalnych, a przez cztery kolejne lata prezydentem tego miasta z ramienia Unii Wolności.

– W tamtym czasie szpital miejski w Grudziądzu jako jeden z pierwszych w Polsce wprowadził kontrakty dla lekarzy i pielęgniarek. Jako prezydent sprowadził do miasta nowych inwestorów, m.in. z Holandii – mówi DGP obecny wiceprezydent Grudziądza Marek Sikora.

Dzięki partyjnym strukturom Pasikowski trafił do środowiska Leszka Balcerowicza. Od 1998 do 2001 r. był dyrektorem generalnym w Ministerstwie Finansów. Następnie od 2001 do 2007 r. zasiadał w zarządzie Narodowego Banku Polskiego. Tam współpracował m.in. z obecnym prezesem PKP Jakubem Karnowskim i dzisiejszym prezesem PKP PLK Remigiuszem Paszkiewiczem.

110 mln zł straty netto odnotowała w 2013 r. PKP Intercity; spółka od pięciu lat nie wykazała zysku netto

Od 2008 r. związany był z BRE Bankiem jako dyrektor zarządzający (ostatnio pełnił funkcję doradcy zarządu). Jest członkiem rady Forum Obywatelskiego Rozwoju, czyli think tanku założonego przez Balcerowicza.

Przewozy Regionalne tylko w ubiegłym roku straciły 16 mln pasażerów, którzy wsiedli do pociągów nowych spółek samorządowych, np. Kolei Śląskich. Na dzień dobry nowy prezes musi się zmierzyć się z protestami pracowników (decyzja o ewentualnym strajku zapadnie w tym tygodniu).

Przed Purwinem i Pasikowskim głośna była nominacja prezesa PKP Intercity Marcina Celejewskiego. Zastąpił on Janusza Malinowskiego, który stracił stanowisko m.in. z powodu gigantycznych opóźnień pociągów w wyniku styczniowego ataku zimy.