Program „Rodzina 500 plus” zachęca kobiety w Polsce do podejmowania decyzji o zachodzeniu w ciążę. Ale nie tylko on. Większa liczba ciąż to również efekt poprawy poziomu wynagrodzeń, spadku bezrobocia, a także decyzji prokreacyjnych grupy kobiet 30 plus z boomu urodzeniowego w latach 80.

– W okresie pierwszych dziesięciu miesięcy 2016 r. liczba kobiet w ciąży się zwiększyła – potwierdza Sylwia Wądrzyk, rzeczniczka NFZ. Z wyliczeń Funduszu wynika, że w okresie między kwietniem a październikiem (od momentu obowiązywania 500 plus) to wzrost rzędu 9,5 tys. W sumie od początku roku do października o 14,5 tys. Liczby te mogą być jeszcze wyższe, bo od lipca tego roku część ciężarnych jest prowadzona w ramach nowego modelu opieki – tzw. opieki koordynowanej. Zostało nim objętych około 6 tys. kobiet.

Czy na pewno jest to efekt 500 plus, tego nie da się jednoznacznie ustalić. – Trzeba by zapytać rodziców wprost, jaka była ich motywacja – komentuje Monika Mynarska, demograf z UKSW. Z kolei Martyna Kawińska, socjolog z UKSW, dodaje, że istotne jest to, ile z tych ciąż jest pierwszymi, a ile drugimi czy nawet trzecimi w rodzinie.

>>> Czytaj też: Armia nowych klientów opieki społecznej. Będą zmiany w systemie 500 plus?

Zdaniem ekspertów, aby program 500 plus jednoznacznie uznać za sukces, musiałoby się urodzić tyle dzieci, by średnia liczba na jedną kobietę wynosiła 2,1. Z ostatnich danych Eurostatu (podsumowujących rok 2014 ) wynikało, że Polska ze wskaźnikiem 1,31 uplasowała się pod tym względem na trzecim miejscu od końca. Za nami były Grecja (1,3) i Rumunia (1,23). Najwyższy wskaźnik (zresztą od lat) ma Francja – 2,1. Na drugim miejscu jest Irlandia z 1,94.

Efekty 500 plus w kontekście zmian demograficznych będą widoczne dopiero za kilka lat. – W krajach europejskich, w których wprowadzono zachęty czy ulgi dla rodzin decydujących się na kolejne dziecko, na efekty trzeba było czekać nawet dekadę – podkreśla Martyna Kawińska.

Z kolei Monika Mynarska zaznacza, że analizując sytuację, trzeba brać pod uwagę, że liczba ciąż może być również efektem przesunięć grup wiekowych. Chociażby takich, że zwiększyła się liczba kobiet w wieku 25–35 lat, które rodzą najczęściej.

Martyna Kawińska jest przekonana, że program 500 plus stanowi dobry początek. Jej zdaniem, żeby naprawdę zwiększyć dzietność, powinien zostać rozbudowany o kolejne elementy wsparcia. Chodzi o zwiększenie miejsc w przedszkolach, żłobkach czy wprowadzenie większej elastyczności w systemie pracy.

Eksperci za wzór podają również rozwiązanie zastosowane w Skandynawii, gdzie wprowadzono wysoki zasiłek dla rodzin, które na drugie dziecko zdecydowały się w 24 miesiące po urodzeniu pierwszego. – Trzeba przede wszystkim stawiać na decyzje o kolejnym dziecku – podkreśla Kawińska.

Eksperci wskazują jednak, że już wiadomo, iż ten rok będzie pierwszym od 2008 r., w którym liczba urodzonych dzieci wzrośnie najbardziej rok do roku. W trzech kwartałach zwiększyła się już o 5,9 tys. Dla porównania w 2015 r. w tym czasie zmalała o 1,7 tys.

Spadki były też w poprzednich latach, z wyjątkiem 2014 r., kiedy to urodzonych zostało rok do roku o 3,4 tys. więcej dzieci. Jeżeli utrzyma się tendencja wykazywana w danych NFZ, w 2017 r. może urodzi się jeszcze więcej.

Bartosz Marczuk wiceminister pracy podkreśla w rozmowie z nami, że jeżeli wzrost się utrzyma, to prognozy GUS mówiące o 350 tys. urodzeń na koniec tego roku się nie potwierdzą. – Wynik będzie lepszy – mówi.

Również on przyznaje, że aby w pełni ocenić skuteczność programu, trzeba jeszcze poczekać.

Jak na razie, na pewno można stwierdzić, że 500 plus poprawiło sytuację ekonomiczną biednych rodzin. Z raportu prof. Ryszarda Szarfenberga z EAPN „Przewidywane skutki społeczne 500+: ubóstwo i rynek pracy” wynika, że odsetek dzieci znajdujących się w skrajnym ubóstwie zmalał z 11,9 proc. do 0,7 proc.

>>> Czytaj też: Gotówka od państwa marnotrawiona na alkohol? Ten raport rozwiewa mity