Wprowadzenie świadczenia rodzinnego wywołało rewolucję. Pozytywne skutki tego typu transferu dla rodzin, ujmując najprościej, to więcej pieniędzy w ich portfelach. Jeśli w 2015 r . dochód rozporządzalny w rodzinach z dziećmi wynosił 1268 zł, a w tych z trójką lub więcej dzieci 840 zł na osobę, to widać, ile zyskały dzięki przelewom ze świadczeniem wychowawczym. W niektórych sytuacjach te pieniądze stanowią znaczącą część kwoty, jaką dysponują rodziny. W tej statystycznej z trójką dzieci dzięki 500 plus dochód zwiększył się o ponad 20 proc. Jeśli opiekunowie zarabiają mniej, np. 800 zł na osobę, to kwalifikują się także, by dostać pieniądze ekstra na pierwsze dziecko. I dzięki temu ich dochód rośnie o 37 proc. Dlatego już w tej chwili są dostępne opracowania pokazujące wpływ 500 plus na ograniczenie sfery ubóstwa. Gołym okiem widać, że program ma olbrzymie zalety. Ale jak mówił bohater „Misia” do siatkarek, chodzi o to, by plusy nie przysłoniły nam minusów.

Bo jest oczywiste, że przy tak wielkim projekcie będą się pojawiły także negatywne efekty. Jeden z szefów firmy zajmującej się usługami – m.in. sprzątaniem, czyszczeniem hal i ochroną – opowiadał nam o tym, że część kobiet zwalnia się z pracy od momentu wprowadzenia 500 plus. Wspominają o tym także inni zarządzający firmami. Dotyczy to na ogół zakładów na prowincji, gdzie panie wykonują nieskomplikowane, ciężkie fizycznie prace za wynagrodzenie bliskie minimalnemu. Z kolei pewien znajomy chciał ostatnio zatrudnić oficjalnie stolarza. – Nie opłaca mi się. Siedzę w domu, biorę 500 plus na wszystkie dzieci i  świadczenia rodzinne – usłyszał. Podejrzewa, że gdyby zaproponował pracę na czarno, rozmowa miałaby inny przebieg. Oczywiście zaraz podniosą się głosy, że to wyjątki, które niczego nie dowodzą. Jeżeli one nie, to dane, które przedstawiamy na grafice, już tak. Te pojedyncze kazusy wpisują się w możliwe do uchwycenia w statystyce tendencje. To struga, z której powstaje strumień, a wkrótce być może rzeka. Dlatego piszemy na ten temat. Mimo, że niedawno minister pracy Elżbieta Rafalska jednoznacznie komentowała, że teza o dezaktywizacji zawodowej kobiet jest nieuzasadniona.

Dlaczego paradoksalnie brak pracy może się opłacać? Dziś, żeby otrzymać 500 plus na pierwsze dziecko, należy mieć dochód na osobę w rodzinie nieprzekraczający 800 zł. Z danych GUS wynika, że najczęściej otrzymywane wynagrodzenie na rękę (dominanta) to niepełne 2500 zł, czyli 1800 zł netto. Co się dzieje w rodzinie z dwójką dzieci? Jeśli jedno z rodziców zarabia te 1800, a drugie np. nieco więcej niż pensję minimalną, czyli ok. 1500 zł na rękę, to łącznie mają 330 0 zł. W momencie pojawienia się rządowego wsparcia dostają 500 zł na drugie dziecko, ale jeśli ten słabiej zarabiający małżonek zrezygnuje z pracy, to trafi do nich już 1000 z ł. Do tego od razu obejmują ich świadczenia rodzinne, bo dochód, który uprawnia do ich otrzymania, to w  tym przypadku niepełne 2700 z ł. A świadczenia to jeszcze dodatkowe jakieś 200 zł miesięcznie. Czyli rzucając pracę, można mieć co najmniej tyle samo w domowej kasie co do tej pory, zostając w niej – może 500 zł więcej. Dla wielu, zwłaszcza kobiet wykonujących ciężką, niskopłatną pracę – taki rachunek może być prosty i rezygnacja z pracy za 1200 czy 150 0 zł, a wzięcie w  zamian świadczenia w podobnej wysokości, jest racjonalnym życiowym wyborem. Jak wynika z danych BAEL, między I a II kwartałem, w którym wprowadzono rządowy program, zaobserwowano wzrost bierności wśród osób z dwójką dzieci w wieku kwalifikującym je do otrzymania świadczenia 500 plus (z 416 tys. do 439 tys.). I wcale się temu nie dziwimy. Na krótką metę może to mieć nawet zalety: pracodawcy będą musieli podnieść wynagrodzenie tam, gdzie jest najniższa płaca.

Problemem jest to, co się będzie działo w dalszej perspektywie. Bo na dłuższą metę nie uciekniemy od klasycznego stwierdzenia Adama Smitha – ojca nauk ekonomicznych, że bogactwo narodów bierze się z pracy.

Nie piszemy tego, żeby straszyć. Piszemy, żeby wyciągnąć wnioski.

Zbliża się przegląd programu 500 plus, więc będzie to okazja, by porozmawiać o  tym, w jakim kierunku zmierzać, by spełnił się scenariusz pozytywny, a nie negatywny. To z jednej strony zmiana systemu i doliczanie dochodów z 500 plus do kryteriów otrzymywania świadczeń rodzinnych, z drugiej wsparcie polityki aktywizującej osoby, które chciałyby wrócić do pracy.

W starożytnym Rzymie powstało pojęcie proletariatu, czyli tych, którzy mieli tylko dzieci. Polskie państwo nie powinno dopuścić do sytuacji, w której w polskim kontekście słowo to będzie oznaczało tych, którzy z dzieci żyją.

>>> Polecamy: Praca dla córki, zlecenia dla znajomej. Nepotyzm w politycznym wydaniu