Wcześniej w środę włoski dziennik "La Repubblica" podał, że w plecaku zabitego pod Mediolanem Tunezyjczyka Anisa Amriego włoscy śledczy znaleźli kartę SIM pochodzącą z Holandii. Karta pochodziła z zapasów, które w dniach 20-22 grudnia rozdawano w centrach handlowych w holenderskich miastach Zwolle, Breda i Nijmegen.

Według agencji dpa nie jest na razie jasne, czy oznacza to, że Amri podczas ucieczki z Niemiec przez Francję do Włoch zatrzymał się także w Holandii. Niemiecka prokuratura nie skomentowała dotąd doniesień "La Repubbliki".

23 grudnia Amri został zastrzelony przez włoskich policjantów w Sesto San Giovanni pod Mediolanem. Poproszony o wylegitymowanie się podczas kontroli drogowej, zaczął strzelać do funkcjonariuszy, którzy odpowiedzieli ogniem. Według dpa zwłoki domniemanego zamachowca znajdują się nadal w Mediolanie, ponieważ obdukcja nie została jeszcze zakończona.

Zdaniem niemieckich śledczych to 24-letni Amri kierował 19 grudnia ciężarówką na polskich numerach rejestracyjnych, którą wjechał w tłum na świątecznym jarmarku w Berlinie. W zamachu zginęło 12 osób a około 50 zostało rannych. Wśród ofiar jest polski kierowca ciężarówki Łukasz Urban, który został zastrzelony przez napastnika.

Do zamachu przyznało się Państwo Islamskie, któremu Amri przysiągł wierność na nagraniu opublikowanym przez propagandową agencję dżihadystów Amak.(PAP)

akl/ ap/