W środę dziennikarze z kamerami, którzy chcieli wejść do korytarza, w którym znajduje się m.in. biuro prasowe PiS, i którym można także pójść w kierunku części Sejmu, gdzie znajdują się gabinety marszałka Sejmu i wicemarszałków, nie mogli tego zrobić. Jak tłumaczyła Straż Marszałkowska, aby wejść z kamerą do tego korytarza, konieczne jest zaproszenie od posła. Dotąd dziennikarze z kamerami mieli tam swobodny dostęp.

"Praca reporterów w Sejmie i Senacie odbywa się standardowo, w takich samych okolicznościach jak zazwyczaj. Podstawowe w tej kwestii są zarządzenia marszałków Sejmu z 2008 r. i 2016 r., gdzie wyszczególnione są zasady obecności mediów w budynkach parlamentu, jak również miejsca gdzie można przeprowadzać nagrania, relacje, konferencje, briefingi" - powiedział PAP Grzegrzółka.

Jak dodał, zwyczajowo funkcjonują także inne miejsca do tego wyznaczone - np. tzw. stolik dziennikarski.

"Korytarz przed m.in. biurem prasowym PiS jest dostępny dla tych dziennikarzy realizujących nagranie z przedstawicielem klubu PiS, z którym są umówieni" - powiedział dyrektor Biura Prasowego Kancelarii Sejmu.

Inną niedawną zmianą w budynku Sejmu jest pojawienie się kotary w korytarzu prowadzącym do gabinetu marszałka Sejmu.

Grzegrzółka pytany w środę w TVN24 o zawieszenie tej kotary powiedział: "Kancelaria Sejmu zawsze może taką kotarę umiejscowić, przypomnę tylko, że podobne kotary są też na galerii (sejmowej) w miejscu, gdzie zazwyczaj siada prezydent, tak samo podobne kotary funkcjonują przed Salą Kolumnową". Jak dodał, chodzi o "kwestię wizualną". (PAP)