„Pęknięte lustro: informacje, demokracja i zaufanie w erze cyfrowej” to raport przygotowany przez Forum Polityki Publicznej, organizację zajmującą się problemem poprawy jakości rządzenia. Prace współfinansował rząd w Ottawie. Diagnoza i proponowane rozwiązania dotyczą Kanady, ale umieszczono je kontekście sytuacji mediów na świecie.

„Nasza demokracja stoi na rozdrożu, jeśli chodzi o obywatelską funkcję przekazywania informacji” - powiedział cytowany w komunikacie prasowym Prezes Forum Edward Greenspon. „Widzimy podziały wśród odbiorców i ograniczenie ich uwagi, tak daleko idące, że ogranicza to znajomość podstawowych pojęć i rozumienie rzeczywistości, od których zależy dobro wspólne kraju” - dodał.

O ile w 1950 r. w Kanadzie na 100 gospodarstw domowych przypadały codziennie 102 kupione gazety, to w 2015 r. już tylko 18. W ciągu ostatnich sześciu lat w Kanadzie znikła jedna trzecia etatów dziennikarskich. Informacje są czerpane z internetu, a większość dochodów z reklam przejmują dwaj giganci – Facebook i Google, do których trafia 82,4 proc. dochodów z reklam w kanadyjskim internecie. Jednak „nie interesują się informacją i nie biorą na siebie żadnej odpowiedzialności jako wydawcy” - napisano w raporcie.

Z jednej stron prowadzi to do niewystarczającej informacji o działalności instytucji publicznych. Z drugiej strony narasta problem wiarygodności. Raport zwraca uwagę, że strumień informacji docierający do obywateli jest skażony „fałszywą, podszytą nienawiścią informacją, która może być zmanipulowana przez obce mocarstwa”.

Raport zawiera 12 rekomendacji, biorących pod uwagę obawy przed ryzykiem rządowego wpływu na media. Jedną z nich jest wzmocnienie pozycji narodowej agencji prasowej The Canadian Press. Raport postuluje utworzenie dodatkowego niekomercyjnego serwisu wiadomości lokalnych; 60 do 80 dziennikarzy miałoby pracować w terenie, tam, gdzie nie docierają obecnie żadne media. Podobne rozwiązanie proponowane jest pod patronatem telewizji relacjonującej wydarzenia w społecznościach autochtonów – czyli telewizji APTN (Aboriginal Peoples Television Network), będącej pierwszą na świecie telewizją przygotowywaną przez i dla rdzennej ludności. Dodatkowo raport proponuje stworzenie serwisu porad prawnych dla niewielkich lokalnych mediów, co wspomogłoby rozwój dziennikarstwa śledczego. Zdaniem autorów zwiększenie liczby wiarygodnych informacji pozwoli w dużej mierze uporać się z fałszywymi newsami.

Inne rekomendacje mają na celu wzmocnienie publicznego radia i telewizji – CBC/Radio Canada (w Kanadzie publiczny nadawca jest finansowany z budżetu państwa). Chodzi m.in. o to, by CBC/Radio Canada nie musiało się posiłkować sprzedażą czasu reklamowego, by nadawca mógł zająć się poważną informacją. Wreszcie autorzy proponują bezpłatne udostępnienie treści informacyjnych CBC niekomercyjnym organizacjom prasowym. “Pozwoliłoby to na zmianę modelu działania publicznego nadawcy na taki, w którym staje się dostawcą informacji wysokiej jakości, co jest ważnym antidotum na +fake news+”. Jednocześnie postuluje się zwiększenie kontroli autorów/wydawców nad prawami do swoich tekstów.

Raport przypomina, co w 1964 r. napisał kanadyjski teoretyk komunikacji Marshall McLuhan: ogłoszenia drobne i notowania giełdowe to podstawa prasy. Jeśli zostanie wymyślona inne forma łatwego dostępu do tych codziennych informacji, prasa upadnie. Rolę prasy przejął internet. Do tego należy dodać koncentrację w sektorze mediów, której winny przyjrzeć się rządy.

Stąd rekomendacje finansowe, jak wykorzystanie reklam w internecie do stworzenia stałego źródła przychodów finansujących “Fundusz na rzecz przyszłości dziennikarstwa i demokracji”. Pomysł wzorowany jest na rozwiązaniach wobec operatorów telewizji kablowych, od których opłaty trafiają do specjalnego funduszu, z którego finansowana jest kanadyjskiego produkcja.

Inne potencjalne źródło dochodów to podatek pobierany od zagranicznych firm (jak Netflix) sprzedających swoje abonamenty w Kanadzie. Raport postuluje też zmianę reguł podatkowych, by filantropi zainteresowani finansowaniem rozwoju dziennikarstwa nie mieli z tym problemu.

„Informacje i idee stanowią rynki, które mogą działać swobodnie i z rożnorodnością głosów – konkurencją – wystarczającą, by informacje i opinie mogły być konfrontowane ze sobą i jednocześnie podtrzymywać demokrację” - napisano w raporcie.

Z Toronto Anna Lach (PAP)