Eric Pelletier i Christophe Dubois są autorami książki "Gdzie się podziali nasi szpiedzy?". Opisują w niej funkcjonowanie francuskiego wywiadu w dobie nowych, terrorystycznych zagrożeń. W książce piętnują słabe przygotowanie służb bezpieczeństwa do walki z terroryzmem wywodzącym się z francuskich przedmieść, od dawna lekceważonych, którymi nie interesowały się ani policja, ani wojsko. Autorzy poświęcają w niej także miejsce na problemy w komunikacji między agencjami bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego Francji, które zaowocowały błędami w walce z terroryzmem.

Zdaniem Pelletiera radykalizacja wewnątrz służb mundurowych to coraz częstszy problem, co niepokoi służby wywiadowcze. "Ten problem dotyczy zarówno wojska, służb więziennych, jak i policji. Właściwie nie ma już tzw. +sanktuariów+ Republiki, miejsc chronionych, w których podobne zjawiska nie istnieją. Te instytucje się zmieniły, tak jak zmieniło się francuskie społeczeństwo, którego niewielka część, szczególnie wyznania muzułmańskiego, uległa radykalizacji. Problem pojawia się jednak wówczas, gdy te zradykalizowane osoby należą do służb mundurowych - tak jak na przykład policjanci - mają prawo do noszenia broni oraz dostęp do różnych dokumentów" - powiedział dziennikarz "Le Parisiene".

Jak dodał, sam zapoznał się ze specjalną notatką prefektury policji, wspominającą o 17 przypadkach "naruszenia świeckości państwa". "W taki sposób bowiem prefektura określa te incydenty. Widać po karierze autorów tych zachowań, że są to funkcjonariusze pierwszej kategorii, zwykli policjanci. Nie ma wśród nich oficerów czy komisarzy. Mają po 20, 30 lat i często dostali się do policji kuchennymi drzwiami. Wstępując do służby byli raczej niezradykalizowani, ale stali się później, zamykając się na innych a koncentrując wewnątrz własnej wspólnoty" - mówi autor książki i podaje przykłady.

Ekspert: we francuskiej policji i wojsku coraz więcej radykalnych muzułmanów, co niepokoi wywiad

więcej
Wideo

"Jedna z osób podczas patrolu słuchała pieśni religijnych w radiowozie. W najbardziej radyklanych przypadkach mamy policjantów nawołujących na portalach społecznościowych do zabijania Żydów, których zwą syjonistami, albo do wysadzenia w powietrze ludzi pracujących w pałacu prezydenckim. Więc mamy tu dosyć szerokie spektrum zachowań, począwszy od naruszeń świeckości państwowej - jak na przykład modlitwy w komisariacie - po komentarze antysemickie w internecie, a nawet groźby, wyraźne groźby wobec urzędu prezydenta Republiki" - podkreślił.

Pelletier dodaje, że ci policjanci wywodzą się zasadniczo z Maghrebu i są prawdopodobnie wyznania muzułmańskiego - gdyż ich rodzina to często muzułmanie - jest również kilku nawróconych. "Są to w większości mężczyźni, ale są też i kobiety, których zachowanie względem przełożonych jest często nawet bardziej stanowcze i złowrogie. Incydenty z nimi związane dotyczą najbardziej noszenia munduru. Jedna z funkcjonariuszek powiedziała na przykład, że nie założy munduru, nie będzie nosić tych spodni, gdyż jest to świństwo Republiki. Po czym wytarła swoje ręce o spodnie, tak jakby były zwykłą szmatą" - powiedział.

Autor książki podkreśla, że jest to zjawisko stosunkowo nowe, a jego zasięg jest minimalny. "Przytoczmy liczby. We Francji liczba funkcjonariuszy zradykalizowanych, należących do służb mundurowych - czyli wojska, policji jak i służby więziennej - szacuje się na 100 osób. My mieliśmy dostęp do notatki prokuratury mówiącej o 17 przypadkach jedynie w służbach policji. Trzeba przy tym pamiętać, że policjantów we Francji jest 140 tys. więc skala radykalizacji jest znikoma, ale niewątpliwie narasta" - powiedział.

Jego zdaniem obecności takich osób w służbach nie należy traktować jako próby infiltracji ze strony środowisk zradykalizowanych. "Nie jestem przekonany, by było to również zaplanowane działanie ze strony organizacji terrorystycznych. Innymi słowy nie ma piątej kolumny islamistycznej, której istnienie wewnątrz francuskiej policji zostałoby potwierdzone" - podsumował.

>>> Czytaj też: Co jest największym problemem opinii Trumpa o NATO? To, że są prawdziwe