Od kilkunastu miesięcy zwiększa się zaangażowanie państwowego kapitału w start-upy, czyli młode, innowacyjne firmy. Ma to związek z Planem na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju wicepremiera Mateusza Morawieckiego. W przedsięwzięcie zostało zaangażowanych wiele dużych, w tym giełdowych spółek kontrolowanych przez państwo.

PZU

We wrześniu 2016 roku PZU powołał do życia fundusz Witelo, którego celem jest inwestowanie w start-upy. Ubezpieczyciel włożył do niego początkowo 100 mln zł, a te środki zostały zainwestowane w trzy fundusze venture capital (Atomico, Evolution Equity Partners oraz DN Capital) poszukujące obiecujących polskich start-upów. Z raportu rocznego PZU wynika, że w funduszu Witelo jest już 200 mln zł. Na początku marca tego roku PZU poinformowało, że rozmawia z kolejnymi funduszami na temat inwestycji, a docelowa liczby funduszy venture capital, z którymi chce współpracować Witelo sięga 10.

– Może się okazać, że włożymy do Witelo więcej niż 0,5 mld zł – zapowiedział prezes PZU Życie Paweł Surówka i podkreślił, że to będą długoterminowe inwestycje, których horyzont może sięgnąć nawet 10 lat.

Grupa ma pośrednio finansować firmy na początkowym etapie rozwoju w dwóch celach: by zarobić oraz by rozwinąć biznesy, które pasują do jej profilu i potem wykorzystać je na własne potrzeby operacyjne.

Enea

Na jesieni 2015 roku Enea powołała do życia fundusz venture capital Enea Innovation, który ma lokować kapitał w innowacyjnych projektach z branży energetycznej. Wedle zapowiedzi, do funduszu miało trafić 50 mln zł na pierwsze inwestycje. W październiku 2016 roku grupa przedstawiła strategię rozwoju do 2030 roku, w której Enea Innovation odgrywa znaczącą rolę.

Orlen

Największy polski koncern paliwowy poszukuje ciekawych start-upów poprzez uruchomiony w grudniu 2016 roku portal Innowacje Startupy. Orlen ma zamiar rozpocząć niedługo nabór do pierwszej edycji programu akceleracyjnego dla start-upów.

PKO BP

Na początku tego roku bank kupił spółkę ZenCard oferującą platformę do tworzenia programów lojalnościowych dla sieci handlowych, sklepów i punktów usługowych (coś w rodzaju karty lojalnościowej online). PKO BP stał się w ten sposób pierwszym polskim bankiem, który zainwestował bezpośrednio w start-up fintechowy.

Bank prowadzi również drugi nabór do uruchomionego w ubiegłym roku programu Let’s Fintech with PKO Bank Polski! Jest to program dla biznesów w początkowej fazie rozwoju (tzw. akcelerator) realizowany przez bank we współpracy z MIT Enterprise Forum Poland. Jego celem jest przyspieszenie komercjalizacji rozwiązań polskich start-upów z branży finansowej, medycznej, energetycznej i surowcowej. Biznesy, które przejdą do ostatniego etapu selekcji mają szansę na otrzymanie do 200 tys. zł w ramach programu Scale UP. Wśród pomysłów, które zwyciężyły w pierwszej edycji są m.in. długopis służący do cyfryzacji dokumentów (IC Solutions) czy rozwiązanie do błyskawicznego, automatycznego rozpoznania informacji z faktur za pomocą aparatu w telefonie (Nu Delta).

>>> Czytaj też:  Innowacje muszą zjednoczyć Europę

– Poprzez program akceleratora i zaangażowanie kadry menadżerskiej z banku, wspieramy rozwój oraz przyglądamy się uważnie najbardziej obiecującym start-upom. Nie wykluczamy kolejnych inwestycji – powiedział Obserwatorowi Finansowemu Grzegorz Pawlicki, dyrektor Biura Innowacji i Doświadczeń Klienta w PKO Banku Polskim.

PGNiG

Spółka z sektora energetycznego idzie bardzo podobną drogą, co PKO BP. Od wielu miesięcy – za pośrednictwem kilku spółek zależnych – wspiera start-upy, prowadząc ścieżkę „Energia” w ramach akceleratora MIT Enterprise Forum. W ramach pierwszego naboru PGNiG wybrało trzy start-upy, które mają mu dostarczyć konkretne rozwiązania biznesowe (sensory i oprogramowanie do przetwarzania danych z liczników energii, system przewidywania i diagnostyki usterek dużych urządzeń oraz system zwiększający wydajność wydobycia ropy naftowej). Obecnie trwa kolejny nabór w ramach akceleratora MIT, również do ścieżki „Energia”.

W grudniu 2016 roku PGNiG stworzyło inkubator InnVento, mający wspierać – głównie operacyjnie – młode i innowacyjne firmy z sektora energetycznego (nagrodą dla nich będzie współpraca biznesowa z PGNiG).

„W 2017 r. działania zakresu badawczego będą jeszcze intensyfikowane w ramach tzw. Fabryki Innowacji, tj. systemu praktyk i działań, które umożliwiają sprawny nabór, prowadzenie i wdrożenia projektów. Na 2017 r. planowane jest przeprowadzenie kilkudziesięciu projektów innowacyjnych w grupie PGNiG w ramach zrównoważonego portfela projektów innowacyjnych” – czytamy w raporcie spółki za 2016 rok.

Państwo polskie zamierza inwestować w start-upy za pośrednictwem różnych podmiotów. Niedawno pisaliśmy o tym, że Polski Fundusz Rozwoju będzie udzielać finansowania funduszom venture capital, które z kolei będą wyszukiwać i wspierać kapitałowo najciekawsze młode firmy z Polski i regionu Europy Środkowej.

Energa

Na początku 2015 roku Energa podpisała z TFI BGK umowę o powołaniu funduszu inwestującego w innowacyjne, młode firmy. Ówczesny zarząd spółki ostatecznie nie zdecydował się na uruchomienie tego instrumentu. Jednak Energa nie zrezygnowała zupełnie z planu powołania do życia funduszu mającego wspierać komercjalizację własnych rozwiązań lub realizowanych wspólnie z partnerami zewnętrznymi.

– Trwają prace nad nowym modelem operacyjnym w zakresie innowacji oraz zapisami określającymi ramy funkcjonowania obszaru badań i rozwoju. Ze względu na niedawne zmiany w zarządzie, decyzji w tym zakresie spodziewamy się za kilka miesięcy – mówi Urszula Drukort-Matiaszuk, rzecznik prasowy grupy Energa.

Nie jesteśmy pionierami

Aktywność państwa na polu inwestowania w start-upy to nie jest polski wynalazek. Od wielu lat tego rodzaju praktyki są znane i na Zachodzie, i na Wschodzie. Państwa inwestują w innowacyjne firmy najczęściej poprzez specjalne fundusze typu venture capital, czasami za pośrednictwem państwowych przedsiębiorstw. Nie wszystkie inicjatywy kończą się sukcesem, ale też nie ma badań, które pokazywałyby dlaczego jedno rozwiązanie jest lepsze lub gorsze od drugiego.

VC dla start-upów

Najpierw spójrzmy, jak rządy dofinansowują start-upy wykorzystując fundusze venture capital.

USA

Tak, tak – w kraju, który uchodzi za oazę wolnego rynku i prywatnej inicjatywy biznesowej, rząd federalny i rządy stanowe od dziesięcioleci wspierają innowacyjne firmy na początkowym i średnim etapie rozwoju.

>>> Czytaj też: Innowacje naszą pięta achillesową. Może być tylko lepiej

Rząd federalny od 1958 roku dofinansowuje przedsiębiorstwa, które mają na tyle ryzykowne pomysły, że na średnim etapie rozwoju mają trudności ze zdobyciem kapitału w banku czy od funduszy inwestycyjnych. Najbardziej znanym przykładem jest fundusz Small Business Investment Company (SBIC) prowadzony przez rządową agendę U.S. Small Business Administration. W swojej niemal 50-letniej historii fundusz SBIC wsparł około 170 tys. firm, a wśród nich m.in. America OnLine, Apple, Compaq, FedEx, Intel, Sun Microsystems. Wydał na to około 80 mld dol. Obecnie SBIC wspiera pośrednio około 315 firm. Wraz ze swoimi partnerami biznesowymi (którymi są najczęściej różnego rodzaju fundusze inwestycyjne) ma pod zarządem spółki, których wartość jest szacowana na około 24 mld dol.

SBIC ma w swojej historii także ciemną kartę. W 1994 roku fundusz zaczął inwestować w firmy startujące. Do roku 2003 w ramach sub-programu SBIC wsparł około 200 przedsiębiorstw. W kwietniu 2004 roku agencja SBA przyznała, że na inwestowaniu w start-upy straciła około 2,7 mld dol. Pół roku później sub-program został zamknięty.

Swoje własne fundusze venture capital prowadzą również poszczególne stany USA. Znanym amerykańskim przykładem jest fundusz MassVentures, założony w 1978 roku jako Massachusetts Technology Development Corporation z kapitałem początkowym wynoszącym ledwie 2 mln dol. Jego działalność wziął pod lupę prof. Peter S. Fisher i na łamach Journal of the American Planning Association stwierdził, że podmiot osiąga bardzo satysfakcjonujące stopy zwrotu i ożywia środowisko biznesowe stanu Massachusetts.

Tego rodzaju działalność prowadzi również stan Nowy Jork. Wniósł on do Innovation Venture Capital Fund 100 mln dol. Wspomaga rozwój małych firm kwotami od 0,5 mln do 1,5 mln dol. (przy czym relacja do kapitału prywatnego musi być 2:1, czyli jeśli stan wnosi 1 mln dol., prywatny inwestor musi włożyć 2 mln dol.).

Należy pamiętać, że to kontrakty rządowe na wykonanie produktów i usług dla wojska położyły podwaliny pod Dolinę Krzemową (pośrednio, poprzez uczynienie gigantami takich firm jak Hewlett-Packard czy Varian). Jej dynamiczny rozwój nastąpił wtedy, gdy pod koniec 1980 roku Kongres uchwalił Bayh–Dole Act, czyli prawo pozwalające uniwersytetom i ośrodkom badawczym na komercjalizację wyników badań. 

Izrael

Na początku lat 90. XX wieku izraelski rząd rozruszał i dofinansował sektor młodych przedsiębiorstw hi-tech za pomocą dwóch inicjatyw. W 1991 roku ruszył program akceleracyjny pod auspicjami Biura Naczelnego Naukowca Kraju (które do dziś jest agendą Ministerstwa Gospodarki). Wsparte dzięki niemu firmy zaczęły odnosić sukcesy już w 1993 roku.

Drugą, znacznie ważniejszą inicjatywą, był program Yozma (to słówko w j. hebrajskim oznacza inicjatywę). Rząd izraelski uruchomił go w 1993 roku, wykładając 100 mln dol. Powstało 10 funduszy venture capital, które obejmowały do 40 proc. udziałów w nowo powstających innowacyjnych biznesach. W ramach programu Yozma rząd zainwestował na przestrzeni kilkunastu lat około 220 mln dol. w 50 firm – wiele spośród nich zadebiutowało na giełdzie lub zostało przejętych przez prywatnego inwestora (m.in. przez Cisco czy Microsoft). W 1997 roku rząd sprzedał swoje udziały w kilku przedsiębiorstwach, zarabiając na nich średnio około 50 proc.

OECD nazwało program Yozma jednym z najbardziej efektywnych programów pomocowych w historii Izraela.

Australia

Kraina Kangurów ma różnego rodzaju doświadczenia, jeśli chodzi o inwestowanie publicznych pieniędzy w start-upy. W 2014 roku rząd australijski przestał finansować Innovation Investment Fund. W trakcie 16 lat działalności podmiot ten zainwestował około 600 mln dol. w 135 firm, a jego działalność pochłonęła około 130 mln dol. Niestety, efekty były mizerne. Przyznał to sam szef Australian Institute for Innovation Paul Cheever w rozmowie z portalem Smart Company.

Z powodzeniem funkcjonuje natomiast od 2007 roku Medical Research Commercialisation Fund. Jest to fundusz założony i finansowany przez władze federalne oraz władze kilku australijskich stanów (m.in. Wiktoria, Nowa Południowa Walia, Queensland), a także inwestorów prywatnych. Wspiera on finansowo innowacyjne rozwiązania, których pomysłodawcami są pracownicy naukowi australijskich instytutów badawczych i lekarze pracujących w tamtejszych szpitalach i laboratoriach. Funduszem zarządza prywatna firma Brandon Capital Partners.

Chile

W 2010 roku ruszył program rządowy Start-up Chile. W trakcie pierwszych 5 lat funkcjonowania programu 1,3 tys. firm z 72 krajów otrzymało 100 mln dol. wsparcia. Szacunki rządu chilijskiego mówią, że dzięki temu programowi powstało około 1500 miejsc pracy. Co ciekawe, z badań naukowców nie wynika jednoznacznie, czy wsparcie się start-upów na ramieniu chilijskiego rządu bardziej tym firmom pomaga, czy szkodzi. Bardzo ciekawy reportaż o rozrastającej się scenie start-upowej w Santiago de Chile można przeczytać na łamach portalu TechCrunch.

Chiny

Wielki eksperyment trwa w Państwie Środka. W trakcie ostatnich kwartałów inwestycje przyspieszyły. Rada Państwa zgodę na lokowanie publicznych pieniędzy w start-upy dała kilka lat temu.

Na początku 2016 roku rządowe środki ulokowane w funduszach venture capital miały sięgać aż 330 mld dol. – wynika z danych firmy konsultingowej Zero2IPO Group. Obecnie jest to jeszcze większa suma, bo w sierpniu 2016 roku Chiny uruchomiły narodowy fundusz venture capital, którego aktywa sięgają ponad 30 mld dol. We wrześniu Rada Państwa naciskała na państwowe spółki i fundusze, aby jeszcze śmielej niż do tej pory inwestowały w rozwijające się przedsiębiorstwa.

Korea Południowa

Od 2013 roku w Korei Południowej ruszył program Kreatywnej Gospodarki, w ramach którego państwo wspiera start-upy. Rząd zauważył, że zdecydowana większość wydatków na badania i rozwój trafiała do spółek zależnych od tzw. czeboli, takich jak Samsung. Zaczął zmieniać nie tylko prawo (pojawiły się zachęty podatkowe dla kapitału wspierającego małe i średnie firmy), ale wyłożył także miliardy dolarów na uruchomienie 17 hubów start-upowych. Powstał także państwowy fundusz Angel Investment Matching Fund. Uruchomiony został rynek giełdowy Korea New Exchange (KONEX), dostępny tylko dla małych i średnich (liczba spółek na nim notowanych urosła z 22 w sierpniu 2014 roku do ponad 100 w listopadzie 2016 roku).

Singapur

Gdy w Polsce ruszała giełda papierów wartościowych w 1991 r., Singapur rozkręcał programy pomocowe dla innowacyjnych przedsiębiorstw. To państwo-miasto, w którym firmę można założyć w jeden dzień; od ponad 25 lat prowadzi wiele różnego rodzaju programów. Nadzoruje je rządowa agencja National Research Foundation. Z jej danych wynika, że nie wszystkie inwestycje są udane: w latach 2011-2013 Singapur ulokował kapitał w 70 technologicznych start-upach, a tylko 10 z nich zostało odkupionych przez krajowych lub zagranicznych inwestorów.

Japonia

W Kraju Kwitnącej Wiśni państwo lokuje kapitał w innowacyjnych firmach za pośrednictwem Innovation Network Corporation of Japan – funduszu venture capital powołanego w 2009 roku w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. Japoński rząd włożył do podmiotu 286 mld jenów, a 26 prywatnych firm kolejne 14 mld jenów.

Indie

Jednym z państw azjatyckich, które dopiero w ostatnim czasie zaczęły finansować rozwój start-upów, są Indie. W styczniu 2016 roku ruszył wart 1,5 mld dol. program Startup India, czego dopilnował osobiście premier Narendra Modi. Można więc powiedzieć, że Indie wystartowały razem z Polską. Na razie, oczywiście, trudno ocenić funkcjonowanie programu.

Inwestowanie z państwowych firm

Wiele państw inwestuje w innowacyjne, młode firmy również za pośrednictwem kontrolowanych przez siebie spółek:

Niemcy

RFN od wielu lat finansuje rozwój start-upów poprzez państwowy bank KfW. W ramach ERP Innovation Programme bank wydał w ostatnich 3 latach 2,4 mld euro. W 2014 roku bank uruchomił 5-letni program wsparcia dla start-upów technologicznych wart 400 mln euro. Spora część finansowania pochodzi z KfW Mittelstandsbanku. Jego poprzednik – Deutsche Ausgleichsbank – prowadził dosyć efektywną politykę inwestowania w start-upy, co wynikało z badań ZEW.

Arabia Saudyjska

Królestwo inwestuje w start-upy z branży energetycznej poprzez giganta – Saudi Aramco (koncern planuje największy debiut giełdowy wszechczasów, o wartości około 100 mld dol.). W 2012 roku firma uruchomiła fundusz Aramco Energy Ventures, który do marca 2017 roku zainwestował co najmniej 215 mln dol. w 17 podmiotów.

Francja

Od 2012 roku francuski koncern energetyczny EDF współfinansuje innowacyjne start-upy. Wyszukuje je grupa kilkudziesięciu specjalistów zatrudnionych w dziale R&D, fukcjonująca pod nazwą Open Innovation Team. Do tej pory wzięła ona pod lupę około 1,3 tys. małych firm, ale średniorocznie tylko około 20 otrzymywało dofinansowanie.

Start-upy są finansowane na różne sposoby również przez takie państwa, jak Tajwan (już od lat 70. XX w.), Finlandia, Wielka Brytania (m.in. program Seed Enterprise Investment Scheme) czy Irlandia. Także rządy/samorządy regionalne są aktywne na polu finansowania innowacji: władze Flandrii od kilku lat prowadzą instytut badawczy iMinds, wspomagający koncepcyjnie i administracyjnie technologiczne start-upy, a od 2014 roku młode firmy wspomaga kraj związkowy Berlin. Przykłady można by mnożyć.

Unia Europejska, jako jeden podmiot, dopiero niedawno uruchomiła Pan-European Venture Capital Fund-of-Funds – fundusz z aktywami sięgającymi 1,6 mld euro, który ma sprawić, że najciekawsze technologiczne start-upy ze Starego Kontynentu nie będą uciekały za ocean. Pierwszych inwestycji fundusz ma dokonać w III kwartale tego roku.

Autor: Piotr Rosik