Wysokość opłaty na kolejny rok ustala Prezes URE. W 2016 r. opłata wyniosła 2,51 zł/MWh, a w 2017 r. wzrosła do 3,70 zł/MWh. We wtorek URE poinformowało, że w 2018 r. opłata wyniesie zero złotych.

Pierwsze aukcje dla OZE w nowym systemie odbyły się pod koniec 2016 r., a rozliczenia zaczęły się w marcu 2017 r. Liczba instalacji, które znalazły się w nowym systemie na razie jest niewielka, co oznacza, że i wypłaty wsparcia nie są duże. Natomiast wpływy są znacząco większe.

Jak poinformował w środę PAP Zarządca Rozliczeń, od 1 lipca 2016 r. do 20 listopada 2017 r. z opłaty OZE wpłynęło 491 mln 363 tys. 342 zł. Natomiast od początku rozliczeń, czyli od 1 marca 2017 r. do 20 listopada br. Zarządca Rozliczeń wypłacił 22 mln 121 tys. 774,72 zł. Oznacza to, że nadwyżka na rachunku wynosi prawie 470 mln zł. W związku z decyzją Prezesa URE, w 2018 r. to wyłącznie ta nadwyżka będzie źródłem wypłaty wsparcia dla OZE w nowym systemie.

Zgodnie z ustawą o odnawialnych źródłach energii, od 1 lipca 2016 r. do rachunków konsumentów energii dopisywana jest opłata OZE. Wpływy z niej mają pokryć dopłaty do źródeł odnawialnych, które znalazły się w nowym, aukcyjnym systemie wsparcia. Pieniądze z opłaty są gromadzone na specjalnym rachunku Zarządcy Rozliczeń. Spółka ta wypłaca należne pieniądze m.in. uprawnionym wytwórcom energii z OZE. Wsparcie pokrywa różnicę między ceną zadeklarowaną w aukcji a ceną sprzedaży na rynku.

Równolegle do wprowadzonego w 2016 r. nowego systemu aukcyjnego w Polsce funkcjonuje stary system wsparcia dla OZE, oparty o świadectwa pochodzenia energii, tzw. zielone certyfikaty. Sprzedający energię elektryczną do odbiorców końcowych muszą kupować odpowiednie ilości certyfikatów. Ich koszt zawiera się w cenie energii na rachunku odbiorcy. (PAP)

autor: Wojciech Krzyczkowski

edytor: Dorota Kazimierczak