W tym roku za granicę wysłanych zostanie 24 mln l 100-proc. alkoholu wyprodukowanego w Polsce, czyli o 9 proc. więcej niż przed rokiem – wylicza Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. IERiGŻ szacuje, że w tym roku wyprodukowanych zostanie 125,7 mln l.

Tradycyjnie największymi odbiorcami napojów spirytusowych wytwarzanych w naszym kraju są Francja, gdzie trafia 4,2 mln l, i USA z 3,1 mln l. – Pozycja alkoholi z Polski na wielu zagranicznych rynkach została już ugruntowana. Dowodem na to są wysokie pozycje polskich marek w światowych rankingach. W corocznym zestawieniu amerykańskiego magazynu „Shanken’s Impact” (poświęconego alkoholowi) Żubrówka plasuje się już na trzeciej pozycji wśród globalnych marek wódki, ustępując pola jedynie markom Smirnoff Absolut.

Na liście odbiorców pojawiły się ostatnio takie kraje jak Wietnam, Korea, Singapur czy Chiny, gdzie trafiły już pierwsze partie produktów spirytusowych z naszych fabryk. Producentom udało się nawiązać współpracę również z Ekwadorem, Japonią czy Kenią.

Producenci szukają nowych kierunków, ponieważ są kraje w Europie, w których sprzedaż alkoholu wytwarzanego nad Wisłą jest coraz trudniejsza. Przykładem mogą być Węgry. – Spadki sprzedaży na jednym rynku branża stara się nadrobić wzrostem eksportu na innym lub wejściem w nowy rejon świata – mówi nam Ryszard Woronowicz ze Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy. Dzięki tej determinacji wynik ogólny w eksporcie jest na plus – dodaje.

– Realizowanie wzrostów sprzedaży w kraju jest wręcz niemożliwe. Przeszkadza wysoki fiskalizm, w tym zwłaszcza podatek akcyzowy od wyrobów spirytusowych, który w połączeniu z walką cenową o klienta sprawia, że rentowność na biznesie jest coraz mniejsza – komentuje Grzegorz Ślak, prezes zarządu Akwawit-Polmos. Po wejściu w życie nowelizowanej obecnie ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi popyt na alkohol w kraju może się jeszcze zmniejszyć. Gminy będą bowiem mogły wprowadzać ograniczenia w wydawaniu koncesji na sprzedaż trunków.

Jak wyliczają firmy, rentowność sprzedaży w Polsce oscyluje w tym roku w okolicy 5–7 proc. Za granicą dochodzi do 40 proc. To sprawia, że coraz więcej producentów stawia na sprzedaż tam. – Eksport to szansa na dalszy rozwój. W tym roku za granicą sprzedaliśmy o 20 proc. więcej alkoholu. Wszystko wskazuje na to, że w przyszłym roku może być jeszcze lepiej. W styczniu 2018 r. mamy już zamówienia na kilka milionów złotych. Dotychczas był to niemal martwy miesiąc w biznesie – dodaje Grzegorz Ślak.

Jak zauważa IERiGŻ, jeszcze bardziej niż pod względem ilościowym, w tym roku wzrośnie wartość wysyłanych za granicę napojów spirytusowych. Eksperci instytutu prognozują, że skoczy ona o 13 proc., do 200,4 mln euro. W dużej mierze to zasługa rosnącej ceny sprzedawanych za granicą trunków. W tym roku zwiększyła się średnio o 8 proc., do 8,83 euro za litr. Taka sytuacja to zasługa coraz większego popytu na wódkę Belvedere. Właśnie ta marka z kategorii produktów Premium podnosi wartość alkoholowego eksportu.

A ten ma przełożenie na wyniki finansowe sektora spirytusowego. W pierwszym półroczu tego roku zysk netto branży zwiększył się o 180 proc., do 115 mln zł. Prawie dwukrotnie zwiększono także nakłady inwestycyjne w przemyśle spirytusowym do 80 mln zł i po raz pierwszy od wielu lat kwota ta była wyższa niż odpisy amortyzacyjne przewidziane na odtworzenie składników majątku w tych podmiotach.

W Polsce jest ponad 110 producentów napojów spirytusowych. 90 proc. z nich to firmy z polskim kapitałem. Ich udział w rynku wynosi jednak niecałe 20 proc. Do trzech największych zagranicznych graczy: CEDC, Stock oraz Grupy Sobieski należy 80 proc. rynku zarówno tego krajowego, jak i eksportowego.

>>> Czytaj też: Wojna z alkoholem. W porównaniu z Australią Polska jest wciąż ultraliberalna

ⒸⓅ