W oficjalnym komunikacie resort spraw zagranicznych ocenił, że "konfrontacyjny ładunek i nastawienie antyrosyjskie" nowej doktryny "rzucają się w oczy" już przy pobieżnym zapoznaniu się z dokumentem. Zarzucono Stanom Zjednoczonym "uniwersalne" podejście do kwestii użycia broni jądrowej. "Deklarowana jest możliwość użycia jej w razie +nadzwyczajnych okoliczności+, których autorzy doktryny nie ograniczają bynajmniej do scenariuszy wojennych" - uznało MSZ Rosji i oskarżyło stronę amerykańską, że takie podejście pozwoli jej "uważać praktycznie każde użycie siły wojskowej za powód do uderzenia jądrowego".

"Z ubolewaniem konstatujemy, że USA uzasadniają swój kurs na rozwijanie na dużą skalę zbrojeń jądrowych powoływaniem się na prowadzoną przez Rosję modernizację sił jądrowych" - oświadczył MSZ w Moskwie. W jego ocenie doktryna wojskowa Rosji "wyraźnie ogranicza możliwość użycia sił jądrowych" do dwóch "zasadniczo obronnych" scenariuszy: "tylko w odpowiedzi na agresję przeciwko Rosji i/lub naszych sojuszników z użyciem broni jądrowej i innych typów broni masowego rażenia" oraz w przypadku ataku z wykorzystaniem broni konwencjonalnej, "lecz jedynie wtedy, gdy zagrożone byłoby istnienie naszego państwa".

"Deklarowana przez USA (...) gotowość od sięgnięcia po broń jądrową po to, aby przeszkodzić Rosji w użyciu jej broni jądrowej, oznacza próbę podania w wątpliwość naszego prawa do samoobrony przy odpieraniu agresji w sytuacjach krytycznych dla istnienia państwa" - oświadczyło MSZ.

Resort wymienia w oświadczeniu projekty nowych pocisków i głowic, o których - jak podaje - jest mowa w amerykańskiej strategii, i ocenia, że rośnie "pokusa ich użycia". Zarzuca amerykańskim wojskowym i specjalistom przekonanie, że są oni w stanie tworzyć wiarygodne modele rozwoju konfliktów. "Dla nas oczywiste jest coś przeciwnego: znacząco obniżone +warunki progowe+ mogą doprowadzić do wybuchu wojny rakietowo-jądrowej nawet w trakcie konfliktów o małej intensywności" - oznajmiło rosyjskie ministerstwo.

Podkreśliło, że będzie uwzględniać podejście zaprezentowane przez USA i "podejmować niezbędne kroki w celu zapewnienia sobie bezpieczeństwa".

MSZ zapewniło, że Moskwa wywiązuje się z układu INF z 1987 roku o likwidacji pocisków średniego i małego zasięgu i z traktatu o otwartych przestworzach z 1992 roku. Ocenia jako "oszczercze" zarzuty, że Rosja nie wywiązuje się z Dokumentu Wiedeńskiego z 2011 roku i Memorandum Budapeszteńskiego; oceny o złamaniu memorandum przez Rosję dotyczą dokonanej przez nią aneksji ukraińskiego Krymu.

Resort dyplomacji oświadczył także, że "do stworzenia odpowiednich warunków dla podążania drogą rozbrojenia jądrowego przyczyniłoby się rozwiązanie kluczowych problemów w kontekście zapewnienia stabilności strategicznej". Jako jeden z takich problemów wymienia rozwijanie amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej.

Administracja prezydenta USA Donalda Trumpa ogłosiła w piątek raport podsumowujący przegląd polityki w zakresie broni nuklearnej. Dokument ten głosi m.in., że Rosję trzeba przekonać, iż poniosłaby "koszty nie do przyjęcia", gdyby zagroziła choćby ograniczonym atakiem nuklearnym w Europie. W raporcie wskazano też m.in., że Korea Północna stanowi "poważne zagrożenie" dla USA i ich sojuszników. Zapewniono, że jakikolwiek północnokoreański atak nuklearny na USA bądź ich sojuszników będzie oznaczał "koniec tamtego reżimu".

>>> Czytaj też: Polska państwem morskim. Sasin: Mamy duże wybrzeże i wszystkie warunki, aby być krajem tranzytowym