KGHM Polska Miedź nie opublikował wyników za 2017 r., ale poinformował, że znów musi dokonać odpisów z powodu spadku wartości posiadanych za granicą aktywów.

Sięgające 0,31 mld zł odpisy nie będą jednak dotyczyły najbardziej problematycznej inwestycji, czyli Sierra Gorda w Chile. Są też niższe niż w dwóch poprzednich latach, gdy spółka przeznaczyła na nie ponad 11,76 mld zł. Najwięcej na Sierra Gorda – ok. 7 mld zł.

Odpisy przekładają się na wyniki. KGHM w 2014 r. miał 2,45 mld zł zysku, a w 2015 r. już 5 mld zł straty. W 2016 r. strata wyniosła 4,45 mld zł. Kwota odpisów za 2017 r., czyli owe 0,31 mld zł, przełoży się na ostateczny wynik netto (po III kwartałach 1,6 mld zł zysku netto) kombinatu.

KGHM szuka sposobów, by rozwiązać problemy za granicą. Jak ustalił DGP, wraz z Sumitomo, japońskim partnerem inwestycji w Chile, miał rozmawiać o współpracy z BHP Billiton, największym koncernem wydobywczym świata, który obok Sierra Gordy ma kopalnię Spence.

– Chodziło o to, by zorganizować wspólny transport czy dostawy energii, co obniżyłoby koszty – mówią nasi rozmówcy. Pomysł upadł. BHP i Sumitomo nie odpowiedziały na pytania w tej sprawie, a KGHM stwierdził, że jego współpraca z Sumitomo „opiera się na istniejącej infrastrukturze zakładu, a spółka nie odnosi się do niepotwierdzonych doniesień”.

KGHM na zakup swoich projektów poza Polską wydał od 2010 r. prawie 9,5 mld zł. Najwięcej, bo ok. 9 mld zł, kosztowała kanadyjska Quadra, dzisiejszy KGHM International. – Kombinat kupił Quadrę, gdy ceny miedzi i molibdenu były wysokie. Poza tym okazało się, że w Sierra Gorda nakłady inwestycyjne są dwa razy wyższe, niż przewidywano. Badania rudy w chilijskiej kopalni też, jak się okazuje, były obarczone błędem, bo molibdenu po prostu nie da się z tamtejszej rudy wycisnąć. Jest w niej za dużo żelaza, z którym świetnie wiąże się molibden – tłumaczy Paweł Puchalski, szef działu analiz DM BZ WBK.

Prezes Polskiej Miedzi Radosław Domagalski-Łabędzki w jednym z wywiadów nie wykluczył, że spółka może zamrozić swój projekt w Kanadzie, w Ajax – chodzi o budowę kopalni miedzi i złota. Zainwestowano już w to 600 mln zł, a suma odpisów z powodu utraty wartości tego projektu przekroczyła 650 mln zł. KGHM chciał tam zainwestować 1,6 mld dol., ale kanadyjskie władze odmówiły wydania pozwoleń środowiskowych. Po 8 latach od rozpoczęcia inwestycji praktycznie nic się tam nie dzieje. Wyjątkiem są... krowy. – KGHM ma ranczo przejęte w spadku przy zakupie Quadry. Jest na nim ok. 500 krów, co pozwala kombinatowi zgodnie z kanadyjskim prawem uniknąć opłat środowiskowych – tłumaczy jeden z naszych rozmówców.

– KGHM czeka na decyzję środowiskową władz federalnych – mówi Justyna Mosoń, rzeczniczka Polskiej Miedzi. Pytana o przyszłość kanadyjskiego projektu i hodowane tam krowy, odpowiada: – KGHM Ajax zabezpieczył w przeszłości tereny niezbędne do przyszłego prowadzenia działalności górniczej, w tym nieruchomości Sugarloaf.

KGHM w Kanadzie zmaga się nie tylko z władzami, ale i z lokalną społecznością. Członkowie rdzennego plemienia Stk’emlúpsemc te Secwépemc stanowczo protestują przeciwko inwestycji zarówno ze względów środowiskowych, jak i kulturowych – wierzą, że w jeziorze sąsiadującym z terenem planowanej odkrywki mieszkają duchy ich przodków.

>>> Polecamy: "Przełom" w kopalni Sierra Gorda. KGHM zapowiada zwiększenie produkcji nawet o 30 proc.