– Takie rozwiązanie nie zakłada stworzenia nowej jednostki badawczej, tylko wykorzystanie potencjału istniejących struktur. Jego istotą jest nadanie wspólnego kierunku badań oraz stymulowanie współpracy – mówi Michał Kurzelewski, dyrektor ds. medycznych Pfizer Polska.

Wirtualny Instytut Badawczy połączy wyłonionych w drodze konkursu akademików we współpracy nad projektami badawczymi. Kolejny cel: otwarcie świata naukowych dociekań na aspekt biznesowy. Firmy uzyskają możliwość wdrożenia rozwiązań na mocy licencji albo prowadząc wspólne projekty badawcze.

Na wsparcie projektów przeznaczone będzie 500 mln zł. Pieniądze trafiły już do Banku Gospodarstwa Krajowego. Konsultacje w sprawie WIB odbywały się przy Fundacji Impact CEE.

Jak przyznają urzędnicy resortu nauki, kalendarz programu zależy od operatora. Ma nim być kontrolowane przez MNiSW Wrocławskie Centrum Badań EIT+. Według założeń rekrutacja do zespołów badawczych wystartuje pod koniec 2018 r. lub na początku 2019 r.

>>> Czytaj też: Złowroga strona maszyn. Jak może nami manipulować sztuczna inteligencja?

Ministerstwo przyznaje, że centrum nie ma doświadczeń w budowaniu podobnych projektów. Dlatego potrzebny będzie zakup know-how i zbudowanie nowego zespołu, w którym mają znaleźć się m.in. zagraniczni eksperci. Profesjonaliści spoza Polski będą także oceniać zgłoszenia nadesłane przez naukowców.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Przyszłe badania będą koncentrować się m.in. na lekach. Jak wyliczają nasi rozmówcy, koszt wprowadzenia na rynek jednego preparatu, wliczając m.in. wydatki na nieudane projekty, szacuje się na 1–2 mld dol. – To rząd wielkości, na który polskie firmy nie mogą sobie jeszcze pozwolić. Nie oznacza to, że nie ma innych sposobów na komercjalizację potencjalnych leków. Nasza firma doprowadziła lek na ostrą białaczkę szpikową do I fazy badań klinicznych w USA. W ich trakcie zawarliśmy umowę partnerską z włoską Grupą Menarini, która będzie przeprowadzać projekt przez następne fazy, a do nas popłyną znaczące przychody z tytułu komercjalizacji. Ten model jest powszechny na międzynarodowym rynku biotechnologicznym – komentuje Tomasz Nocuń, dyrektor ds. inwestycji i rozwoju w firmie Selvita.

>>> Czytaj też: Nasza świadomość to perfidne oszustwo natury? Mądry mózg, choć bez duszy [RECENZJA]

– Cały proces badań naukowych obarczony jest wielkim ryzykiem. Kiedy zaczynamy badania, nie wiemy, co z tego wyjdzie. Musimy eksplorować wiele ścieżek, bo niewiele z nich skończy się tam, gdzie byśmy chcieli – zauważa prof. Janusz Bujnicki z Międzynarodowego Instytutu Biologii Molekularnej i Komórkowej. Jego zdaniem rolą WIB powinno być wzięcie na siebie ryzyka wynikającego z początkowego etapu projektu po to, żeby biznes chętniej się angażował w takie badania.

Wskazuje także kwestię, która pozwoli uniknąć przechodzenia naukowców z uczelni do prywatnych firm. – To przedsięwzięcie powinno stworzyć podstawowe mechanizmy, które spowodują, że przepływ własności intelektualnej i praw z nią związanych będzie odpowiednio zorganizowany – mówi. – Ustalenie praw własności umożliwi zbudowanie czystej sytuacji, w której zyski trafiają w odpowiednie ręce. Przemysł nie przychodzi przecież, żeby coś ukraść czy podkupić. Każdy ma swoją rolę w tym procesie. Biznes jest zainteresowany zarobkami, które umożliwiają innowacje, a naukowcy i uczelnie czerpią z tego, pod warunkiem że wszystko zostanie dobrze rozplanowane – kończy.

Pierwszych efektów programu można się spodziewać za 5–10 lat.

Współpraca nauki z biznesem będzie jednym z tematów kongresu Impact'18, który odbędzie się 13-14 czerwca w Krakowie. Dziennik Gazeta Prawna jest partnerem wydarzenia. Gospodarzem Impact'18 jest Miasto Kraków.