„Tylko zdecydowane działania mogłyby skorygować politykę reżimu (Baszara el-Asada), wysyłając bardzo wyraźną wiadomość tym państwom, które bezwzględnie popierają reżim, przede wszystkim Rosji i Iranowi” - napisał w komunikacie Linkeviczius.

Szef MSZ zaznaczył, że „syryjski reżim przekroczył nie jedną czerwoną linię i Litwa popiera działania USA, Francji i Wielkiej Brytanii”. Zdaniem ministra, atak odwetowy „był jedyną możliwą odpowiedzią na użycie broni chemicznej przeciwko ludności cywilnej, wśród której były dzieci”.

W ocenie Linkevicziusa, atak na strategiczne obiekty wojskowe w Syrii „to sygnał od społeczności międzynarodowej dla reżimu Baszara el-Asada” i „jedyny sposób zapobiegnięcia użycia w przyszłości broni chemicznej” przez ten reżim.

Połączone siły amerykańskie, brytyjskie i francuskie przeprowadziły nad ranem w sobotę serię ataków w Syrii w ramach akcji odwetowej za użycie broni chemicznej przez reżim Baszara el-Asada 7 kwietnia w mieście Duma na wschód od Damaszku; zginęło wówczas ponad 60 osób. Operacja koalicji rozpoczęła się o godz. 4 czasu lokalnego (godz. 3 w Polsce). Siły zbrojne USA podały, że celem bombardowań był wojskowy ośrodek naukowo-badawczy w Damaszku, zajmujący się technologią broni chemicznej oraz składy znajdujące się na zachód od miasta Hims.

Z Wilna Aleksandra Akińczo

>>> Czytaj też: Amerykańska koalicja przeprowadziła atak na Syrię. "Sojusznicy są przygotowani na długotrwałą operację"