Nowe zasady to konsekwencja reformy systemu rolnictwa ekologicznego w UE. Celem zmian było ujednolicenie przepisów, z których wiele wprowadzono ponad 20 lat temu, gdy sektor raczkował. Regulacje były różnorodne, podobnie jak odstępstwa od nich. Teraz wszystkich – także producentów z krajów spoza UE – mają obowiązywać te same zasady.

– Na potrzebę dostosowania prawodawstwa wskazywano od lat, ze względu na dynamiczny rozwój tego typu produkcji w Unii, istniejące bariery, które ten rozwój hamowały, oraz potrzebę zwiększenia zaufania konsumentów do systemu po licznych przypadkach nadużyć – mówi Czesław Siekierski z PSL, przewodniczący komisji rolnictwa w Europarlamencie.

Nowe zasady, jak przekonuje, zwiększą pewność konsumentów, że nabywana przez nich żywność jest wysokiej jakości.

Szczególnie w przypadku ekoproduktów importowanych z państw trzecich. Do tej pory producentów spoza Wspólnoty obowiązywała zasada równoważności. Ich produkty były dopuszczane na unijny rynek, jeśli spełniały lokalne zasady, które Unia uznała za podobne do europejskich. Nowe reguły zniosą tę zasadę. Importerzy będą musieli się dostosować do unijnych standardów. Dostaną na to pięć lat od wejścia w życie nowych przepisów. Obostrzenia będą ich więc obowiązywać od 2026 r.

Rygorystyczne kontrole

Rolników, hodowców, przetwórców, handlowców i importerów ekożywności działających w UE czekają natomiast bardziej rygorystyczne i coroczne kontrole. Producenci, w tym rolnicy, będą musieli zagwarantować, że nie dojdzie do przypadkowego skażenia ich produktów niedozwolonymi pestycydami lub nawozami. Jeśli podczas monitoringu przez kolejne trzy lata u dostawców nie zostaną wykryte żadne nieprawidłowości, kontrole będą u nich przeprowadzane rzadziej – co dwa lata.

– Mniej kontroli oznacza niższe koszty dla producentów certyfikowanej żywności ekologicznej. To oni ponoszą wydatki z nimi związane – komentuje zmiany Bartosz Pytlak z wydziału rolnictwa ekologicznego w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Szczególnie że – jak dodaje – niewykluczony jest też wzrost konkurencyjności na tym rynku. Nowe regulacje zezwalają bowiem na nabywanie certyfikatów żywności ekologicznej grupom przedsiębiorców. Obniżenie w ten sposób kosztów ich nabycia zwiększy dostęp do rynku dla małych firm.

Czesław Siekierski uzupełnia, że dopuszczono też możliwość łączenia produkcji ekologicznej z tradycyjną, pod warunkiem „jasnego i skutecznego rozdzielenia” obu typów. Przewidziano także uproszczoną ścieżkę certyfikacji małych gospodarstw, aby zachęcić je do przechodzenia na produkcję ekologiczną.

Ograniczona oferta

To wszystko – zdaniem ekspertów – może się pozytywnie przełożyć na polski rynek żywności ekologicznej. Obecnie wart jest on 900 mln zł i rozwija się w tempie 20 proc. rocznie.

– Zmiany zaproponowane przez UE mogą zwiększyć to tempo. Jednak w przypadku polskiego rynku wysokie ceny ekoproduktów nie wynikają jedynie z kosztów produkcji. To w dużej mierze konsekwencja niewydolnej dystrybucji, będącej efektem rozdrobnienia wśród dostawców. Optymalizacja kosztów na tym polu poprzez ograniczenie liczby pośredników jest najważniejszym kluczem do obniżenia cen – uważa Agnieszka Górnicka, prezes agencji badawczej Inquiry, zajmującej się rynkiem żywności ekologicznej.

I podkreśla, że zmiany są już widoczne dzięki sieciom handlowym, które postanowiły rozszerzyć ofertę o certyfikowane produkty. Przez to, że stawiają na bezpośrednią współpracę z dostawcami, kupują towary taniej i proponują je w korzystniejszej cenie własnym klientom.

– Przekonujemy naszych partnerów handlowych do przechodzenia na produkcję ekologiczną. Wysokie ceny wynikają w naszym przekonaniu również z ograniczonej oferty polskich firm. To, co jest w sklepach, pochodzi głównie od zagranicznych ekodostawców. Mamy w planach przyznawanie grantów przedsiębiorcom, którzy podejmą ryzyko. Będziemy też podpisywać z nimi kontrakty na odbiór certyfikowanej żywności – komentuje Robert Noceń z sieci Carrefour Polska, która obecnie proponuje kilkaset tego rodzaju produktów.

– Planujemy rozwój półki z certyfikowaną żywnością. Widzimy rosnące zainteresowanie ze strony kupujących. Można już mówić nawet nie o trendzie, a megatrendzie w tym obszarze – podkreśla Noceń.

Nowe przepisy zostały przyjęte przez europarlament w zeszłym tygodniu po blisko czteroletnich negocjacjach. Teraz muszą jeszcze zostać zaakceptowane przez ministrów z krajów członkowskich, ale będzie to prawdopodobnie czysta formalność, ponieważ tekst został ustalony wspólnie przez unijne instytucje w czasie rozmów. Przepisy powinny zacząć obowiązywać 1 stycznia 2021 r. ⒸⓅ

>>> Polecamy: Rząd nie zrealizował większości obietnic ws. redukcji smogu