"Pani Dancila nie stanęła na wysokości zadania jako premier Rumunii, dlatego też rząd jest źródłem słabości kraju. Jest to powód, dla którego żądam publicznie jej dymisji" - powiedział Iohannis na krótkim spotkaniu z prasą.

"Woli ona (Dancila) wykonywać polecenia partyjne" - dodał prezydent, odnosząc się do politycznej zależności szefowej rządu od lidera Partii Socjaldemokratycznej (PSD) Liviu Dragnei, praktycznie kierującego gabinetem.

Zgodnie z rumuńską konstytucją premier jest odpowiedzialny przed parlamentem, który może go zdymisjonować. Prezydent odpowiada jednak za politykę zagraniczną i to on podejmie ostateczną decyzję w sprawie ambasady w Izraelu.

Iohannis, którego relacje z rządem są napięte, w zeszłym tygodniu otrzymał dokument przyjęty przez rząd w najwyższej dyskrecji w sprawie możliwości przeniesienia ambasady Rumunii z Tel Awiwu do Jerozolimy. Uważając, że ewentualne przenosiny będą sprzeczne z prawem międzynarodowym, prezydent sprzeciwił się temu, ubolewając, że nie był wcześniej poinformowany o całej sprawie.

Iohannis uznał inicjatywę rządu za "wielki błąd". "Jeśli chodzi o politykę zagraniczną, gdy mówimy o tajnych dokumentach, należało skonsultować się z prezydentem" - powiedział.

Po niespodziewanym ogłoszeniu projektu przeniesienia przedstawicielstwa dyplomatycznego premier Dancila, która sprawuje urząd mniej niż trzy miesiące, złożyła oficjalną wizytę w Izraelu w środę i czwartek. Potwierdziła, że prowadziła tam konsultacje w kwestii przeniesienia ambasady, ale przyznała, że nie miała "na tym etapie wsparcia ze strony wszystkich partii, tak jak byśmy chcieli". (PAP)