Ostatnie komunikaty płynące ze spółek giełdowych wywołują u mnie smutną refleksję, że wraz z problemami finansowymi spółek i spadkiem kursów ich akcji upadają także standardy. Mam wrażenie, że upada morale osób zarządzających firmami notowanymi na GPW, a Komisja Nadzoru Finansowego w obliczu kryzysu staje się bardziej pobłażliwa.

Oczywiście kryzys gospodarczy, który bardziej niż jeszcze kilka miesięcy temu zaczyna być realnie odczuwalny, stwarza poczucie niepokoju. Gdy do tego dodamy jeszcze problemy polskich firm z opcjami walutowymi, to świat zaczyna wyglądać zupełnie inaczej. Jednak na rynku finansowym nawet duże kłopoty nie powinny mieć wpływu na przestrzeganie prawa i bycie przyzwoitym. Nie przesądzając, czy ktoś, kto najpierw sprzedaje akcje spółki, którą kieruje, po czym wnioskuje o postawienie jej w stan upadłości, łamie prawo, czy jest tylko nieprzyzwoity (a może jedno i drugie?), to na pewno nie możemy określić takiego zachowania jako normalnego.

Przypadków Krosna i Swarzędza nie da się wytłumaczyć tylko wyjątkowym czasem. A w jednym i w drugim przypadku osoby mające największy wpływ na losy tych spółek jako powody zaistniałych sytuacji wskazywały właśnie problemy obiektywne. Zapewne większość z inwestorów potrafi to przyjąć jako racjonalny argument. Jednak jaki przepis prawa lub dobre obyczaje mówią, że w przypadku trudności obiektywnych spółkę przestają obowiązywać określone dla rynku zasady? Przecież szereg zapisów mających na celu ochronę inwestorów mniejszościowych lub ich równy dostęp do informacji zyskuje na znaczeniu właśnie wtedy, gdy pojawiają się problemy. Nie ulega wątpliwości, że jako inwestorzy powinniśmy być bardziej wyrozumiali w przypadku trudności zewnętrznych, jakie napotkała spółka, w którą zainwestowaliśmy. Jednak problemy te nie mogą służyć jako wytłumaczenie dla łamania prawa, braku umiejętności lub kompetencji. Pomijam wiele ciekawych wątków, jakie towarzyszyły ogłaszaniu upadłości przez zarządy Krosna i Swarzędza. Bo dziwne zbiegi okoliczności, o jakich w kontekście tych dwóch spółek pisały media, powinny interesować w pierwszej kolejności Komisję Nadzoru Finansowego, a może i organy ścigania. To, jakie procedury i zasady będą towarzyszyć albo poprzedzać kolejne wnioski o upadłość, ma niebagatelne znaczenie dla skłonności do inwestowania własnych pieniędzy na giełdzie.