Główny strumień zasilania Polski w ropę naftową - rurociąg Przyjaźń - w perspektywie pięciu, najdalej ośmiu lat może zostać zamknięty. Mimo kryzysu gospodarczego Rosja zamierza bowiem rozpocząć budowę wartego 4-5 mld dol. ropociągu BTS-2, który ominie Polskę. W tegorocznym budżecie Transnieftu, operatora rurociągów naftowych w Rosji, na tę inwestycje przewidziano około 1,5 mld dol.

Ten niebezpieczny z polskiego punktu widzenia projekt może spowodować, że Rosja będzie dostarczać swoją ropę do krajów zachodniej Europy z pominięciem Polski. Zamiast - jak dotychczas - tłoczyć surowiec rurociągiem Przyjaźń przez Polskę do Niemiec, będzie go wysyłać w świat tankowcami z własnych portów.

- W konsekwencji od 2012-2014 r. tranzyt rosyjskiej ropy przez Białoruś i Polskę będzie zamierał - prognozuje Mirosław Grelik, niezależny ekspert, były wiceprezes Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa.

Według niego najpóźniej w 2017 roku rurociągiem Przyjaźń całkowicie może przestać płynąć ropa. Szacuje się, że w efekcie Orlen i Lotos, uzależnione od rosyjskiej ropy przesyłanej tym rurociągiem (94 proc. ropy przerabianej przez oba koncerny pochodzi właśnie z tego źródła), stracą nawet 250 mln dol. rocznie. Z dochodów Przedsiębiorstwa Eksploatacji Rurociągów Naftowych (PERN) zniknie poza tym ok. 500 mln zł rocznie z dotychczasowych opłat tranzytowych rosyjskiego surowca (rurą i drogą morską przez pirs naftowy Portu Północnego) W sumie możemy stracić zatem ponad 1 mld zł rocznie.

Eksperci uspokajają, że polskie rafinerie nie zostaną bez ropy.

- Obecna infrastruktura pozwala na import drogą morską, poprzez gdański Naftoport, nawet ponad 30 mln ton surowca rocznie. Polska nie jest więc narażona na ryzyko fizycznego odcięcia dostaw. Istnieje natomiast ryzyko wzrostu kosztów transportu ropy do rafinerii w efekcie przejścia na transport morski - mówi Remigiusz Chlewicki z Grupy Energetycznej Ernst & Young.

Orlen i Lotos w razie potrzeby będą sprowadzać surowiec tankowcami do gdańskiego Naftoportu i dalej rurociągiem pomorskim w głąb kraju. Prawdopodobnie w dużej mierze będzie to ta sama rosyjska ropa, która płynęła Przyjaźnią, ale już droższa. Analitycy nie wątpią, że polskie rafinerie dalej będą kupowały rosyjski surowiec, gdyż przestawienie zakładów na przerób ropy z innych źródeł wiązałoby się z poniesieniem znacznych nakładów.

- Gdyby jednak zaszła konieczność zmiany źródła pochodzenia ropy, trzeba liczyć się ze wzrostem kosztów przerobu, a tym samym cen paliw i surowców dla przemysłu petrochemicznego - dodaje Remigiusz Chlewicki.

Analitycy twierdzą, że celem budowy alternatywnego dla Przyjaźni ropociągu BPS-2 nie było działanie na szkodę Polski. BTS-2 ma uzasadnienie ekonomiczne, bo dzięki zmianie kierunku tłoczenia ropy wyeliminowana zostanie konieczność remontu przestarzałej już magistrali Przyjaźń. Rosja uniknie też ponoszenia coraz większych opłat za tranzyt surowca. Siergiej Bogdanczikow, prezes Rosnieftu, powiedział wczoraj, że koncern ten rocznie traci do 500 mln dol., pompując surowiec Przyjaźnią.