Kolejny absurd, który ma jakoby wynikać z przepisów unijnego rozporządzenia 2016/679 o ochronie danych osobowych (RODO). Absurd tym groźniejszy, że może skończyć się tragedią. Pracownicy przychodni czy szpitali, powołując się na nowe przepisy, odmawiają farmaceutom podawania numerów do pacjentów, którym omyłkowo wydano niewłaściwe leki.

– Niestety dociera do mnie coraz więcej takich sygnałów. Nie dość, że taka interpretacja nie ma żadnego oparcia w przepisach, to na dodatek zagraża zdrowiu pacjentów czy nawet życiu. W rzeczywistości zaś RODO nie tylko nie zabrania podawania danych w takich sytuacjach, ale wprost przewiduje odpowiednią podstawę prawną, czyli ochronę żywotnych interesów osoby – twierdzi Aneta Sieradzka, partner zarządzający w Sieradzka & Partners.

Ściągawka z RODO. Oto 12 najważniejszych pytań i odpowiedzi

Podstawa prawna

Farmaceuci niechętnie mówią o swych pomyłkach. Nieoficjalnie jednak przyznają, że zdarza im się wydać niewłaściwe lekarstwa i zreflektować poniewczasie. Jak często? Jedna z farmaceutek mówi, że w jej przypadku dzieje się tak nie częściej niż kilka razy w roku. W skali całego kraju oznacza to jednak całkiem spory problem. Jeśli w jednej z 13 tys. aptek dojdzie do pomyłki tylko kilka razy w roku, to mówimy o kilkudziesięciu tysiącach przypadków rocznie.

Dotychczas w takich sytua cjach farmaceuta po prostu dzwonił do przychodni, podawał dane pacjenta i dostawał jego numer telefonu, dzięki czemu mógł szybko naprawić swój błąd. Od 25 maja, czyli od dnia, w którym zaczęto stosować RODO, pracownicy przychodni odmawiają podawania numeru kontaktowego do pacjenta. Zostali przeszkoleni, by tego nie robić, gdyż naruszenie unijnych przepisów może skutkować dotkliwymi karami finansowymi.

Poprosiliśmy o opinię Urząd Ochrony Danych Osobowych.

– Obowiązujące przepisy sektorowe regulujące pozyskiwanie danych pacjentów przez placówki opieki zdrowotnej i dostęp do dokumentacji medycznej jednoznacznie wskazują, komu mogą zostać udostępnione zawarte w niej dane osobowe. Nie ma wśród nich aptekarzy. Zatem co do zasady, podmioty udzielające świadczeń zdrowotnych nie mają podstaw, by udostępniać dane pacjentów farmaceutom – przyznaje Agnieszka Świątek-Druś, rzecznik prasowy UODO. Jednocześnie podkreśla, że przetwarzanie danych w tak szczególnych sytuacjach jest dopuszczalne na mocy samych przepisów RODO. Motyw 46 rozporządzenia dopuszcza je, gdy jest to niezbędne do ochrony interesu, który ma istotne znaczenie dla życia osoby, której dane dotyczą, lub innej osoby fizycznej. Artykuł 6 ust. 1 lit. d RODO, który jako przesłankę przetwarzania danych wskazuje żywotny interes, wprost odnosi się do sytuacji, gdy zagrożone jest zdrowie czy nawet życie pacjenta.

Weryfikacja tożsamości

– Przychodnia ma prawo udostępnić dane kontaktowe pacjenta, aby ochronić jego żywotne interesy – tu wręcz dosłownie, gdyż zażycie niewłaściwego leku może być szkodliwe. Trudno mi sobie wyobrazić, że ktoś nie podaje numeru telefonu w sytuacji, gdy zagrożone jest zdrowie czy życie pacjenta – komentuje Maciej Gawroński, partner zarządzający w kancelarii Gawroński & Partners s.k.a.

– Jeżeli pracownik przychodni tak bardzo boi się RODO, to może poprosić o e-mail w tej sprawie – aby było utrwalone, kto, o co, i w jakim celu prosił – dodaje.

W sytuacjach bezpośredniego zagrożenia wystarczające powinno być podanie danych pacjenta z recepty i wskazanie lekarza, który drukę wystawił, oraz danych samego farmaceuty. To uwiarygadnia, że mamy do czynienia z osobą, która rzeczywiście ma prawo zażądać podania numeru kontaktowego.

– Jeśli pracownik przychodni chce się zabezpieczyć, to niech sporządzi notatkę służbową z takiej rozmowy telefonicznej, wskaże w niej dane farmaceuty i wyjaśni, że podał numer telefonu pacjenta, bo gdyby tego nie zrobił, naraziłby na szwank jego zdrowie. W razie ewentualnej kontroli taka notatka będzie stanowiła wartość dowodową – podpowiada Aneta Sieradzka.

UODO zaznacza jednak, że podawanie danych pacjentów powinno być traktowane jako ostateczność. I wskazuje na inny, równie skuteczny sposób, na powiadomienie osoby, której omyłkowo wydano nie ten lek, co trzeba.

– Farmaceuta może zwrócić się do placówki medycznej, która leczy daną osobę, z prośbą, by to ona skontaktowała się z pacjentem i poinformowała o pomyłce, a jeśli to niezbędne, poprosiła o kontakt z apteką – mówi Agnieszka Świątek-Druś.

Sposób ten pozwala uniknąć ryzyka, że dane pacjenta trafią w niepowołane ręce. Decydując się jednak na pośrednictwo placówki zdrowia w kontakcie z pacjentem, farmaceuta powinien się upewnić, czy rzeczywiście jego wiadomość została przekazana. Ostatecznie bowiem dużo ważniejsze od jakichkolwiek przepisów RODO jest zdrowie osoby, której wydano nie ten lek, co trzeba.

Jedenasta plaga egipska: RODO. Czy wszystkie absurdy rzeczywiście wynikają z unijnych przepisów?