Więcej o rewolucji w branży automotive i transporcie będzie można dowiedzieć się na Impact mobility rEVolution’18, największym w tej części Europy kongresie poświęconym mobilności, przemysłowi transportowemu i zaawansowanym technologiom. To do Katowic, 12 i 13 września zjadą wszyscy kluczowi gracze z ekosystemu budującego nowe oblicze mobilności.

Impact RoundTable to pierwsze w historii Polski spotkanie administracji rządowej, największych światowych i europejskich przewoźników lotniczych, start-upów, organizacji pozarządowych oraz ekspertów. Dwie godziny rozmawialiście o Porcie Solidarność. Do jakich konkluzji doszliście?

Tadeusz Grocholski: Minister Mikołaj Wild przedstawił koncepcję Centralnego Portu Komunikacyjnego, która wykracza poza zwykłą budowę lotniska jak niektórym się to wydaje. To przedsięwzięcie o charakterze zmiany cywilizacyjnej Polski! Rządowe przedsięwzięcie ma łączyć różne środki transportu. Intermodalność jest tutaj kluczowa, bo CPK ma nie tylko przejąć obecne funkcje Okęcia, ale też zapewnić dostęp do portu dla mieszkańców większości Polski. I to w stosunkowo krótkim czasie.

Każdy zadaje sobie podstawowe pytanie: co się stanie z lotniskiem Chopina?

Nas też to interesuje dlatego, że w zależności od przyjętego wariantu, musimy dostosować lub wręcz zaprojektować przestrzeń lotniczą, trasy odlotowe i dolotowe nie tylko lotnisk cywilnych, ale znajdujących się w pobliżu lotnisk wojskowych.

Gdybyśmy wyszli z założenia, że Okęcie zostanie zamknięte to tak naprawdę musicie stworzyć siatkę praktycznie od zera?

Gdyby Okęcie zostało zamknięte, to, wbrew pozorom, jest to mniejszy problem. Dlatego że największym utrudnieniem mogą być interakcje między blisko położonymi portami lotniczymi. Tutaj mówimy nie tylko o Centralnym Porcie Komunikacyjnym, ale też właśnie o lotnisku Chopina. W okolicy są lotniska Modlin, Łódź, Radom, ale również wojskowe lotniska w Mińsku Mazowieckim czy Łasku.

Zapytam inaczej: wolałby Pan, żeby lotnisko Chopina zostało zamknięte?

Wiem, że teraz jest to niepopularna decyzja. Ludzie przyzwyczaili się latać z Okęcia, ale ono ma granice przepustowości. I jest na ich wyczerpaniu. Nowe lotnisko po prostu musi powstać. W samochodzie osobowym jest 5 miejsc. A jak pewnego dnia przyjdzie do niego 8 pasażerów to trzech po prostu nie pojedzie. I tak samo będzie w końcu na Okęciu. To nie jest więc kwestia, czy ja bym wolał, czy nie. Dla mnie najważniejsze jest, żebyśmy w PAŻP znali decyzję z odpowiednim wyprzedzeniem. Bo w przypadku pozostawienia Okęcia i uruchomienia CPK musimy choćby wyszkolić więcej nowych kontrolerów ruchu lotniczego – to minimum 3 lata. Zrealizować inwestycje, przygotować personel i procedury, zapewnić bezpieczne wdrożenie. Na szczęście, według słów ministra będziemy mieli na to niezbędny czas.

Kto zyska, a kto straci na budowie Centralnego Portu Komunikacyjnego?

Podstawowa sprawa: Z całą pewnością zyskają pasażerowie. Zyskają też linie lotnicze. Te, które chcą się rozwijać. Proszę pamiętać, że Polska jest jednym z najszybciej rozwijających się rynków lotniczych w Europie. A nadal mamy bardzo dużo do nadrobienia. Mobilność naszego społeczeństwa jest prawie czterokrotnie mniejsza niż społeczeństw Europy Zachodniej. Ale Polacy polubili latanie.

Chyba bardziej dożyliśmy czasów, że Polaków stać na latanie. Przecież sam pamiętam czasy, że lot samolotem był luksusem niewyobrażalnym dla większości mieszkańców

Cena jest kluczowa, ma Pan rację. I właśnie dlatego ten ruch rośnie dynamicznie. Dwa, trzy razy szybciej niż na Zachodzie. Dlatego PAŻP musi dostosować zarówno porty lotnicze, jak i krajową infrastrukturę do tak dynamicznego przyrostu. My musimy wyprzedzać spodziewaną liczbę operacji lotniczych, aby nie być wąskim gardłem. I robimy to skutecznie – przy naszych stawkach opłat niższych od średniej europejskiej, w Polsce opóźnienia spowodowane przez kontrolę ruchu lotniczego są 8 razy mniejsze niż w Europie i w przeciwieństwie do większości naszych zagranicznych odpowiedników mieszczą się w limicie wyznaczonym przez KE. To nasz wkład w obniżanie kosztów podróży lotniczych.

Czy stracą na tym np. porty lotnicze w Pradze, Berlinie?

Obecny na dzisiejszym spotkaniu przedstawiciel Lufthansy stwierdził, że Berlina nie można rozpatrywać jako lotniska tranzytowego, jako lotniska hubowego. Pod takim kątem należałoby raczej patrzeć na Frankfurt czy Monachium, jeśli mówimy już o niemieckich przykładach. Osobiście nie sądzę, żeby bardzo straciły na polskiej inicjatywie. Regionalne lotniska z ościennych krajów zyskają możliwość dowożenia swoich pasażerów do CPK. Będą miały większy wybór. Na dzień dzisiejszy nie słyszymy z żadnego z krajów Europy Środkowej czy Wschodniej o zagrożeniu dla ich interesów. Nikt z nich nie wypowiada się negatywnie. Raczej czekają na propozycje współpracy i rozwinięcie szczegółów dotyczących samej inwestycji.

Co z regionalnymi lotniskami w Polsce? Jeżeli będzie dobry transport do Portu Solidarność, to chyba lepiej będzie polecieć z niego niż np. z lotniska w Katowicach czy nawet z Rzeszowa?

Nie przesądzałbym. To, że podróż pociągiem będzie trwała 75 minut czy półtorej godziny z Krakowa czy z Katowic to nie oznacza, że do Krakowa nie będą przylatywały samoloty. Katowice świetnie radzą sobie przyciągając ruch czarterowy, Rzeszów ma pozytywne wskaźniki demograficzne, a lotnisko jest elementem doliny lotniczej. Kraków ma własną markę i na pewno zachowa dużą część pasażerów z Europy i spoza Europy, która będzie chciała polecieć bezpośrednio do Krakowa. Prawdopodobnie linie lotnicze będą zapewniały połączenia bezpośrednie. Trzeba też pamiętać, że lotniska mniejsze, nastawione nie na 40 milionów pasażerów rocznie, tylko na kilka czy na kilkanaście mogą oferować atrakcyjne rozwiązania dotyczące np. szybkości odprawy. Może to być świetna rekompensata dla pasażerów. Czas dojazdu jest ważny, ale czasami pasażer woli lecieć bez przesiadki. Jestem pewien, że takie miasta jak Gdańsk czy Kraków nie znikną z mapy lotnisk.

Dokąd zmierza ekosystem oparty o cyfrową i elektryczną rewolucję w transporcie i motoryzacji? Co obecnie jest na szczycie fali porywających wizji i skrupulatnych prognoz, mających redefiniować najbliższą przyszłość? Jest miejsce, gdzie można zobaczyć cały obraz nadchodzących zmian. To do Katowic, 12 i 13 września zjadą wszyscy kluczowi gracze z ekosystemu budującego nowe oblicze mobilności. Impact mobility rEVolution’18 to największy w Polsce kongres poświęcony mobilności, przemysłowi transportowemu i zaawansowanym technologiom. 400 firm, 200 start-upów i 150 mówców z całego świata, wśród nich liderzy z takich firm jak Volkswagen Financial Services, Volkswagen Group Polska, Volvo czy Nissan. Z pewnością nie powinno zabraknąć nazwisk czołowych postaci z polskiej sceny m.in. premiera Mateusza Morawieckiego, ministra Mikołaja Wilda oraz przedstawicieli największych polskich spółek np. PLL LOT, Orlen, JSW, Tauron czy Grupy Azoty. Cel? Nadać rewolucji właściwą dynamikę.

W agendzie Impact mobility rEVolution'18, dostępnej już na stronie wydarzenia, można zapoznać się z biogramami wybitnych speakerów z całego świata oraz tematami, które poruszą. Warto zarejestrować się dziś, bo liczba miejsc jest ograniczona.

Więcej informacji o imprezie: https://impactcee.com/mobilityrevolution/2018/