Import w tym roku może sięgnąć nawet 11 mln ton. Tymczasem w zapasach
polskich kopalń i tak może zostać kilka milionów ton surowca, którego
nie uda im się sprzedać - czytamy w "Rzeczpospolitej".
Import węgla w I półroczu wyniósł 5,23 mln ton, wobec 4,52 mln ton rok wcześniej. Jeżeli zakupy węgla za granicą będą równie duże w II połowie, zanosi się na rekord w imporcie surowca. Zdaniem części ekspertów związanych z branżą do Polski może trafić 11 mln t czarnego złota.
– To pokazuje tendencje, które pojawiają się na krajowym rynku: kopalnie ze Śląska mają problem z tym, by sprzedawany przez nie surowiec był w stanie sprostać konkurencji z węglem z importu – mówi Mirosław Taras, prezes spółki Lubelski Węgiel Bogdanka. Kierowana przez niego spółka (notowana od niedawna na GPW) nie ma tego typu problemów. Ze względu na korzystne położenie i technikę wydobycia jest najbardziej efektywną kopalnią w kraju.
Więcej w "Rzeczpospolitej".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Media
Tematy: gospodarka
Zobacz
|
