Banki zablokowały tylko te karty, które rzeczywiście mogły być zagrożone. "Gdybyśmy zablokowali karty wszystkim klientom, którzy byli w Hiszpanii, to skala operacji byłaby o wiele większa" - powiedział PAP rzecznik Pekao SA Arkadiusz Mierzwa.

Jak zaznaczył Marek Ryczkowski z biura prasowego PKO BP, problem dotyczy nie tylko tych czterech banków, które zablokowały karty. "Dotyczy wszystkich, którzy płacili w ostatnich miesiącach kartą w Hiszpanii, niezależnie od narodowości i tego, jaką kartą płacili" - zaznaczył. Wyjaśnił, że prawdopodobnie doszło do wycieku danych od jednego z hiszpańskich agentów rozliczeniowych. To firma, która pośredniczy między stronami transakcji - np. między sklepem a bankiem.

Jak poinformowali PAP przedstawiciele PKO BP, Multibanku, Pekao SA i Alior Banku, karty zablokowano w ubiegłym tygodniu. Teraz klienci otrzymują nowe karty płatnicze. Z informacji zebranych przez PAP wynika, że PKO BP zablokował 1,8 tys. kart, a Alior Bank i Pekao SA - po kilkaset. Multibank odmawia podania takich danych.

Mierzwa powiedział, że zablokowanie kart należy traktować jako działanie prewencyjne. "Dostaliśmy alert, że istnieje możliwość wycieku danych, podjęliśmy więc decyzję, by chronić naszych klientów" - dodał.

"Bank posiada narzędzia umożliwiające wytypowanie kart, które były używane w miejscu, w którym mogło dojść do przechwycenia danych. Na tej podstawie dokonujemy zastrzeżenia kart" - powiedział PAP rzecznik Multibanku Mateusz Żelechowski.

We wszystkich czterech bankach scenariusz wygląda tak samo: bank kontaktuje się z klientem, informuje o zablokowaniu karty i wysyła nową. Przedstawiciele banków zapewniają, że starają się skontaktować z klientami, jeszcze zanim nałożą blokadę. Jednak - jak zaznaczają - nie zawsze się to udaje.

W przypadku, kiedy klient zorientuje się, że jego karta nie działa, a nie został powiadomiony przez bank, powinien dzwonić na infolinię. Bank może na krótki czas odblokować kartę, żeby klient mógł wypłacić pieniądze w placówce albo bankomacie.