Piątkowy handel na rynku złotego rozpoczął się nieco słabiej w porównaniu z późnym czwartkowym popołudniem. Za euro płacono nieco powyżej 4,22 złotego – ciągle 5 groszy mniej niż przed publikacją danych o amerykańskim PKB w czwartek. Przypomnijmy, że zarówno wzrost (3,5% w ujęciu anualizowanym, -2,3% r/r), jak i jego struktura miło zaskoczyły rynki, co pozwoliło na przerwanie kilku dni korekty an głównych rynkach akcji i EURUSD. W piątek rano nastroje uległy jednak pewnemu pogorszeniu, m.in. po słabszych danych o sprzedaży detalicznej w Niemczech. Notowania EURPLN dość szybko wzrosły w okolice 4,24, pozostając na tym poziomie do końca dnia. Nie pomogły lepsze informacja zza oceanu.

Pozytywnie zaskoczył zwłaszcza indeks aktywności w rejonie Chicago. Wzrost lokalnego PMI do 54,2 pkt. sugeruje, że ten uprzemysłowiony region staje na nogi. Rynek jednak od dłuższego czasu przywiązuje do tego wskaźnika ograniczoną wagę, podobnie jak do wskaźnika University of Michigan, który (70,6 pkt.) okazał się minimalnie lepszy od oczekiwań. Obrazu dopełnił Chevron podając znacznie lepsze od oczekiwań za trzeci kwartał, podsumowując generalnie niezły kwartał dla spółek naftowych. Te wszystkie informacje zostały jednak zignorowane przez rynek, który czeka już na kluczowe rozstrzygnięcia przyszłego tygodnia – wskaźniki ISM i dane z rynku pracy. Te figury mogą zadecydować o tym, czy rozpoczęta tydzień temu korekta będzie trwała dłużej, czy też wczorajsze dane o PKB były powrotem do wzrostów. To też będzie miało fundamentalne znaczenie dla notowań złotego. Polska waluta kończy tydzień na poziomie 4,25 złotego za euro, 2,88 za dolara i 2,81 za franka.