MICHAŁ DUSZCZYK

Wicepremier Waldemar Pawlak proponuje porozumienie w sprawie wycofania się Gas Tradingu, w której Bartimpeks ma ponad jedną trzecią akcji, z EuRoPol Gazu. W zamian za zgodę na zmiany w akcjonariacie umożliwiono by panu budowę gazociągu Bernau –Szczecin. Skorzysta pan z propozycji?

ALEKSANDER GUDZOWATY*

Jeszcze jej nie dostałem. Zobaczymy, co z tego wyjdzie, bo jedno mówi Pawlak, Tusk – drugie. Chcę jednak podkreślić, że projekt Bernau–Szczecin i zmiany w akcjonariacie to są dwa różne problemy. Łączenie ich na zasadzie takiego towarzyskiego przetargu uchybia powadze sytuacji.

To znaczy?

Gazociąg Bernau–Szczecin to nie jest tylko moja sprawa, tu chodzi o interes Polski. Jeśli politycy nie chcą połączenia z niemiecką siecią gazową, to trudno. Jednak trzeba pamiętać, że chodzi o dywersyfikację dostaw gazu, a to sprawa bezpieczeństwa energetycznego, a nie Gudzowatego.

Odrębna sprawa to zmiany w akcjonariacie EuRoPol Gazu. Dzisiaj – z grubsza licząc – Polska ma 52 proc. udziałów w tej spółce, Rosjanie – 48 proc. Jeżeli chcą jednak oddać Rosjanom 2 proc. polskiego kapitału, to niech oddają. Towarzystwo, które podjęło takie decyzje, powinno być jednak zweryfikowane przez prokuratora lub Trybunał Stanu. I to wszystko, co mam w tej sprawie do powiedzenia.

Czy Bartimpex będzie blokował proces zmian w akcjonariacie, np. zamierzacie odwołać się do sądu?

Nie wiem, jak ten proces będzie przeprowadzony. Pomijam etyczną i moralną stronę takiego postępowania, ale ktoś, kto choć trochę zna polskie prawo, wie, że ta sprawa kwalifikuje się do sądu. Gas Trading, przez który trzeba przejść, by wyrzucić mnie z EuRoPol Gazu, jest jego członkiem założycielem z uprawnieniami. A ten dodatek: z uprawnieniami, wiele zmienia. Już kiedyś Sąd Najwyższy w Polsce oddalił sprawę przeciwko takiemu akcjonariuszowi.

Dlaczego projekt Bernau –Szczecin przez tyle lat nie doczekał się realizacji?

Tu się odbywają jakieś niezwykłe licytacje. Te wszystkie dywagacje polityków – kopać, nie kopać rury – to wszystko trwa już 10 lat. W tym czasie Bernau–Szczecin już dawno mógłby być zrobiony. Przecież wszystko mieliśmy gotowe, mogliśmy działać. To politycy przeszkadzali. Nie wierzę, że wszyscy mieli złe intencje i działali przeciwko Polsce. Nie wierzę też w ich naiwność. Musieli dostać spreparowane materiały, które im nakazały wrogie działanie przeciwko temu projektowi. Wiadomo, kto takie materiały daje. Dlatego od dawna dopominamy się, by zweryfikować, kto zajmował się tą sprawą w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.