Podjęta przez francuską grupę próba przejęcia czysto azjatyckiej części Axa Pacific Holdings, w ramach wartego 11 mld dol. porozumienia z australijskim AMP, przypomina ambitne plany konkurentów, takich jak brytyjski Prudential.

Rynki wschodzące górą

Jednak rozmowy na temat dalszych akwizycji mogą być mniej udane. Axa rozgląda się za stosunkowo niewielkimi transakcjami i koncentruje się wyłącznie na rynkach wschodzących w rodzaju Azji, Ameryki Łacińskiej i Europy Wschodniej.

Część towarzystw ubezpieczeniowych chciałaby, żeby inwestorzy i analitycy uwierzyli, że ich bilanse wzmocniły się na tyle, by móc rozwijać się poprzez przejęcia. Większość jednak musi pilnować swojego kapitału, biorąc pod uwagę niepewne perspektywy ekonomiczne i inwestycyjne.

Niektórzy twierdzą, że podniesienie kapitału przez Axę o 2 mld euro to klasyczna korporacyjna sztuczka mająca na celu wzmocnienie bilansu. Firma twierdzi, że nadwyżka kapitałowa Axy jest o 1,4 razy wyższa niż wynoszą wymogi kapitałowe. Allianz podał, że w jego przypadku stosunek ten wynosi 1,6, a Aviva i Prudential chwalą się ponaddwukrotnym przekroczeniem wymagań. Wydzielają jednak ze swoich struktur poszczególne spółki i stosują inne triki, by wzmocnić bazę kapitałową.

Pieniądze to nie problem

Axa zaprzeczała w tym roku, że może zwrócić się do akcjonariuszy o podniesienie kapitału w celu wzmocnienia bilansu, ale podkreślała, że jeżeli nadarzy się dobra okazja do przejęcia, fundusze się znajdą.

Akwizycje są jak trufle: szukasz ich, ale nie znajdziesz ich pod każdym drzewem – mówił pod koniec września prezes Henri de Castries.

– Jeżeli projekt jest sensowny, pieniądze się znajdą – dodał.

Bankierzy współpracujący z francuskim ubezpieczycielem twierdzą, że oprócz transakcji z APH, która może kosztować 1,1 mld euro, Axa szuka też mniejszościowych udziałów w firmach z Europy Wschodniej i Turcji, a także rozgląda się za możliwościami w regionie Azji i Pacyfiku. Axa będzie się więc potykać ze swoimi rywalami głównie na tych rynkach, nawet jeżeli wszystkie wielkie aktywa na sprzedaż, takie jak ING i Directline, znajdują się w Europie Zachodniej.