Po 14-tej nastroje zmieniły się, nie tylko zresztą u nas. Trudno wskazać jednoznaczną przyczynę odwrotu, ale był on zsynchronizowany na wielu rynkach jednocześnie. Zawsze można napisać o realizacji zysków, nie zawsze jednak da się odpowiedzieć na pytanie - dlaczego akurat teraz. Po południu opublikowano dane, które częściowo tłumaczyły ten ruch wyprzedzający (względem publikacji) na rynkach finansowych. Tylko, że trzeba byłoby uwierzyć w zbiorowe przeczucie inwestorów, albo w co jeszcze trudniej uwierzyć - globalny spisek. Indeksy nie mogły zacząć spadać na 90 minut przed podaniem danych, tym bardziej, że były one mieszane. Zamówienia na dobra trwałe wzrosły tak jak tego oczekiwano, zamówienia w przemyśle nawet dwa razy szybciej niż szacowano. Za to liczba umów kupna-sprzedaży domów załamała się o 16 proc. (oczekiwano spadku o 2-3 proc.). Jakiś pretekst do takiego, a nie innego zachowania rynku, zawsze się znajdzie.
Warto zwrócić uwagę, że na naszym rynku po raz trzeci z kolei wyznaczenie szczytu w trendzie wzrostowym poprzedza dosłownie o godziny nagłe pogorszenie nastrojów. W ostatnich miesiącach trzykrotnie po wyznaczeniu nowego szczytu, następnego dnia indeksy rozpoczynały kilkudniową korektę spadkową. Nawet formacje techniczne wyglądają łudząco podobnie (krzyż harami w listopadzie i grudniu, teraz gwiazda doji). Formacje te z reguły zapowiadają spadek, w każdym razie sprawdziły się bez zarzutu w ostatnim czasie na GPW. Wzrost WIG20 zatrzymał się dziś na górnej linii łagodnie nachylonego kanału wzrostowego, w którym indeks przebywa już od czterech miesięcy. Zatem mimo wyznaczenia nowych szczytów przez WIG i WIG20 i pomimo wyraźnego wzrostu obrotów na dzisiejszej sesji (prawie 1,9 mld PLN na rynku akcji), do kluczowych rozstrzygnięć nie doszło.

Dolar nadal dziś tracił wobec euro, ale w porze śniadania w Nowym Jorku nastroje się poprawiły, a strata skurczyła do 0,1 proc. W konsekwencji i złoty oddały cały swój dzienny zysk wobec kursów walut, lecz nadal jest w krótkoterminowym trendzie wzrostowym. Ropa, miedź i złoto podrożały dziś, lecz zmiany nie przekraczały 0,5 proc. Pod koniec sesji w Europie indeksy oscylowały w pobliżu poziomów zamknięcia z poniedziałku.