Jest to podyktowane narastaniem obaw o przegrzanie gospodarki i wzrost inflacji w rezultacie boomu kredytowego.

Ludowy Bank Chin dokonał także wczoraj umiarkowanej podwyżki stóp procentowych na międzybankowym rynku już po raz drugi w okresie niespełna tygodnia, gdyż spiera się on z bankami komercyjnymi spór o szybkie tempo udzielania pożyczek.

Ekonomiści twierdzą, że wczorajszy komunikat stanowi ostrzeżenie dla banków, aby nie angażowały się zbyt agresywne w akcję kredytową. Państwowe media właśnie podały, że w ciągu pierwszego tygodnia 2010 roku wartość udzielonych pożyczek osiągnęła 600 mld juanów (88 mld dolarów), czyli tylko nieznacznie mniejszą od średniej miesięcznej wartości kredytów w zeszłym roku.

„To jest ostrzeżenie pod adresem wszystkich banków komercyjnych. Bank centralny stwierdza, że taki wysoki poziom udzielanych pożyczek musi się zakończyć, ale banki komercyjne najwyraźniej nie traktują tego poważnie” – mówi Tom Orlik z firmy Stone & McCarthy w Pekinie.

Obowiązkowe rezerwy zostały zwiększone o 0,5 proc., podczas gdy stopy dla jednorocznych papierów wzrosły o 0,08 proc., a dla papierów trzymiesięcznych o 0,04 proc.

Decyzja ta wskazuje na coraz bardziej trudne zadanie, jakie stoi przed bankiem centralnym, który musi teraz zarządzać skutkami kredytowego szału w Chinach. Wartość pożyczek wzrosła przeszło dwukrotnie z 4,2 bln juanów w 2008 roku do 9,0 bln juanów w zeszłym roku.

Jednak nie ma jasności, czy coraz bardziej jastrzębia postawa banku centralnego ma poparcie większości w Biurze Politycznym, w którym część przywódców zdaje się opowiadać za utrzymaniem luźnej polityki monetarnej w celu zagwarantowania wysokiego wzrostu gospodarczego.

Ekonomista z wiodącego uniwersytetu w Pekinie uważa, że ostatnie polityczne posunięcia mogą odzwierciedlać podział między bankiem centralnym, który koncentruje się na inflacji i innymi organami rządowymi, które opowiadają się za dalszą agresywną akcją kredytową. „Nawet nie zakładam, że na temat strategii wyjścia [z programów stymulacyjnych] istnieje jednomyślna polityka” – mów wspomniany ekonomista.

Bank centralny ma do czynienia z szeregiem złowieszczych sygnałów na temat presji inflacyjnej, w tym z gwałtowanie przyspieszającą podażą pieniądza, przy czym gotówka w obiegu (M1) wzrosła w grudniu o 34,6 proc.

W wielu miastach szybko rosną ceny domów, a napływ kapitału dalej jest silny, co wiąze się z oczekiwaniami, że w tym roku znowu dojdzie do aprecjacji chińskiej waluty.

Dwaj czołowi ekonomiści ostrzegli w tym tygodniu przed ryzykiem inflacji oraz stwierdzili, ze gospodarka może w tym roku wzrosnąć o 16 proc., jeśli rząd nie wycofa się z niektórych pakietów stymulacyjnych.

„Jeśli rząd dalej będzie kontynuował z tą samą mocą pakiety stymulacyjne, jak w roku 2009, wówczas w 2010 roku dojdzie do znacznego przegrzania gospodarki” – dowodzą He Fan i Yao Zhizhong z Chińskiej Akademii Nauk Społecznych na łamach jednego z czasopism.