"W piątek euro nie zdołało się podnieść po rannym spadku wywołanym plotkami o możliwej rezygnacji Angeli Merkel ze stanowiska kanclerz Niemiec, choć została ona szybko zdementowana. To pokazuje jednak, że inwestorzy zaczynają obawiać się, czy problemy Grecji nie zaczną coraz bardziej ważyć na zaufaniu do wspólnej waluty" - powiedział analityk DM BOŚ, Marek Rogalski.

Ekonomista zauważa, że ta sytuacja jednocześnie negatywnie wpływa na kurs euro, który raczej nie wróci w najbliższych dniach powyżej 1,4450-1,4500 za dolara. Na znaczeniu zaczyna zyskiwać także sam dolar po tym, jak wyniki Intela i JP Morgan nie stały się katalizatorem do wzrostów na Wall Street i rynki akcji może czekać poważniejsza korekta

"Nieco dziwnie na tym tle wygląda złoty, który jest dość mocny nawet na tle regionu. Niewykluczone, że to wynik dość dobrych rekomendacji dla Polski np. Bank of America, ale także środowej aukcji 2-letnich obligacji i udanych, jak na razie, sprzedaży akcyjnych resztówek Skarbu Państwa, które mogły przyciągnąć zagraniczne fundusze. Wydaje się jednak, iż potencjalne odwrócenie krótkoterminowego trendu jest bliskie, zwłaszcza, jeżeli do wieczora euro nie spadnie poniżej 4,0330 zł" - uważa analityk DM BOŚ.

Rogalski zakłada, że w przyszłym tygodniu na rynku walutowym ukształtuje się trend trend boczny i nie naruszone zostaną w takiej sytuacji punkty wsparcia ulokowane na poziomie 4,06-4,07 zł za euro.

>>> Czytaj też: "Rogalski: Pogłębienie spadku EUR/USD nie pozwala na dalsze umocnienie złotego"

W piątek ok. godz. 9:50 za jedno euro płacono około 4,0391 zł a za dolara 2,8105 zł. Kurs euro/dolar wynosił ok. 1,4376.

Rano po godz. 9:05 za jedno euro płacono 4,0530 zł, a za dolara 2,8159 zł. Kurs euro/dolar wynosił 1,4389.