Wprowadzenie nowych wymogów względem kapitałów banków to główny powód przeprowadzenia zapowiedzianej przed tygodniem emisji BRE Banku. – Nowe wymogi, tzw. Bazylea III, zostaną wprowadzone wcześniej, niż sądzi rynek, a niedokapitalizowane banki będą poszukiwać dodatkowych funduszy na rynku – mówił Mariusz Grendowicz, szef BRE Banku, argumentując, że jego bank teraz przeprowadzi emisję o wartości 2 mld zł i nie będzie musiał tego robić, kiedy kapitału będą szukać inni.

W grudniu zeszłego roku Komitet Bazylejski przedstawił zręby nowych regulacji dla banków, których wprowadzenie podyktowane ma być kryzysem finansowym. Do końca 2010 roku mają one przybrać kształt konkretnych wymogów. Już od wielu miesięcy analitycy podkreślali, że BRE Bank będzie musiał być zasilony dodatkowymi środkami, bo tego najcenniejszego kapitału – określanego jako podstawowy (Tier 1) ma zaledwie 6,6 proc. – podczas gdy większość notowanych na GPW banków współczynnik ten utrzymuje powyżej 10 proc. Niektóre banki, jak np. Pekao czy Citibank, dysponują funduszami własnymi, w których strukturze występuje jedynie kapitał Tier 1. – BRE potrzebuje kapitału do rozwoju i pod względem jego ilości negatywnie wyróżniał się na rynku – mówi Marta Czajkowska-Bałdyga, analityk KBC Securities.

Kapitał banku, niezbędny do udzielania kredytów, składa się obecnie z dwóch głównych części. Tier 1 to tzw. kapitał podstawowy, wniesiony przez założycieli banku i zasilany corocznymi zyskami. To tzw. kapitał nieśmiertelny – w przeciwieństwie do Tier 2, na który składają się np. pożyczki podporządkowane czy obligacje zamienne, a więc instrumenty, które mogą wygasnąć. Najważniejszy jest poziom kapitału Tier 1, który w myśl zapisów umowy Bazylea II musi wynosić przynajmniej 4 proc. Ale już Bazylea III może wprowadzić zapis wymagający od banków posiadania kapitałów podstawowych na poziomie np. 8 proc., co wiele europejskich banków zmusi do poszukiwania kapitału na rynkach finansowych. – Wpływ nowych wymogów na sektor bankowy zależy od tempa implementacji. Gdyby stało się to dość szybko, mogłoby być kłopotliwe dla banków na rynkach wschodzących – mówi Tomasz Bursa, analityk Ipopema Securities.