Podobnie jak przed piątkową sesją, dziś rano inwestorzy w Warszawie mogli obserwować mocne, kilkuprocentowe spadki giełdy w Chinach.

„W ostatnim dniu ubiegłego tygodnia udało się zignorować zniżkę najważniejszego rynku wschodzącego i znacznie zredukować spadki, dziś jednak bykom nie starczyło odwagi i przez całą sesję na GPW dominowali sprzedający"- poinformował analityk BDM Piotr Kaczmarek.

W jego ocenie, dla większości komentatorów ważniejsza jest zniżka w Stanach i bez wątpienia ona również popsuła nastroje rynkowe, lecz w przypadku rynku amerykańskiego realizacja zysków nikogo nie dziwi, natomiast tąpnięcie w Szanghaju było zaskakująco mocne.

WIG20 tracił systematycznie przez cały dzień, a dzięki delikatnej poprawie na fixingu ostateczny wynik notowań to 1,3-proc. spadek.

Największe obroty ponownie skoncentrowały się na PZU, które oczekuje na zbliżającą się transakcję sprzedaży pakietu przez Eureko.

„Na szerokim rynku głównym motywem do handlu były reakcje na ostatnie publikacje wyników kwartalnych. Przy słabych nastrojach na rynku ewentualne rozczarowania były bardzo wyraźnie karcone mocnymi spadkami, czego przykładem jest Bomi. Walory już od kilku tygodni spadały w oczekiwaniu na słabsze wyniki i nawet mimo tego dzisiaj doszło do 13-proc. przeceny"- podsumował Kaczmarek.

Na wartości straciło dziś prawie 70 proc. spółek, a zaledwie co piąty walor zakończył notowania nad kreską. 

>>> Polecamy: Sprawdź, które spółki z WIG20 zarobiły najwięcej, a które zawiodły

„Nie był to najlepszy dzień dla naszego rynku i biorąc pod uwagę nerwowość na głównych rynkach odnoszę wrażenie, że korekta powinna się docelowo pogłębić, choć w drugiej połowie bieżącego tygodnia byki powinny próbować wyprowadzić jakąś kontrę"- ocenił analityk.

We wtorek WIG20 stracił na zamknięciu 1,34 proc. i wyniósł 2.682,82 pkt., przy obrotach na poziomie 1,8 mld zł. WIG stracił 1,32 proc. do 46.566,94 pkt. Obroty wyniosły 2,2 mld zł.