Nie to jednak było dla inwestorów najważniejsze, bo takiej decyzji spodziewała się zdecydowana większość ekonomistów, zwłaszcza, że ostatniej zmiany stóp bank centralny dokonał w maju 2009 r., a następne ruchy prognozuje się na koniec przyszłego roku. Większe znaczenie miała decyzja odnośnie programu wykupu obligacji. Jean Claude Trichet podkreślił, że ten program jest tymczasowy i w przeciwieństwie do działań FED, Europejski Bank Centralny wycofuje w porę nadmierną płynność z rynku unikając przez to efektów ubocznych (np. w postaci wzrostu presji inflacyjnej).

Odnosząc się do sytuacji Irlandii przewodniczący ECB stwierdził, że decyzja o sięgnięciu po pomoc finansową została podjęta niezależnie przez irlandzki rząd, chociaż w relacji osób uczestniczących w negocjacjach można spotkać się z opinią, iż kluczową rolę odegrała presja ze strony innych państw strefy euro obawiających się o konsekwencje spadku zaufania inwestorów do całego regionu. Warto jednak zaznaczyć, że nie podanie limitu środków, które mogą zostać przeznaczone na wykup papierów rządowych, zostało odebrane jako puszczenie oczka w kierunku inwestorów, aby nie bali się pożyczać pieniędzy zadłużonym państwom, bo ECB nie dopuści do restrukturyzacji długu.

Ponadto, ECB podniósł nieznacznie dolną granicę szacunkowego wzrostu PKB strefy euro na 2011 r. - ma on wynieść od 1,6 proc. do 1,8 proc. (wcześniej była mowa o wzroście od 1,4 proc. do 1,8 proc.). Opublikowane w czwartek dane o dynamice PKB strefy euro w III kw. 2010 r. nie zaskoczyły analityków (wzrost gospodarczy wyniósł 1,9 proc. r/r i 0,4 proc. k/k). Neutralne były również dane zza oceanu, gdzie po środowych optymistycznych informacjach agencji ADP z rynku pracy, tym razem dowiedzieliśmy się o mocniejszym od szacowanego wzroście liczby nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych (do 436 tys. z 410 tys.). Z drugiej strony równoważąco podziałały dane o wzroście o ponad 10 proc. m/m liczby podpisanych umów kupna domów w USA.

Na światowych rynkach przez cały dzień, podobnie jak w środę, w przewadze byli inwestorzy zwiększający zaangażowanie w akcje, surowce i waluty rynków wschodzących. Na GPW tym razem lepiej od indeksów WIG i WIG20 wypadł indeks średnich spółek mWIG40, który wzrósł o 1,4 proc. Kurs złotego zachowywał się różnie w stosunku do różnych walut - frank podrożał do o ok. 0,5 proc. do 3,05 PLN, kurs euro po południu znajdował się na poziomie z poprzedniej sesji (ok. 4,00 PLN), a dolar potaniał o 0,3 proc. do 3,03 PLN.