W czasie wojny Polska straciła ponad 70 proc. zbiorów. Wśród nich dzieła takich mistrzów jak Annibale Carracci, Pieter Breugel, Anton van Dyck, Jan Matejko, Jacek Malczewski. I najcenniejszy obraz Rafaela „Portret młodzieńca”. Rodzina Czartoryskich zakupiła go do swego muzeum w Krakowie. Do dziś obok „Damy z łasiczką” wisi pusta rama po „Portrecie młodzieńca” z fotograficzną reprodukcją.

>>> Czytaj też: Inwestycje w prace artystów to znów dochodowy biznes

W ministerialnym rejestrze stracone arcydzieła pogrupowano w 23 działy, w tym: malarstwo, rzeźbę, grafikę, meble, tkaniny, porcelanę, szkło, złotnictwo, militaria, zbiory numizmatyczne i archeologiczne. Nie trzeba przeglądać wszystkich – wyszukiwarka sprawnie pokazuje te, które nas Interesują, według autora, daty powstania, techniki czy wymiarów.

Rejestr strat powstawał wiele lat – zaczęto go tworzyć praktycznie już w czasie wojny. Potem Biuro Rewindykacji i Odszkodowań sporządziło katalogi, które przez lata uzupełniane obecnie doczekały się nowej elektronicznej oprawy. Największe szanse na odnalezienie ma oczywiście 10 tys. z nich, do których zachowały się fotografie.

Urzędnicy liczą na informacje od muzealników, kolekcjonerów, marszandów i pasjonatów, którzy na co dzień sprawdzają tego typu rejestry. Wierzą także, że osoby prywatne lub instytucje w swych kolekcjach rozpoznają zaginione eksponaty.

>>> Polecamy: Brytyjscy arystokraci wyprzedają dzieła sztuki, by związać koniec z końcem

Inwestując w sztukę, warto zajrzeć też na stronę www.oozp.pl. Umieszczono na niej 9 tysięcy dzieł skradzionych w okresie powojennym.