Rachmistrzowi nie odmawiaj. To, co musisz wiedzieć o spisie

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
9 kwietnia 2011, 14:23
Książki, komputer, internet
Książki, komputer, internet Fot. Shutterstock/ShutterStock
Trwa narodowy spis powszechny. Gdyby nie było internetu, rachmistrzowie zapukaliby do drzwi każdego dorosłego Polaka. Ale dzięki sieci możemy spisać się sami. To pozwoli ograniczyć koszty.

W 2002 spis kosztował 660 mln złotych, w tym ma to być ok. 500 mln zł. Oto co każdy z nas powinien wiedzieć o spisie.

Kiedy trwa spis? Od 1 kwietnia do 16 czerwca możemy się samospisać przez internet. Należy wejść na stronę GUS i zalogować się, podając m.in. PESEL i NIP. System podpowie, czy wypełniamy ankietę w zakresie podstawowym (16 pytań), czy jesteśmy w 20-proc. grupie wytypowanej do ankiety rozszerzonej (do 100 pytań). Na wszystkie odpowiedzi będziemy mieli 14 dni od pierwszego logowania. Od 8 kwietnia do 30 czerwca rozpocznie się spis telefoniczny oraz w drodze wywiadu bezpośredniego, do którego wyruszy 18 tys. rachmistrzów spisowych.

Czy odwiedzi nas rachmistrz? Jeśli wypełnimy formularz online do 7 kwietnia, nie odwiedzi nas rachmistrz ani nie zadzwoni ankieter. Ale i po tym terminie możemy odmówić rozmowy z rachmistrzem, argumentując, że zamierzamy się spisać w sieci. Rachmistrz wyznaczy nam termin powtórnej wizyty po 16 czerwca, zakładając, że możemy się nie spisać do tego czasu.

Kto musi się spisać? Każdy dorosły, w przypadku małżeństw każdy z małżonków osobno. Dzieci poniżej 18 lat nie są ankietowane, ale wpisują je do danych dorośli. Można pomóc wypełnić ankietę przez internet członkowi rodziny czy sąsiadowi.

Czy na wszystkie pytania trzeba odpowiedzieć? Tak – w ankiecie podstawowej. W rozszerzonej pojawiają się pytania drażliwe, np. o wyznanie, liczbę dzieci żywo urodzonych, bycie w związku nieformalnym, które można ominąć.

A jeśli odmówimy wszystkich odpowiedzi? Nie wolno odmówić udzielenia informacji rachmistrzowi. Ale ich wizyty nie będą nas zaskakiwać – będą umawiane. Jeśli będziemy unikać kontaktu z nimi, możemy zostać ukarani grzywną do 5 tys. zł. Grozi ona również za podanie nieprawdziwych danych. Ale w tym przypadku możemy też trafić do więzienia na 2 lata.

A co z tymi, do których nie uda się dotrzeć? Brakujące dane GUS oszacuje z wykorzystaniem metod statystycznych.

Jak podaje GUS, do przepytania jest ok. 30 mln dorosłych Polaków. Do wczoraj rano ankiety przez internet wypełniło już pół miliona z nas.

Więcej w tygodniku „Nowe Prawo – przepisy” tylko dla prenumeratorów

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj