Kredyty hipoteczne: marże już tak niskie, jak przed kryzysem

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
27 maja 2011, 04:32
Kredyty hipoteczne - najniższe marże - oferta z maja 2011 r.
Kredyty hipoteczne - najniższe marże - oferta z maja 2011 r./Forsal.pl
Przybywa banków oferujących marże kredytów hipotecznych równe 1 proc. lub niższe. Jednak mogą na nie liczyć tylko ci, którzy skorzystają także z innych produktów bankowych

Z marżami na poziomie 1 proc. lub niższymi kredytobiorcy spotykali się w bankach w 2008 roku, czyli przed wybuchem kryzysu walutowego. Wtedy jednak banki nie wymagały wykupienia żadnych dodatkowych usług.

Dzisiaj średnia marża przy kredytach mieszkaniowych wynosi ok. 1,5 proc., jednak banki zaczynają kusić narzutami rzędu 1 proc. lub niższym. W ostatnich dniach do tej grupy instytucji dołączył BGŻ, proponując marże w wysokości 0,75 proc.

>>> Czytaj też: Najlepsze kredyty hipoteczne na rynku - oto majowy ranking

– Warto jednak pamiętać, że aby uzyskać taką marżę, trzeba zaciągnąć kredyt na nie więcej niż 50 proc. wartości kupowanej nieruchomości – mówi Jarosław Sadowski z Expandera.

Dodatkowe warunki

Wspólnie z Expanderem sprawdziliśmy, jakie warunki musi spełnić kredytobiorca, aby skorzystać z takiej oferty.

Okazuje się, że niemal we wszystkich bankach warunkiem uzyskania niskiej marży jest założenie w nich rachunku i zagwarantowanie, że będą na niego wpływały zarobki kredytobiorcy. W BZ WBK minimalne zarobki, umożliwiające skorzystanie z marży poniżej 1 proc., wynoszą 2 – 2,5 tys. zł. W BNP Paribas przez 5 lat na rachunek klienta w banku musi wpływać co miesiąc minimum 1 proc. kwoty kredytu (w przypadku pożyczki w wysokości 300 tys. zł – 3 tys. zł). W DNB Nord osoby zarabiające co najmniej 5 tys. zł miesięcznie mogą przez pierwszy rok nie płacić żadnej marży (później będzie ona wynosić 1 proc.). W Eurobanku ten limit wynosi 7 tys. zł, choć nie jest to sztywny wymóg.

>>> Czytaj też: Łatwiej kupić pierwsze „M” niż zamienić na większe

– Marżę bowiem można obniżyć także poprzez kupno produktów finansowych z oferty banku – mówi Małgorzata Sokołowska z Eurobanku.

Taki wymóg jest też w innych instytucjach. W DB trzeba np. wykupić program inwestycyjny Inwestuj w Przyszłość, w ramach którego należy wpłacać 200 zł miesięcznie. Przy czym w pierwszym roku pobierana jest z góry kwota za 12 miesięcy (2,4 tys. zł).

Drogie ubezpieczenia

W BGŻ także trzeba kupić ubezpieczenie, a jego koszt podnosi marżę aż o 0,9 pkt proc.

– Jeśli klient nie wykupi tego ubezpieczenia, to stosowana marża jest wyższa o 0,2 pkt proc. (wynosi 0,95 proc.). Opcja bez ubezpieczenia jest więc dużo tańsza – mówi Jarosław Sadowski.

>>> Czytaj też:  KNF zmniejsza zdolność kredytową

W BGŻ nie jest natomiast pobierana prowizja. Podobnie jest także w Eurobanku i BNP Paribas. W Alior Banku także można uniknąć prowizji, ale trzeba wówczas co miesiąc przez 5 lat opłacać składkę na ubezpieczenie w wysokości 0,16 proc. kwoty kredytu.

– Łączny koszt ubezpieczeń w pierwszych 5 latach wyliczony dla kwoty 300 tys. zł wyniesie 37,1 tys. zł – mówi Julian Krzyżanowski z Alior Banku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj