Nowe smartfony stają się cyfrowymi portfelami

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
28 sierpnia 2011, 06:21
Użytkownik iPhone’a dzięki zainstalowanej aplikacji PayPal, internetowemu systemowi płatności, może przelać swobodnie pieniądze innemu użytkownikowi smartfona korzystającemu z tej aplikacji.

Wystarczy określić kwotę i dotknąć telefonem aparatu użytkownika, który ma otrzymać przelew. Komórka to elektroniczny portfel, który zdaniem ekspertów i przedstawicieli branży staje się osią nowego rynku, jakim są elektroniczne płatności. A jeszcze niedawno takie pomysły wydawały się czystą abstrakcją.

– Telefon komórkowy zmienia się w wielofunkcyjne narzędzie płatnicze. Staje się portfelem pre-paid, kartą kredytową lub debetową, narzędziem obsługującym programy lojalnościowe – mówi Emil Witan, ekspert Deutsche Banku.

Najnowszy raport Deustche Banku podkreśla, że podbój rynku telefonicznego przez smartfony jest niepodważalny. Taki telefon ma w Polsce ponad 5 mln osób. Taka liczba użytkowników przekłada się na rosnącą popularność płatności zbliżeniowych.

Na razie jednak do umasowienia takich usług jest jeszcze daleka droga. Najpierw trzeba do tego przekonać klientów. Z danych ZBP wynika, że niespełna 10 mln Polaków korzysta aktywnie z tak – wydawałoby się – powszechnego narzędzia jak internetowe konto bankowe, a 25 proc. nie widzi takiej potrzeby. Skoro nie mają oni zwykłego konta internetowego, dużo czasu będzie musiało upłynąć, zanim sięgną po płatności za pomocą niezależnych systemów płatności, takich jak PayPal czy MoneyBookers, a potem płatności wykonywanych za pomocą telefonu komórkowego.

Eksperci są jednak zgodni: choć płatnościom elektronicznym jeszcze wiele brakuje do osiągnięcia statusu masowej usługi, to są one w kluczowym momencie rozwoju. Powstaje właśnie rynek, na którym swoje miejsce próbują określić wszyscy zainteresowani czerpaniem zysków z obrotu wirtualnym pieniądzem: banki, dostarczający internet operatorzy komórkowi, operatorzy MasterCard i Visa, operatorzy e-płatności, tacy jak eCard, Dotpay czy HalCash, a także twórcy aplikacji płatniczych, np. PayPal. Na razie toczy się między nimi rywalizacja o to, kto będzie dominującym graczem w obrocie pieniędzmi, w ich rozliczaniu i dzieleniu zysków.

>>> Czytaj też: 26 proc. iPhone'a 4 to dzieło Samsunga. Ile wart jest smartfon Apple'a?

Smartfon, który zaczyna odgrywać rolę elektronicznego portfela, zmienia strategię graczy na tym rynku. PayPal zaczynał jako internetowy, niezależny system płatności. Za jego pomocą można płacić za zakupy w sieci lub po prostu bardzo tanio przesyłać pieniądze za granicę. Masowo wykorzystują go Polacy pracujący na Wyspach Brytyjskich, którzy wysyłają w ten sposób pieniądze do rodzin w kraju. Ale szybko PayPal zrozumiał, że indywidualne zdobywanie rynku nie przyniesie pożądanych efektów. Aby zwiększyć zasięg, musiał porozumieć się z bankami, dzięki którym więcej osób może bezpośrednio i szybko doładowywać konto w PayPalu.

Firma doradcza Roland Berger sugeruje, że dotychczasowi hegemoni tego rynku – MasterCard i Visa – mogą stracić swoją dominującą pozycję.

– Płatności mobilne w Polsce w ciągu kilku lat mogą się rozwinąć na masową skalę. Zdecyduje o tym nie tylko rosnąca popularność smartfonów. Nowa oferta będzie tańsza niż rozwiązania operatorów Visa i MasterCard. Utrzymują oni w Polsce bardzo wysokie stawki opłat transakcyjnych. W związku z tym niezależne rozwiązania dla płatności mobilnych mogą być atrakcyjne dla sprzedawców i jednocześnie stać się tańszą alternatywą dla Visy lub MasterCardu – mówi Marcin Trębicki z Roland Berger Strategy Consultants.

Na rynku pojawiają się też kolejni nowi gracze. Tacy jak na przykład AGMO, wiodący dostawca mobilnych i internetowych rozwiązań płatniczych w Czechach i na Słowacji, który właśnie otworzył polski oddział. Firma zamierza oferować płatności do e-biznesu w postaci SMS-ów premium oraz połączenia audiotekstowe. – Nasi klienci oczekują możliwości oferowania swoich usług online w coraz większej liczbie krajów, a Polska jest największym rynkiem w regionie – tłumaczy powody wejścia do Polski Miroslav Hladky, prezes AGMO.

W rozwoju tych form płatności każda ze stron ma ważną rolę. Operatorzy telekomunikacyjni powinni rozwijać infrastrukturę internetową. Z drugiej strony są banki, które muszą rozwijać swoje komórkowe aplikacje i promować nowe usługi. Kluczowe jest też opracowanie wspólnego standardu płatności NFC. W Danii najwięksi operatorzy połączyli w tym celu swoje siły. W Polsce płatności NFC testowała sieć T-Mobile razem z Inteligo, internetową marką banku PKO BP. Także Orange i Plus testowały takie rozwiązanie wspólnie z BZ WBK.

Zdaniem firmy doradczej KPMG do roku 2012 spodziewany jest 5 – 6-krotny wzrost liczby płatności mobilnych w całej Europie Środkowo-Wschodniej. Google szacuje, że w tym roku w rękach Polaków będzie już 12 mln smartfonów, przy czym z internetu mobilnego korzysta obecnie 3,4 mln posiadaczy takich aparatów. – Skoro coraz większa liczba konsumentów posługuje się na co dzień smartfonem, to wzrost popularności m-płatności zbliżeniowych będzie tego naturalną konsekwencją – twierdzą analitycy Deutsche Bank Research.

379885-komorka.jpg
Telefon komórkowy i pieniądze Fot. Shutterstock
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj