„Europejczycy nie mogą powiedzieć, że nie byli ostrzegani. Przez całą dekadę przed wprowadzeniem euro, krytycy – w tym wielu ekonomistów – przekonywało, że jedna waluta nie będzie pasować wszystkim ani nawet większości z narodów Unii europejskiej” – pisze Ramesh Ponnuru, publicysta Bloomberga. Obecny kryzys w strefie euro jest jego zdaniem dowodem, że krytycy europejskiej waluty mieli racje.

Choć wprowadzenie euro przyniosło kilka niezaprzeczalnych korzyści ekonomicznych, związanych ze zniesieniem kosztów operacji walutowych i ryzyka kursowego, to jednak negatywne skutki ujawniły się ze znacznie większą siłą. Strefa euro pozwoliła rozrzutnym państwom zapożyczać się na niski procent, zaś w momencie kryzysu uniemożliwiła im zastosowanie dewaluacji własnej waluty. Legło to u podstaw aktualnego kryzysu zadłużenia.

Obecna strefa euro okazała się nie być optymalnym obszarem walutowym. „Poszczególne kraje przechodzą różne cykle ekonomiczne, więc poziom stóp procentowy korzystny dla jednej części strefy, będzie niekorzystny dla drugiej. Rozwiązanie mógłby stanowić rząd centralny, który niwelowałby regionalne, niekorzystne skutki polityki monetarnej” – pisze Ponnuru. Tymczasem polityka monetarna strefy euro jest korzystna przede wszystkim dla dwóch największych państw – Niemiec i Francji. Ze względu na ich dominację gospodarczą nie byłoby w tym nic dziwnego, jednak jak wskazuje raport Barclays Capital: europejska polityka monetarna od 1999 r. „wykazuje większe korelację z kondycją gospodarczą Niemiec niż całą strefą euro.”

>>> Polecamy: Europa "dwóch prędkości" stała się faktem. Kraje strefy euro zacieśniają współpracę

Luzowanie polityki pieniężnej

„Gdyby EBC zdecydował się na poluzowanie polityki pieniężnej, prawdopodobnie inflacja uderzyłaby nieproporcjonalnie w państwa posiadające najmniej wolnych zasobów, takich jak Francja i Niemcy” – uważa Ponnuru. „Jednak państwa peryferyjne mogłyby wówczas skorzystać na swoistej wewnętrznej dewaluacji i pozostać przy euro. Dewaluacja obniżyłaby płace na peryferiach do wyważonych poziomów. Gdyby jednak słabsze państwa pozostałyby przy euro, po tym jak EBC zdławiłby inflację w zarodku, jedynym wyjściem dla peryferii byłaby nominalna obniżka płac.”

>>> Zobacz też: Merkel: Wyjście Grecji ze strefy euro byłoby niezwykle niebezpieczne dla systemu walutowego

Jak twierdzi Allan H. Meltzer, z Carneige Mellon University Grecja mogłaby „pozostać przy euro obniżając pensje o 2 lub 3 proc. rocznie przez sześć do dziesięciu lat.” Trudno wyobrazić sobie by socjalistycznie nastawione społeczeństwo greckie było w stanie zgodzić się na takie rozwiązanie.

Polska dzięki możliwości dewaluacji własnej waluty dobrze przetrwała zawirowania ekonomiczne ostatnich kilku lat, uważa Ponnuru. „Szwajcaria usztywniła kurs franka względem euro, by zapobiec deflacji. Grecy, tak samo jak Irlandczycy, Hiszpanie i Portugalczycy, radziliby sobie znacznie lepiej, jeśli też by mogli osłabiać swoje waluty. Skorzystałaby na tym również pozostała część strefy euro, w której podatnicy buntują się przeciw bailautom.”

Co dalej ze strefą euro?

Przez ostatnie 20 lat elity Europy uznawały głosy krytyczne integracji za bezpodstawne bzdury. Jednak samo euro było lekkomyślną, hazardową zagrywką tych elit. Krok ten wynikał bardziej z kuszącej wizji jedności europejskiej, niż z obiektywnych danych ekonomicznych, twierdzi Ponnuru i dodaje, że obrońcy wspólnej waluty wciąż SA przywiązani do tego projektu. Jose Manuel Barroso, przewodniczący KE powiedział w tym miesiącu, że euro „ucieleśnia wolę Europejczyków do współdzielenia swojej przyszłości. To zobowiązanie nie podlega dyskusji; wyjdziemy z tego kryzysu silniejsi.”

>>> Zobacz też: Projekt wniosków szczytu UE: strefa euro będzie się bardziej integrować

Takie nastawienie sugeruje, że rozwiązaniem obecnego kryzysu w Europie byłaby silniejsza integracja. Problem w tym, że przebieg kryzysu zmniejsza prawdopodobieństwo takiego rozwiązania. W Europie zwiększają się sentymenty narodowe zarówno po stronie greckiej jak i niemieckiej.

Mądrzejszym rozwiązaniem zdaniem Ponnuru jest podział strefy euro. „Państwa o największych kłopotach finansowych nie mogą jej opuścić, ponieważ pierwsza wzmianka na ten temat spowoduje ucieczkę klientów z banków. Skoro Niemcy i inne podobnie myślące kraje chcą uniknąć zarówno inflacji, jak i bailoutów, powinny same, grupowo opuścić strefę euro… i stworzyć nową wspólną walutę obowiązującą na bardziej gospodarczo zjednoczonym obszarze północnej Europy. Kraje, które pozostaną w strefie euro, będą mogły wówczas ustalić realistyczny kurs wymiany nowej waluty” – podsumowuje publicysta.

>>> Czytaj też: Niemcy: Sytuacja prawna nie pozwala na wyjście ze strefy euo