Należący do skarbu państwa Bank Gospodarstwa Krajowego wymienił dziś na rynku euro na złote i kupił długoterminowe obligacje rządowe – podał Bloomberg powołując się na dwóch traderów związanych z transakcją. Odmówili oni jednak podania swoich danych. Informację potwierdziła również Polska Agencja Prasowa.

Do interwencji przyłączył się Narodowy Bank Polski. "W godzinach popołudniowych NBP dokonał sprzedaży pewnej ilości walut obcych za złote" - poinformował w piątek po południu Narodowy Bank Polski.

W efekcie tych interwencji złoty umocnił się w stosunku do euro o 2,7 proc. Jak podał Bloomberg, był to największy wzrost wartości złotego do euro od maja 2010. Około godziny 16:45 złoty umacniał się w stosunku do euro o 2,54 proc., a kurs EUR/PLN wynosił 4.4009 zł.

>>> Polecamy: Ekonomiści Nordea Bank: polską walutę czeka "krwawa łaźnia"

Marek Rogalski z Domu Maklerskiego BOŚ twierdzi, że "piątkowe wspólne działanie BGK z NBP, które poza sprzedażą walut na rynku, obejmowało także zakupy długoterminowych obligacji (przez BGK) było dla rynku pewnym zaskoczeniem. Niemniej należy je odbierać pozytywnie – bank centralny chce pokazać się nie jest bierny. Ale nie łudźmy się, że będziemy w stanie samodzielnie odwrócić niekorzystny trend. Złoty nie traci dlatego, że spekulanci uwzięli się na Polskę, ale za sprawą globalnej ucieczki kapitałów z rynków wschodzących – spójrzmy na to, co działo się ostatnio z indyjską rupią, brazylijskim realem, czy też meksykańskim peso – to już prawie kalka tego co pamiętamy z przełomu 2008/09 r. Dlatego tak potrzebne są skoordynowane działania, chociaż faktycznie możliwości jest coraz mniej, niż 3 lata temu". 

"Dzisiaj miała miejsce wspólna akcja NBP i BGK na kupowanie złotego. Trudno powiedzieć, co będzie dalej. Rynek jest mało płynny. Nie wiadomo, czy mocniejszy złoty utrzyma się. W weekend mogą pojawić się wiadomości o Grecji. NBP i BGK pokazały, że przy kursie EURPLN w okolicach 4,50 są skłonne do bronienia złotego" - dodał w rozmowie z PAP Marek Cherubin, diler walutowy Banku BPH.

Piotr Murzyński, diler PKO BP powiedział dla PAP, że "w najbliższych dniach wszystko będzie zależeć od rynków europejskich i globalnych. Dzisiejsza interwencja może uspokoić rynki na kilka dni. Inne ryzyko jest takie, że spekulanci mogą czytać to jako zachęcenie do osłabiania złotego, co jest dosyć dużym ryzykiem dla NBP, który ma ograniczone rezerwy walutowe. Nie spodziewam się takiego ataku, ale nie można go wykluczyć".

Premier Donald Tusk w piątek w Rzecinie (Zachodniopomorskie) stwierdził, że spekulacja na polskiej walucie jest od kilku dni bezdyskusyjnym faktem. Jego zdaniem Polska jest dobrze przygotowana na "burzę" na światowych rynkach, ale - zastrzega - nie wchodzi w grę np. nieustanna interwencja na rynku finansowym.

>>> Czytaj też: Tusk: szalejący kurs złotego to robota spekulantów

Z kolei wicepremier, minister gospodarki Waldemar Pawlak zapowiadał dziś, że chciałby spotkać się z prezesem NBP Markiem Belką, by rozmawiać o sytuacji na rynkach finansowych. "Zależy mi na tej rozmowie, ponieważ działania NBP i BGK są w tej chwili bardzo potrzebne i skoordynowanie tych działań jest dzisiaj bardzo istotne. (...)