USA namawiają Europę do drukowania pustego euro

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
29 listopada 2011, 10:28
Stany Zjednoczone domagają się użycia przez Brukselę najcięższej broni dla rozwiązania kryzysu w strefie euro.

Takie było, zdaniem wysokich urzędników w Białym Domu cytowanych przez „Wall Street Journal”, główne przesłanie Baracka Obamy podczas wczorajszego szczytu UE – USA w Waszyngtonie. Prezydent nie może liczyć na powtórny wybór na początku przyszłego roku, jeśli panika na rynkach finansowych w Europie obejmie także USA, wpychając Amerykę w recesję i doprowadzając do wzrostu i tak już bardzo wysokiego (9 proc.) bezrobocia.

>>> Czytaj też: Europa wrzucona do śmieci. Kryzys może rozlać się na cały świat

– Nie będziemy zaskoczeni, jeśli prezydent spyta unijnych przywódców, dlaczego do tej pory nie zrobili tego i tego – przyznali przed spotkaniem doradcy Obamy.

Chodzi w szczególności o powierzenie większej roli Europejskiemu Bankowi Centralnego w rozwiązaniu kryzysu. Waszyngton radzi, aby EBC zaangażował się na znacznie większą niż do tej pory skalę w zakup obligacji najbardziej zadłużonych krajów. Taka operacja w wielu punktach byłaby podobna do dwukrotnego manewru „quantitative easing” przeprowadzonego w minionych dwóch latach przez Rezerwę Federalną. Amerykański bank centralny kupił wówczas łącznie za 1,2 biliona dolarów obligacje emitowane przez Departament Skarbu, de facto pompując pusty pieniądz i dopingując wzrost amerykańskiej gospodarki.

EBC co prawda w tym roku także kupował już obligacje Włoch i Hiszpanii, jednak na znacznie mniejszą skalę (173 mld euro). Ta połowiczna strategia nie przekonała inwestorów, że zakupione przez nich bony skarbowe są bezpieczne, bo w razie czego wykupi je w nieograniczonej ilości bank centralny.

Rady Waszyngtonu świadczą o stopniu zaniepokojenia Ameryki rozwojem kryzysu w Europie. Pochodną operacji quantitative easing było bowiem znaczące osłabienie kursu dolara i wsparcie amerykańskiego eksportu. Podobna lustrzana operacja w Unii miałaby taki sam wpływ na siłę euro na rynkach walutowych, co byłoby sprzeczne z krótkoterminowymi interesami amerykańskich eksporterów.

>>> Czytaj też: Inwestorzy uciekają z Eurolandu, klienci z banków. Strefie euro zostało kilka dni

Po raz pierwszy od lat w szczycie UE – USA nie wziął udziału żaden przywódca któregoś z krajów Wspólnoty: Brukselę reprezentował szef Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso i przewodniczący Rady UE Hermann Van Rompuy. Ci, którzy mają realną władzę w Unii, są zbyt zajęci negocjacjami nad ratowaniem unii walutowej, aby znaleźć czas nawet na spotkanie z amerykańskim prezydentem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj