Deregulacja zawodu taksówkarza: związkowcy zapowiadają blokadę Warszawy na Euro 2012

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
3 marca 2012, 16:54
taxi, taksówka
taxi, taksówka/ShutterStock
Deregulacja zawodu taksówkarza to zły pomysł; to musi być zawód zaufania publicznego - uważają przedstawiciele organizacji zrzeszających taksówkarzy. Zapowiadają też protesty w pierwszy dzień Euro 2012.

W sobotę minister sprawiedliwości Jarosław Gowin zaprezentował listę 49 zawodów przeznaczonych do deregulacji. Zgodnie z planami ministerstwa, taksówkarze nie będą już musieli odbywać kursu i zdawać egzaminu z topografii miasta, przepisów porządkowych i prawa pracy. Pozostanie im obowiązek wykazania niekaralności za przestępstwa umyślne przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji, mieniu, wiarygodności dokumentów lub środowisku oraz przeciwko życiu i zdrowiu oraz przeciwko wolności seksualnej i obyczajności.

Zdaniem prezesa Krajowej Izby Gospodarczej Taksówkarzy Jana Bestrego, całkowita deregulacja nie służy pasażerom i samym taksówkarzom. "Jeśli każdy, kto posiada prawo jazdy, będzie mógł po pracy wieczorem wsiąść do samochodu i wozić ludzi jako taksówkarz, to pojawia się pytanie, czy będziemy mieli pewność, że zostaniemy dowiezieni na miejsca o czasie i za odpowiednia cenę" - powiedział.

Jak wyjaśnił, obecnie, żeby zostać taksówkarzem, trzeba zdać egzamin i zdobyć licencję. "Trzeba znać topografię miasta. To nie są trudne warunki, ale wymagające jednak jakiejś wiedzy. Taksówkarzem może zostać każdy, kto ma prawo jazdy, ale jednocześnie jest przygotowany do wykonywania tego zawodu. Dlaczego nie ma być to zawód zaufania publicznego? Generalnie na całym świecie każdy taksówkarz ma licencję" - podkreślił.

Deregulacji sprzeciwia się też przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Taksówkarzy "Solidarność" Michał Więckowski. Podkreślił, że obecnie to zdanie egzaminu z topografii miasta jest warunkiem otrzymania licencji. "Żeby otrzymać licencję w Paryżu, Londynie, Berlinie, trzeba znać każdą ulicę. Mało tego, każdy numer domu. Jeśli ktoś chce w Paryżu zostać taksówkarzem, to wpierw zatrudnia się na 2-3 lata jako listonosz albo roznosiciel pizzy, żeby poznać miasto. W Chinach też są licencje" - zaznaczył.

Zapowiedział też protest, który związek zamierza zorganizować w pierwszy dzień Euro 2012. "W Polsce jest 100 tys. taksówkarzy. Niech do Warszawy przyjedzie 10 tys. (...) Wystarczy, że 10 taksówek podjedzie pod lotnisko, dworzec, to można sobie wyobrazić, co się będzie działo" - powiedział i dodał, że może zostać zablokowane lotnisko. Na pytanie, czy będzie to blokada miasta, odpowiedział: "Pewnie tak".

Niezależnie od deregulowanych przepisów państwowych samorządy nakładają na taksówkarzy obowiązek uzyskania specjalnej licencji na świadczenie usług w mieście - deregulacja tego nie dotyczy i licencje pozostają.

>>> Czytaj też: Znamy oficjalną listę zawodów, które zostaną otwarte


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj